Przemysłowa produkcja krwi

Pierwsze jednostki krwi wyhodowane w ramach programu "Blood Pharming" zainicjowanego przez DARPA w roku 2008 zostały niedawno wysłane do rozpoczęcia procesu akceptacji przez FDA.

Armia Stanów Zjednoczonych ma istotny problem z pozyskiwaniem krwi do przetaczania w szpitalach polowych. Większość z niej jest uzyskiwana od krwiodawców na terenie Stanów, więc zanim zostanie przesłana do Iraku czy Afganistanu mijają zwykle trzy tygodnie. Czerwony Krzyż przechowuje wprawdzie jednostki krwi do transfuzji przez 42 dni, ale niektóre badania sugerują, że należałoby się jej pozbywać już po 28 dniach, a zaledwie po 14 dniach rośnie zagrożenie infekcją oraz niewydolnością organów.

Stąd też Agencja Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych (Defense Advanced Research Projects Agency) Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych rozpoczęła dwa lata temu program sztucznego wytwarzania krwi. Kontakt na kwotę niecałych dwóch milionów dolarów uzyskała Arteriocyte, firma biotechowa z Ohio, Dostała ona trzy lata na rozwinięcie działającego na skalę przemysłową procesu wytwarzania krwi.

Proces opracowany przez Arteriocyte polega na wykorzystywaniu  krwi pępowinowej, zawierającej krwiotwórcze komórki macierzyste. Aktualnie z jednej jednostki krwi pępowinowej w ciągu trzech dni udaje się uzyskać dwadzieścia jednostek nadającej się do przetaczania podczas operacji krwi (średnio operacja żołnierza z urazami wymaga sześciu jednostek). Jednak proces jest nadal wykonywany w warunkach laboratoryjnych, w związku z czym wytworzenie jednej jednostki krwi kosztuje około 5000 dolarów.

DARPA zakłada, że wytwarzanie krwi zacznie się opłacać kiedy jedna jednostka będzie pięć razy tańsza, w porównaniu do kosztów pozyskania, transportowania i magazynowania krwi pobieranej od dawców na terenie Stanów.

[via Wired]

Leszek Karlik