Google kończy z Wave

Google Wave miał być pogromcą e-maila, zabójcą tradycyjnych komunikatorów i jedynym narzędziem, którego będziemy kiedykolwiek potrzebować do pracy grupowej. Dziś Google przyznał się do porażki - Wave nie będzie już więcej rozwijany.

Google Wave, czyli właściwie co?


Główne cechy Google Wave to komunikacja w czasie rzeczywistym, gdzie widać litera po literze wpisywane słowa, swobodne dołączanie załączników z pulpitu do okna przeglądarki metodą "drag and drop" (przeciągnij i upuść), oraz możliwości, jakie narzędzie dawało programistom. Miał powstać sklep z aplikacjami, można było tworzyć także roboty, które na przykład w czasie rzeczywistym tłumaczyły rozmowę różnojęzycznych osób. Zapowiadało się świetnie.

Ekskluzywizm


Google zaprezentował Wave'a ponad rok temu na konferencji Google I/O. Pierwsze reakcje były co najmniej entuzjastyczne. Później, pod koniec września rozpoczął się zamknięty etap beta-testów. Uczestniczyło w nim 100 tys. wyselekcjonowanych użytkowników, którzy mogli do usługi zaprosić 8 znajomych. Ekskluzywność, marka Google i obietnica nowego, przełomowego narzędzia sprawiła, że świat stracił dla Wave głowę. Zaproszenia można było kupić, sprzedać, wymienić na inne usługi. Pojawiły się oczywiście także fałszywe zaproszenia, po kliknięciu na które komputer infekowany był trojanem. Moda na Google Wave trwała.

Trwała, dopóki nie otrzymało się zaproszenia. Wówczas w większości okazywało się, że tak bardzo wyczekiwana usługa jest bardziej skomplikowana, niż się wydawało. Współpraca z kilkoma osobami sprawiała, że można było dostać "oczopląsu", ponieważ w różnych miejscach  okna przeglądarki na bieżąco widać było, kto co pisze, przez co uwaga była rozpraszana.

Google Wave

Google kończy z Wave'em


Zamknięta faza beta skończyła się w maju - wówczas Wave został otwarty dla wszystkich i dołączony do Laboratorium. Teraz jednak na blogu Google pojawiło się oświadczenie, że koncern nie będzie już dalej rozwijać tej usługi. Przeczytać można, że Wave nie cieszył się taką popularnością, jaką na początku zakładano. Strona pozostanie aktywna "co najmniej do końca roku", a niektóre opcje narzędzia są dostępne w formie open source do wykorzystania przez programistów w swoich projektach. Google zapowiada, ze niektóre cechy Wave'a mogą pojawiać się w kolejnych produktach koncernu, ale Wave jako całość nie będzie już więcej rozwijane.

Usługi, które nie wyszły Google


Koncern z Mountain View robi czasem naprawdę dobre produkty - Android (system operacyjny na smartfony), oczywiście wyszukiwarka, Dokumenty czy Gmail - nie sposób odmówić im wygody i użyteczności. Google ma na swoim koncie jednak także kilka produktowych porażek - wystarczy wspomnieć o serwisie społecznościowym Orkut, który popularny jest właściwie wyłącznie w Brazylii (choć i tam traci teraz użytkowników na rzecz Facebooka), serwisie Answers (działającym na znanej zasadzie Pytania i Odpowiedzi), który został całkowicie zamknięty, czy "Twitter-killerze" - Google Buzz, dodanym na początku roku siłą do każdego Gmaila.

Google specjalizuje się w odsyłaniu użytkowników w różne miejsca Sieci. Dlatego jeszcze nie udało mu się stworzyć serwisu społecznościowego "z prawdziwego zdarzenia". Dlatego też najprawdopodobniej umiera Wave - ponieważ nie udało się przyciągnąć wystarczająco dużej grupy osób, albo po prostu przedstawić jasnej koncepcji narzędzia.

Joanna Sosnowska