Gadżet dnia - elektronicznie sterowana toaleta Aqualet

Wygoda to dla jednych szczyt rozrzutności, dla innych podstawowa cecha... tego, no... toalety. New Line Italia wprowadziła do swojej oferty elektronicznie sterowany zestaw, kryjący w sobie więcej niż mogłoby się wydawać.

Aqualet to kombinacja sedesu i bidetu. Oznacza to, że bez zbędnego wysiłku i montowania dodatkowych elementów ceramicznych oraz osobnej baterii możemy obmyć TE części ciała.

No dobrze, ale to nie wszystko. Żeby doprowadzić sprawę do końca nie trzeba się nawet na chwilę podnosić. Sterowanie zintegrowaną bidetową baterią odbywa się bowiem za pośrednictwem elektronicznego panelu zamontowanego z prawej strony muszli. Można regulować zarówno położenie dysz jak i siłę strumienia (5 poziomów).

To nadal nie wszystko. Możliwe jest także ustalenie odpowiadającej nam temperatury wody (3 zdefiniowane stopnie) oraz wysuszenie tego co jest już mokre (kolejne 3 stopnie natężenia strumienia powietrza). W przypadku dłuższych sesji można także ustalić temperaturę miękkiej deski sedesowej oraz najbardziej odpowiadającą nam pozycję względem oparcia.

Po wszystkim, Aqualet rozpyli przyjemny zapach... czegoś ładnie pachnącego, przeczyści dysze, muszlę i przejdzie w tryb czuwania. Wierząc w zapewnienia producenta, nieczęsto trzeba będzie zbliżać się do toalety, aby ją umyć. Co więcej, Aqualet byłaby jedną z pierwszych, którym nie musiałby towarzyszyć stojak na rolkę papieru toaletowego.

Na dodatek, Aqualet jest naprawdę niewielkich rozmiarów i można ją zamontować na ścianie. Jest więc idealna do małych mieszkań w typowych polskich blokach doby PRL. Szkoda tylko że kosztuje aż 3000 złotych (744 euro za model USPA 6235). Wersja z oddzielnym pilotem niemal 4000 złotych (USPA 6235R).

Jeśli Wy też macie teraz rozmarzony wzrok i zastanawiacie się nad wzięciem kredytu pomyślcie co się stanie, gdy zabraknie prądu.

 

[via New Line Italia]

Łukasz Cichy