10 lat temu: tablet dla hakera

Przed nami kolejny odcinek cyklu 10 lat temu. Ostatnio dużo było o desktopach i wojnie procesorów, więc tym razem skupimy się na urządzeniach przenośnych. A cóż może być bardziej przenośnego od smartfonów i tabletów?

Jutro już się zaczęło

Takiego atrakcyjnego hasła użył Bogdan Miś w sierpniowym numerze Wiedzy i Życia, pisząc o przyszłości komputerów. We wstępie prognozował (nietrafnie), że desktopy przestaną być szarawymi pudłami i gremialnie zamienią się w kolorowe, fantazyjne, artystyczne twory, zaś trafnie (w zasadzie) przewidywał utrzymanie w mocy prawa Moore'a. Ale główną część artykułu poświęcił palmtopom, a konkretnie małemu i lekkiemu Palm IIIc (procesor 20 MHz, 8 MB RAM, Palm OS) oraz większemu HP Jornada 430SE (procesor 133 MHz, 16 MB RAM, Windows CE). Nie jest istotne, jak je ocenił - ważne, że zauważył możliwości ich wykorzystania. Wskazał, że poprzez internet dystrybuuje się do nich oprogramowanie, że mają terminarz, obsługują emaile czy przeglądarkę internetową. Że potrafią synchronizować dane, mieszczą się w kieszeni, dysponują łącznością bezprzewodową. W podsumowaniu stwierdził:

Rzecz jasna, dzisiejsze komputerki tego typu nie stanowią jeszcze ostatniego słowa techniki. Ale gdy połączy się możliwości palmtopa z funkcjami telefonu komórkowego (jest to tak oczywiste, że dziwię się, iż dotychczas nie zrobiono tego na wielką skalę) i zintegruje oba urządzenia w jedno powstanie niewątpliwa nowa jakość.

Oprócz smartfonów, czy raczej różnych etapów pośrednich do współczesnych smartfonów prowadzących, wyobraźnię fana gadżetów mogła w sierpniu 2000 roku rozpalić jeszcze jedna koncepcja - sieciowy tablet. Be Inc, twórcy systemu BeOS tak lubianego przez wszelkiej maści geeków, ogłosili powstanie wersji systemu BeIA (Be Internet Appliance). Miała ona służyć wszelkiego rodzaju urządzeniom podłączonym do sieci: lodówkom, tabletom, telewizorom. Założenia były właściwe - wszystko ma działać szybko i sprawnie, bez marnowania czasu na wystartowanie systemu, z wbudowaną obsługą TCP/IP, odpowiednią obsługą zarówno szerokich jak i wąskich łączy, modularną architekturą umożliwiającą dostosowanie implementacji do poszczególnych sprzętów. System miał przeglądarkę opartą o kod Opery 4.0, obsługiwał szyfrowanie SSL 2 i 3, posiadał nawet własny system plików, w którym były one przechowywane w postaci skompresowanej, aby oszczędzać nośniki pamięci. Obrazek koncepcyjny z konferencji (poniżej) pokazuje sieciowy tablet, ale chyba było zbyt wcześnie - krytycy wskazywali, że jest zbyt duży na pełną przenośność i jednocześnie zbyt słaby aby zapewnić istotnie więcej niż PDA + telefon komórkowy.

Uważam się za hakera i jestem z tego dumny

Miesięcznik Enter 8/2000 opublikował ważny tekst Marka Hołyńskiego, w którym pojawiła się jasna definicja hakera - białego rycerza, pasjonata doskonale znającego system, wyszukującego i poprawiającego błędy przy użyciu zarówno gigantycznej wiedzy, jak i intuicji. Autor skonfrontował ją z crackerem, szkodnikiem znajdującym przyjemność w psuciu zabezpieczeń, choć i ta postać jest raczej szara niż czarna - bardziej huligan niż przestępca. Na takiej, romantycznej nieco, wizji wychowało się całe pokolenie. Sam chciałem być hakerem i pobnie jak Hołyński byłbym z tego dumny.

Autora rozpoznawałem wtedy z felietonów E-mailem z Doliny Krzemowej w Nowej Fantastyce (pod koniec 2000 roku wydane w postaci książkowej); jego historie o pracy w SGI, anegdoty i branżowe ciekawostki chłonąłem niczym gąbka. Zerknijmy na próbkę we wspomnianym tekście w Enterze:

Mimo że nie ma sztywnych godzin pracy, opuszczenie laboratorium przed uzyskaniem wyników i tak kończy się bezsenną nocą wśród rozmyślań nad rozwiązaniem. Krótka drzemka jest zresztą możliwa na miejscu - w pokojach są kanapy, jako że obcując z komputerem, zatraca się poczucie czasu. Nie zawsze udaje się dotrzeć do domu przed świtem, podkrążone oczy są więc swoistą legitymacją przynależności do hakerskiej wspólnoty.

I dalej:

Dużo później spotkałem jednego z wyznawców Farmera [hakera z SGI - red.] na przyjęciu wydanym z okazji NATO-wskiej konferencji w byłej Szkole Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu. Typowy amerykański haker - długie włosy, broda, nieprzytomne oczy za małymi okularkami - z rewerencją zidentyfikował mnie, jako byłego profesora swojej uczelni. Hakerskie koneksje niwelują podziały geograficzne oraz sojusznicze zobowiązania.

Czytałem o Krzemowej Dolinie i automatycznie uruchamiały się filtry. Czułem przygodę, nie obsesję. Podkrążone oczy nie były symbolem pracoholizmu, tylko przynależności do tych fajnych. O, słodka naiwności!

Service Pack do architektury x86

Wychodzi Service Pack 1 do Windows 2000. Nie jest obowiązkowy, ale mocno rekomendowany - poprawia wydajność DirectX, łata błąd w aplikacji do defragmentacji dysku, który mogł powodować wieszanie się na długich nazwach plików w partycjach FAT32 i zatyka dziurę, przez którą wyciekały klatki podczas przechwytywania strumienia wideo po IEEE 1394 (FireWire).

Firma Tramwaje Warszawskie wprowadza do użytku system komputerowy, który koordynuje ruch składów przy pomocy odbiorników GPS.

28 sierpnia serwis Tom's Hardware donosi, że najnowszy i najszybszy procesor Intela, wypuszczony cztery tygodnie wcześniej Pentium III 1,13 GHz, nie kwalifikuje się do testów wydajnościowych, bo zachowuje się niestabilnie z dowolnym chipsetem. Intel przyznaje się do wadliwych chipów.

Internet (WAP) w komórce kosztuje odpowiednio: Idea - 45 gr/min, Plus GSM - 65 gr/min, Era GSM - 48 gr/min w godzinach szczytu i 34 gr/min poza nimi. Serwisów jest niewiele, trudno o aktualne informacje. Nadal taniej kupić w kiosku codzienną gazetę.

AMD publikuje specyfikację architektury x86-64, która rozszerza klasyczny zestaw instrukcji x86 o operacje na argumentach 64-bitowych i zwiększa przestrzeń adresowania RAM.

Polski internet szybko się rozwija: Interia, Prokom, Softbank i tp internet powołują do życia Centrum Rozliczeń Transakcji Internetowych, które ma obsługiwać sieciowe przelewy o niewielkich wartościach. Telkomunikacja Polska rozpoczyna budowę szybkiej międzymiastowej sieci szkieletowej o przepustowości do 400 Gb/s, 3,5 tysiąca km światłowodów planuje również położyć Netia.

12 sierpnia 2000 roku podczas manewrów na Morzu Barentsa tonie, wraz z całą 118-osobową załogą, rosyjski atomowy okręt podwodny K-141 Kursk.

Tomasz Andruszkiewicz