Ciągłe śledzenie GPS bez nakazu łamie prawa obywatelskie

Przynajmniej w niektórych stanach USA, dzięki piątkowemu wyrokowi sądu apelacyjnego w Waszyngtonie, DC.

W postępowaniu apelacyjnym wyrok skazujący podejrzanego o handel kokainą został uchylony, ponieważ policja jako dowód udziału handlarza w grupie handlującej kokainą przedstawiła historię ruchów jego pojazdu z okresu dwóch miesięcy. Posłużyła się przy tym uzasadnieniem ze sprawy rozpatrzonej przez Sąd Najwyższy w 1983, w której policja zastosowała bez nakazu sądowego nadajnik radiowy w pojemniku umieszczonym na ciężarówce.

Jednak sąd w Waszyngtonie uznał, że istnieje różnica między krótkoterminowym śledzeniem kogoś za pomocą zainstalowanego potajemnie GPS (które jest bardziej zaawansowaną wersją śledzenia przy pomocy samochodów czy śmigłowca), a nie ustającym, ciągłym, potajemnym obserwowaniu wszystkich ruchów podejrzanego.

W postępowaniu sądowym obronę wsparły ACLU (Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich) oraz Electronic Frontier Foundation. Jennifer Granick z EFF w oświadczeniu dla prasy stwierdziła, że jej fundacja jest zadowolona z wyroku i wskazała, że tę samą logikę należy zastosować dla śledzenia ruchów przy pomocy telefonu komórkowego.

Należy jednak zwrócić uwagę, że to tylko sąd stanowy dla Dystryktu Kolumbii. W kilku innych stanach śledzenie przy pomocy GPS zostało uznane za zgodne z konstytucją. Biorąc pod uwagę fakt, że rozwiązania prawne z USA często w tajemniczy sposób prędzej czy później migrują na cały świat należałoby kibicować rozstrzygnięciu sprawy przez Sąd Najwyższy, jednak wymagałoby to kolejnej apelacji ze strony rządu USA - apelacji, po której w razie przegranej ciągłe śledzenie GPSem, do tej pory legalne w wielu miejscach, zostałoby zakazane na terenie całych Stanów.

Poza tym istnieje jednak jedna istotna różnica pomiędzy podrzuceniem komuś potajemnie nadajnika GPS a sprawdzeniem, gdzie przebywał jego telefon komórkowy. Telefon to coś, na co się zgadzamy w celu uzyskania określonych korzyści, i zawsze można go wyłączyć lub pozostawić w domu. Potajemne śledzenie przy pomocy pluskwy GPS to trochę inny ciężar gatunkowy.

[via Wired]

Leszek Karlik

Więcej o: