Oglądacza zdjęć pilnie zatrudnię

Często cierpią na depresję, mają napady agresji, z trudem wchodzą w związki lub cierpią z powodu zmniejszonego popędu - tak psychologowie podsumowują reakcje osób, zatrudnionych jako "oglądacze" zdjęć w serwisach społecznościowych.

Średnio każdego miesiąca na Facebooku publikowanych jest 2,5 miliarda zdjęć. Szacuje się, że w sumie jest ich tam ponad 30 miliardów. Jak to się jednak dzieje, że mimo tak sugestywnej liczby właściwie nie spotyka się tam notorycznie fotografii naruszających regulamin (zakaz przemocy, pornografii, itd.)?

Stanowisko: moderator zdjęć

New York Times opisuje co dzieje się z osobami zatrudnionymi jako moderator zdjęć - osoba, która stoi między fotografią łamiącą zasady, a nami. Moderator zdjęć to osoba, która przegląda miliony fotografii opublikowanych w Sieci w poszukiwaniu nadużyć. Były pracownik MySpace w rozmowie z NYT scharakteryzował osoby, które ubiegają się o taką pracę następująco

To 20-letni człowiek, który chce zostać moderatorem treści, ponieważ myśli, że będzie oglądał pornografię. Nie wyobrażają sobie nawet tych wszystkich obrazów nie do opisania, które będą ich prześladować przez całe życie.

Zdjęcia, z którymi na co dzień do czynienia ma moderator to "morderstwa gangów, znęcanie się nad zwierzętami i różne formy zdeprawowanej pornografii". Jedna z firm (zatrudniająca 50 osób) zajmujących się moderowaniem treści w ciągu tygodnia przegląda średnio 20 milionów zdjęć.

Typowy pracownik nie wie, kto umieścił dane zdjęcie w Sieci. Przegląda po prostu strony, na których znajduje się 300 zdjęć, mając za zadanie oznaczenie tych, które zawierają przemoc, treści pornograficzne, nielegalne w danym rejonie, lub w jakiś inny sposób niewłaściwe. Coraz częstszą praktyką w firmach zajmujących się "moderacją Internetu" jest zapewnianie moderatorom opieki psychologa. Jeden z nich, cytowany przez NYT mówi, że częstą reakcją na zdjęcia są mdłości lub płacz.

Te zdjęcia wpływają na sposób myślenia. Zmieniają sposób, w jaki zwracamy się do partnera. Jeśli pracujesz z brudem, musisz się ubrudzić.

Społeczność reaguje

Opisywane powyżej podejście jest jednak w mniejszości. Częściej wybieranym rozwiązaniem jest reagowanie na zgłoszenia użytkowników.

W Polsce kwestię tę reguluje Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, według której usługodawca nie jest odpowiedzialny za treści publikowane przez osoby korzystające. W praktyce działa to tak, że na serwisach społecznościowych to użytkownicy zgłaszają dane zdjęcie jako "nieodpowiednie" i łamiące regulamin. Następnie zgłoszenie trafia do odpowiedniego działu obsługi i jest usuwane ręcznie. Na takiej zasadzie właśnie funkcjonuje NK.pl. Rzeczniczka serwisu, Joanna Gajewska, mówiła w rozmowie ze mną, że do usunięcia zgłaszanych jest ok. 5% zdjęć. Zasadę działania moderacji opisała zaś tak:

Nie mamy działu odpowiedzialnego wyłącznie za przeglądanie zdjęć. Reagujemy natomiast na zgłoszenia naszych użytkowników.

Gdy oprogramowanie jest bezsilne

W historii zdarzały się przypadki, gdy moderację przekazywano specjalnie do tego celu tworzonym programom. Jednak jak sformułować w sztucznie stworzonym języku definicję przemocy lub pornografii na zdjęciu? To jak w sławnym paradoksie - kiedy osobę bez włosów można będzie nazwać łysym? Gdy będzie miał 500 włosów, 5, totalne zero?

W przypadku niuansów tylko ludzkie oko jest w stanie wychwycić różnicę między bójką a katowaniem. Za oglądanie takich obrazów dzień po dniu płaci się jednak wysoką cenę.

Często cierpią na depresję, mają napady agresji, z trudem wchodzą w związki lub cierpią z powodu zmniejszonego popędu seksualnego.

stawia diagnozę psycholog rozmawiający z NYT o osobach, które dbają o eliminację z Sieci barbarzyńskich treści.

Joanna Sosnowska