Nowe urządzenie do wykrywania kłamstw

"Zmiany średnicy źrenicy? Odruchowe rozszerzanie tęczówki?"
"Nazywamy go w skrócie testem Voight-Kampffa"

Zastosowanie, do jakiego grupa badaczy z Uniwersytetu Utah chce zaprząc technologię śledzenia wzroku to nie wykrywanie replikantów, tylko alternatywa dla stosowanych współcześnie poligrafów. Po pięciu latach badań ich metoda uczyniła niedawno duży krok w kierunku wejścia na rynek, ponieważ Uniwersytet Utah udzielił licencji na rozwój zastosowanie technologii firmie Credibility Assessment Technologies ("Technologie oceny wiarygodności").

Psychologowie John Kircher, Doug Hacker, Anne Cook, Dan Woltz oraz David Raskin uznali, że warto rozwinąć inne podejście do technologii wykrywania kłamstw. O ile poligraf bada reakcję emocjonalną na kłamanie, to technologia śledzenia wzroku mierzy reakcje kognitywne. Według badaczy, świadome kłamanie wymaga większego wysiłku niż mówienie prawdy, więc system korzysta z komputera, który zadaje badanemu serię pytań i mierzy przy tym rozszerzenie źrenic, czas potrzebny na udzielenie odpowiedzi, czas czytania oraz ponownego czytania pytania oraz błędy odpowiedzi. Różnice w reakcjach są jednak minimalne, i określenie ich znaczenia wymaga bardzo dokładnych pomiarów oraz złożonych modeli statystycznych. Według Kirchera, który od dłuższego czasu zajmuje się badaniami z pola wykrywania kłamstwa, eksperymenty pokazały, że nowa metoda jest równie dobra lub lepsza od badań poligrafem. Poza tym ma nad nim kilka istotnych przewag - kosztuje mniej, wymaga jedną piątą czasu na badanie, nie wymaga podłączania do osoby badanej elektrod, i może być przeprowadzana przez przeszkolonego technika zamiast przez eksperta biegłego w zastosowaniu poligrafu.

Oczywiście, biorąc pod uwagę że skuteczność poligrafu nie jest porażająco wysoka jak na urządzenie stosowane na skalę masową przez amerykański rząd, stwierdzenie że "nowa metoda jest równie dobra lub lepsza" nie jest specjalnym osiągnięciem.

[via PyhsOrg]

Leszek Karlik

Więcej o: