Blogetery, odsłona druga

BurstNet, provider Internetowy, który zamknął serwis blogetery.com powiedział w środę, że firma zastanawia się nad dalszym postępowaniem i istnieje szansa, że przekaże większość informacji znajdującej się na serwerze.

Oczywiście, nie planują zwrócić żadnych informacji stworzonych przez Al-Kaidę, nie planują też hostować Blogetery.com w przyszłości. Istnieje jednak szansa na to, że 73 tysiące blogerów, którzy utracili swoje blogi a nie posiadali ich kopii zapasowych mają szanse na odzyskanie swoich danych. Według Joe Marra, CTO BurstNetu decyzja o odcięciu Blogetery została podjęta z uwagi na historię naruszeń warunków świadczenia usług - w dwóch z pięciu przypadków w przeszłości serwis nie zareagował wystarczająco szybko na zgłoszenia, co doprowadziło już raz do zawieszenia świadczenia usług.

Wszyscy klienci BurstNetu są odpowiedzialni za usunięcie naruszeń w ciągu 24 godzin od zawiadomienia - przy czym naruszeniami mogą być zarówno pornografia dziecięca czy instrukcje improwizowania materiałów wybuchowych jak i pirackie pliki z muzyką czy filmami. Marr stwierdził, że większość klientów nadzorujących podobne operacje co Blogetery korzysta z wieloosobowego personelu do monitorowania blogów i reaguje w wyznaczonym czasie. Właściciel i jedyny pracownik Blogetery, Alexander Yusupov (Kanadyjczyk) w wywiadzie udzielonym CNET powiedział, że blogi na swoim serwerze moderował każdego dnia. Jednak w wątku z zeszłego tygodnia napisał, że o zdjęciu usługi dowiedział się dwa dni później, więc raczej nie prowadził ciągłego monitorowania.

Yusupov nie został oskarżony o nic przez FBI, ale przygotowuje się już do obrony i szuka prawnika specjalizującego się w prawach autorskich i Internecie. Twierdzi również, że nie widział na swojej platformie blogowej żadnych treści terrorystycznych.

Tymczasem Electronic Frontier Foundation zainteresowała się, jaką rolę odegrało FBI w zamknięciu Blogetery. Jak pisaliśmy wcześniej, rzecznik FBI powiedział, że Biuro nie prosiło o zamknięcie żadnych stron WWW, natomiast BurstNet twierdził, że Blogetery został odcięty od sieci na żądanie organów ścigania. Kurt Opsahl, prawnik z EFF zastanawia się, czy nie doszło do nadużycia "żądań dobrowolnego zgłoszenia informacji", które pozwalają FBI na uzyskanie raportów od dostawców Internetu bez nakazu sądowego - ale wyłącznie, kiedy agenci podejrzewają, że zagrożone są życia Amerykanów. Znane jest wiele przypadków nadużywania tychże żądań przez FBI - regularne pytanie ISP o amerykańskich obywateli i dziennikarzy kiedy nie istniało żadne zagrożenie życia. W listach FBI często umieszcza też zdanie, które można odebrać jako delikatną sugestię do zamykania stron WWW:

Mogą Państwo chcieć zlikwidować te linki samodzielnie.

Oczywiście, nikt nie jest zmuszany do zamykania stron przez taki list - tego może dokonać tylko nakaz sądowy. Ale większość dostawców Internetu po otrzymaniu od FBI uprzejmej sugestii raczej się do niej zastosuje.

[via CNet]

Leszek Karlik