Australia opóźnia wprowadzenie cenzury Internetu

Planowane włączenie ogólnokrajowego firewalla cenzurującego wybrane strony zostało opóźnione i będzie mieć miejsce dopiero po wyborach.

Minister ds. szerokopasmowego Internetu, komunikacji oraz gospodarki cyfrowej w rządzie Australii, Stephen Conroy, ogłosił, że planowana cenzura Internetu zostanie opóźniona do momentu, kiedy nie zostanie ustalone dokładnie, jakie strony powinny być umieszczone w kategorii "refused classification" ("odmówiono klasyfikacji"). Jak pisaliśmy wcześniej przy okazji mających miejsce w Australii protestów przeciwko wprowadzeniu cenzury, kiedy podczas wstępnych prób systemu tajna "czarna lista" blokowanych strony wyciekła, i okazało się, że zawiera również "zwyczajną" pornografię (która miała nie być blokowana), a także stronę dentysty, biura podróży i strony z Wikipedii.

Wygląda na to, że ryzyko utraty głosów podczas wyborów parlamentarnych okazało się bardziej przekonywujące niż wcześniejsze negatywne opinie ekspertów z firm dostarczających internet, przeciwników politycznych, przedstawicieli kręgów akademickich czy rządu Stanów Zjednoczonych.

Jednak wygląda na to, że rząd nie planuje wycofania się z planów obowiązkowego filtrowania, a jedynie planuje wprowadzenie zmian, które mają zaadresować zgłaszane wątpliwości, takich jak wyraźne wprowadzenie metod odwołania dla osób, których strony zostały zablokowane czy coroczną ocenę zawartości "czarnej listy" przez niezależnego eksperta.

Jak nietrudno się domyśleć, grupy aktywistów Internetowych nie są zachwycone wprowadzanymi zmianami, odbierając je jako próbę zneutralizowania problemu do czasu wyborów. Opozycyjny senator Scott Ludlam, jeden z najmocniejszych krytyków polityki Conroya powiedział, że nawet jeżeli uda się ograniczyć listę blokowanych stron wyłącznie do pornografii dziecięcej, to nie zmienia to najistotniejszych problemów wynikających z rządowego, obowiązkowego filtrowania Internetu - tego, że filtry są łatwe do obejścia, że niemożliwe jest zablokowanie wszystkich źródeł pornografii dziecięcej, oraz że w przyszłości rząd będzie mógł bez problemu rozszerzyć zakres blokowanych informacji, bo infrastruktura techniczna będzie już na miejscu.

[via Sydney Morning Herald]

Leszek Karlik

Więcej o: