Usuwanie przechodniów z Google Street View

Praca zaliczeniowa studenta informatyki z Uniwersytetu Kalifornii, San Diego pokazuje dość rozwojowe podejście do ochrony prywatności na Google Street View.

Google Street View to usługa pozwalająca na oglądanie zdjęć ulic dokonanych przez sklejanie ze sobą nakładających się na siebie, panoramicznych zdjęć wykonywanych z ruchomego samochodu. W ramach ochrony prywatności Google automatycznie zamazuje twarze przechodniów oraz tablice rejestracyjne samochodów, jednak zdjęcia są dość wysokiej rozdzielczości, dzięki czemu można na nich rozpoznawać ludzi po ubraniu i postawie.

Stworzony przez Arturo Floresa system został zaprezentowany w czerwcu na konferencji IEEE. Usuwa on automatycznie pieszych i zastępuje powstałe po ich wycięciu pola przybliżonym obrazem tła, które powinno się znajdować za przechodniem, wykorzystując do tego zdjęcia wykonane zaraz przed lub zaraz po zdjęciem, na którym dany przechodzień jest widoczny. Algorytm jest dość skuteczny, chociaż tylko w określonych warunkach. Przede wszystkim, działa dobrze w warunkach miejskich, kiedy za pieszymi najczęściej są pionowe, jednolite powierzchnie. Może więc zastąpić pieszego obrazem z grafitti namalowanego na ścianie, przedstawiającego na przykład drzewo, ale nie jest w stanie już wymienić pikseli za osobą idącą wiejską drogą, dla której tłem jest stojące na łące drzewo - tło nie jest w tym przypadku płaskie więc system ma problem. Problemem teraz jest również usuwanie całych grup pieszych, chociaż Flores pracuje już nad tym. System nie działa też, kiedy pieszy idzie równolegle do wykonującego zdjęcia samochodu z taką prędkością, że na kilku zdjęciach zasłania to samo miejsce.

Oczywiście, system, jak na współczesną sztuczną inteligencję przystało, nie jest bezbłędny i generuje momentami dość zaskakujące artefakty, takie jak unosząca się w powietrzu parasolka na przykładowym zdjęciu, czy pies na smyczy bez prowadzącego go człowieka. Jednak na dłuższą metę pomysł wydaje się dużo sensowniejszy niż zamazywanie twarzy przechodniów stosowane aktualnie przez Google.

[via Science Daily]

Leszek Karlik

Więcej o: