Nie tylko Google

W większości krajów na świecie najczęściej wybieraną przez użytkowników wyszukiwarką jest Google. Pięć państw jednak od lat opiera się dominacji Wielkiego G.

 

Zestawienie stworzone przez Search Engine Feng Shui powstało na podstawie danych podawanych przez serwisy, zajmujące się badaniem udziału w rynku różnych podmiotów (wyszukiwarek, przeglądarek, systemów operacyjnych, itp.) na przestrzeni dwóch lat. Wyniki nie dotyczą jedynie Afryki, a twórcy grafiki niestety nie podają powodów, dla których nie uwzględniono jej w zestawieniu.

W Sieci funkcjonuje kilka serwisów, mierzących procentowy udział w rynku wyszukiwarek, lecz przeważnie podają one rozbieżne dane, stąd weryfikowałam informacje SE Feng Shui głównie w oparciu o ranking Alexa.

Pięciu buntowników

Krajem, w którym (według serwisu SE Feng Shui) Google ma najsłabszą pozycję, jest Korea Południowa. Dominuje tam wyszukiwarka Naver, która (nawet) wizualnie znacznie różni się od ascetycznego interfejsu produktu z Mountain View. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nawet południowokoreańska wersja Google różni się od pozostałych, lokalnych wersji, znajdują się na nim dodatkowe informacje, takie jak najczęściej wyszukiwane tematy, popularne blogi, oraz zdjęcia popularnych aktualnie osób.

W Chinach zdecydowanie dominuje rodzimy produkt - Baidu. Chińska wyszukiwarka ma mieć tam ok. 60 proc. udziału w rynku. Państwo Środka to właściwie jedyny kraj, który tak skutecznie opierał się korzystaniu z Google'a. Serwis China Daily podawał niegdyś, że słowem najczęściej "googlowanym" było właśnie Baidu. Google musiał więc faktycznie nie spełniać oczekiwań Chińczyków.

Kolejnym krajem, którego użytkownicy upierają się korzystać z lokalnego wynalazku, jest Rosja. Z zestawienia SE Feng Shui wynika, że Google zyskał tam jedynie ok. 1/4 udziału w rynku, większość zaś zyskał rosyjski Yandex.

W kolejnym państwie Google przegrywa na rzecz jednego ze swoich globalnych konkurentów - Yahoo. Japońska wersja Yahoo przyciąga ok. 63% użytkowników (Google 31%) według wersji podawanej przez japoński serwis GA-Pro.

Do listy krajów, których nie "zawojował" Google należą między innymi nasi południowi sąsiedzi - Czechy są jedynym europejskim państwem, w którym wyszukiwarka z Mountain View ma mniej, niż 50 proc. udziału w rynku. Tam na pierwszym miejscu (z wynikiem ok. 60%) znajduje się czeski weteran Internetu - Seznam, założony w 1996 roku (domena Google.cz została odkupiona przez koncern dopiero dwa lata temu).

Dlaczego Google nie zdobył całego świata (wyszukiwarek)

Specjaliści wskazują na kilka aspektów, dla których w nielicznych państwach na świecie to lokalne wyszukiwarki dominują rynek. Jako pierwszy wskazują prozaiczne przyzwyczajenie - zanim Google wszedł na poszczególne rynki, zanim dostosował lokalną wersję wyszukiwarki do specyfiki języka, Seznam, Baidu czy Yandex już prężnie się rozwijały. Te ostatnie miały także "fory" jeśli chodzi o przyzwyczajenie użytkowników, które często jest kluczową kwestią przy wyborze usługi czy serwisu. Seznam był w Czechach pierwszą wyszukiwarką, pełniącą zarazem funkcję Panoramy Firm oraz usługi e-mailowej. Do tego od samego początku lepiej był dostosowany do czeskiego alfabetu, niż Google.

Nie można zapomnieć także o specyfice językowej, która wpłynęła na przykład na popularność Baidu w Chinach. Jak pisałam już przy okazji ogłoszenia przez Google zaprzestania cenzury w Państwie Środka, Chińczycy mieli z zachodnią wyszukiwarką wiele problemów. Okazało się między innymi, że sama nazwa "Google" trudna jest dla nich do wypowiedzenia, a przez to i do zapamiętania. Do tego dochodzi problem alfabetu - chiński występuje w postaci uproszczonej i tradycyjnej; poszczególne odmiany są popularne w zależności od prowincji. Chiny kontynentalne posługują się raczej wersją uproszczoną, Tajwan i Hong Kong - tradycyjną. Zanim Google nadrobił straty i dostosował swoją wyszukiwarkę do poziomu, na którym zwracane były właściwe wyniki wyszukiwania, Baidu się rozwijało i zyskiwało kolejnych użytkowników.

Joanna Sosnowska

Więcej o: