Nowy Canon EOS 60D - tradycja prosta w obsłudze

Canon postanowił wprowadzić na rynek nową odsłonę "lustrzanki" dla "średnio-zaawansowanych" amatorów fotografowania, którzy ponad setki ustawień przedkładają prostotę obsługi i ładne zdjęcia.

Wcześniejszą wersję EOS 50D firma Canon wprowadziła na rynek dwa lata temu. Co mogło się zmienić od tego czasu? W fotografice raczej niewiele, natomiast EOS został całkiem przebudowany.

W rzeczy samej, między dwoma modelami dostrzegliśmy radykalne zmiany, choć z odleglejszej perspektywy można by rzec, że zaledwie kosmetyczne. Dodano ruchomy 3 calowy panel LCD, pozwalający na fotografowanie "z ręki", z dużym prawdopodobieństwem uchwycenia żądanego obiektu. Dodatkowo, poprawiono nagrywania filmów, z którymi nowy EOS radzi sobie z łatwością. Rejestruje materiały wideo w rozdzielczości FullHD z płynnością 30 klatek na sekundę. Przy mniejszej rozdzielczości, odpowiednio szybciej, nawet do 60 klatek na sekundę. Transfer danych odbywa się za posrednictwem wbudowanego złącza HDMI.

Uproszczono także obsługę aparatu, agregując wszystkie najpotrzebniejsze ustawienia w oknie Quick Control, aktywowanym jednym przyciskiem. Trwałą, zbudowaną ze stopów magnezu obudowę zaś zastapiono lżejszą i mniejszą wersją, z tworzyw sztucznych. Różnicę z pewnością da się odczuć.

Dodano tez opcję Eye-Fi, umożliwiiającą przesyłanie zdjęć do komputera bezpośrednio z aparatu. Jakby tego było mało, 60D obsługuje także karty SDXC, osiągające pojemności nawet 2 TB.

Zmiany więc dość zasadnicze. Łatwiejsza obsługa, lżejsza konstrukcja i nagrywanie w FullHD. Nie przedefiniowują one jednak aparartu jako takiego, aparat pozostaje "tradycyjną" lustrzanką.

Sam korpus aparatu wyceniony został na około 1300 euro. Z dodatkowym obiektywem EOS 60D będzie więc sporym wydatkiem.

 

[via Canon]

Łukasz Cichy