Posłom europejskim nie wolno mówić o ACTA

Poseł Partii Piratów, Christian Engstrom opuścił spotkanie nt. tajnego traktatu dot. ochrony własności intelektualnej, kiedy dowiedział się, że nie będzie mógł mówić o tym co usłyszał.

Prace nad ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) rozpoczęły się w 2007 roku z inicjatywy USA i kilku zaproszonych przez nie państw. Od samego początku negocjacje utrzymywane są w głębokiej tajemnicy. Nie zapobiegło to jednak coraz liczniejszym przeciekom, w miarę jak w prace włączane były kolejne państwa, oraz Komisja Europejska.

ACTA od samego początku budzi głęboki sprzeciw wśród organizacji zajmujących się wolnością informacji. Porozumienie zakłada między innymi ściganie naruszeń prawa autorskiego z urzędu, przeszukiwania laptopów i odtwarzaczy mp3 na granicach, a także zakaz obchodzenia zabezpieczeń DRM (czyli np. niemożność zgrania legalnie zakupionej płyty jeśli producent ją przed tym zabezpieczył).

Krytycy traktatu, atakują także sam sposób prowadzenia negocjacji. W ścisłej tajemnicy, poza wszelkim nadzorem społecznym. W połączeniu z faktem że po uchwaleniu ostatecznej treści traktatu, państwa będą miały wybór pomiędzy zaakceptowaniem, lub odrzuceniem go w całości.

Wg. wypowiedzi Engstroma, właśnie konieczność zachowania tajemnicy była powodem dla którego opuścił spotkanie z negocjatorami ACTA w Parlamencie Europejskim. Poseł zapytał  czy będzie mógł rozpowszechnić uzyskane informacje wśród swoich wyborców, a kiedy uzyskał odpowiedź przeczącą opuścił pokój w którym miało miejsce spotkanie. Engstron oskarżył także Komisję o oburzające naruszenie Traktatu Lizbońskiego, który wymaga aby Parlament Europejski otrzymywał obszerne informacje nt. wszelkich działań Komisji.

O ile sama treść traktatu może budzić różne odczucia, tak trudno nie zgodzić się z zarzutami pod adresem sposobu prowadzenia prac i negocjacji. W tajemnicy, z dala od opinii publicznej i demokratycznie wybranych reprezentantów.

[via TheRegister]

Maciej Starzycki