Ubrania hodowane w zbiornikach

Suzanne Lee, pracownik naukowy Londyńskiej Szkoły Mody i Tekstyliów, prowadzi projekt BioCouture, mający na celu opracowanie metod hodowli tkaniny, albo wręcz gotowych ubrań.

Materiał jest hodowany w roztworze zawierającym drożdże, bakterie oraz słodką zieloną herbatę. Stopniowo pojawiają się w nim włókna, w efekcie tworząc cienkie i wilgotne arkusze bakteryjnej celulozy. Tak otrzymane płachty materiału są układane na manekinach i w miarę wysychania spajają się ze sobą. W przypadku niektórych ubrań, wybrane fragmenty są potem zszywane, ręcznie lub mechanicznie - ale w kolekcji są także ubrania zupełnie bezszwowe.

Efektem jest gęsty, cienki materiał przypominający fakturą papirus, który jest następnie barwiony lub wybielany przy pomocy barwników z owoców i warzyw, takich jak kurkuma, indygo, a nawet swojski burak.

Jednym z założeń projektu jest ekologiczność ubrań - kiedy się zużyją, można je po prostu wyrzucić na kompost, są w pełni biodegradowalne. Trzeba także przyznać że hodowanie materiału przy pomocy cukru, herbaty, bakterii oraz drożdży wydaje się zdecydowanie mniej obciążające dla środowiska niż pełen cykl produkcyjny tradycyjnej odzieży.

Ubrania BioCouture można podziwiać na wystawie w Muzeum Nauki w Londynie, w ramach wystawy "Trash Fashion", niektóre elementy kolekcji były także pokazywane w Muzeum Sztuki Współczesnej w Luksemburgu.

Projekt prowadzony jest od 2004 roku, jego twórczyni ma na koncie wiele wykładów, ich listę można znaleźć tutaj, książkę "Fashioning the Future", oraz rozdział w książce "Beyond Green: sustainability and fashion".

Trzeba przyznać że ubrania które można obejrzeć na blogu oraz stronie projektu wyglądają dziwnie, czasami wręcz niepokojąco, ale na pewno nie można im odmówić oryginalności. Mają w sobie także coś intrygującego. Kto wie, być może za dziesięć lat ubrania wyhodowane na drożdżach będziemy mogli kupić w każdej sieciówce w centrum handlowym?

[via biocouture]

Maciej Starzycki

Więcej o: