Gadżet dnia - suszarka do... telefonów komórkowych

W Japonii, kraju nieustającego technologicznego szczytu, pojawiły się suszarki do telefonów. Po co komórce takie urządzenie? No cóż, w życiu każdego zestresowanego biznesmena zdarzają się chwile, w których telefon mniej lub bardziej przypadkowo ląduje w wodzie. I dziękować, jeśli jest to tylko kałuża lub zlew.

Problem zaczyna się robić poważny jeśli: a) telefon kosztował więcej niż połowa miesięcznej pensji; b) to był służbowy telefon prezesa; c) kontakty od dawna zapisywaliśmy w wewnętrznej pamięci zamiast na karcie.

Jeśli więc problem jest z tych "poważnych" warto udać się do japońskiego supermarketu i przetestować suszarkę do telefonu. Producent, firma JMC Risk Solutions obiecuje, że po 30 minutach w specjalnej komorze telefon będzie suchy i zacznie ponownie działać. Jeśli nie - nie musimy nic płacić. To szlachetne rozwiązanie każe dać Dryer Box (pol. pudełko-suszarka) szansę. Jedna sesja kosztuje 1000 jenów, czyli około 35 złotych.

Do niedawna mogłoby się wydawać, że w Polsce, a szerzej - w naszym klimacie nie ma zbyt wielu okazji aby zmoczyć telefon. Na przypadkach natomiast raczej nie da się zarobić. Ciekawe, czy suszarka trafi także do innych, poza Japonią, krajów, czy pozostanie nam wyłącznie papierowy ręcznik i zasypanie telefonu w (bądź, co bądź - azjatyckim z pochodzenia) ryżu.

 

[via JMC Risk Solutions]

Łukasz Cichy