Zdjęcia ze skanerów penetrujących ubrania miały być natychmiast kasowane...

... ale okazało się, że czasem nie są - w tym tygodniu US Marshals Service, federalna agencja odpowiedzialna m.in. za zabezpieczenie sądów oraz transport więźniów przyznała się do zachowania kilkudziesięciu tysięcy obrazów ze skanera zainstalowanego w sądzie.

Od jakiegoś czasu już wiadomo, że TSA, federalna agencja powstała po atakach 11 września i mająca zapewnić bezpieczeństwo na pokładzie samolotów wymaga od wszystkich instalowanych na lotniskach skanerów aby były w stanie zapisywać i przekazywać obrazy, w celach "testowania, szkolenia i oceny". Agencja twierdzi oczywiście, że w zainstalowanych na lotniskach skanerach te funkcje nie są wykorzystywane.

Do urządzeń tego typu wykorzystywane są aktualnie dwie technologie - obrazowanie milimetrowe, o gorszej rozdzielczości, ale tworzące trójwymiarowy obraz, oraz zdjęcia odbitego promieniowania rentgenowskiego (wykorzystujące zjawisko rozpraszania komptonowskiego), dość precyzyjnie pokazujące wszystko, ale dwuwymiarowe.

Electronic Privacy Information Center, grupa lobbingowa z Waszyngtonu walcząca o prawo do prywatności i swobody obywatelskie wytoczyła proces przeciwko TSA, mający na celu zatrzymanie programu wprowadzania skanerów obnażających na lotniskach, oraz przeciwko US Marshals Service, którzy wykorzystują skanery na wejściach do sądów federalnych. W tym drugim procesie EPIC ujawniła informację, iż US Marshals zachowali sobie ponad 35 tysięcy zdjęć ze skanera milimetrowego Brijot Gen2 zainstalowanego w sądzie federalnym w Orlando na Florydzie. Co więcej, US Marshals testowali również skaner milimetrowy w sądzie federalnym w Waszyngtonie, został on jednak odesłany z powrotem do producenta - razem z zapisanymi na nim zdjęciami.

Jak na razie dzięki obnażającym skanerom nie udało się złapać ani jednego terrorysty.

[CNET, via Gizmodo]

Leszek Karlik