Baterie na cukier i olej rzepakowy

Na dorocznym spotkaniu stowarzyszenia naukowego chemików (American Chemical Society) zaprezentowano pomysł na biobaterie napędzane żywnością: cukrami i tłuszczami roślinnymi.

Pomysł prezentowała Shelley Minteer. Powiedziała:

Kiedy koncepcja zostanie rozwinięta, takie urządzenia będą mogły zastąpić normalne i ładowane baterie w bardzo szerokim spektrum elektroniki użytkowej i innych produktach. To pierwsze takie urządzenie, oparte na mikroskopijnych częściach obecnych w miliardach komórek ciała.

Pomysł opiera się na wykorzystaniu mitochondriów - niewielkich (2-8 mikrometra) elektrowni obecnych w większości komórek eukariotycznych. Zachodzący w nich skomplikowany, biochemiczny proces oddychania komórkowego polega na utlenianiu związków organicznych, np. glukozy i magazynowaniu dzięki adenozynotrifosforanowi uwalnianej energii.

Minteer opisała udane testy, podczas których skonstruowano baterię z cienkiej warstwy mitochondriów pomiędzy dwoma elektrodami. Choć prace nie wyszły jeszcze poza etap laboratoryjny, pomysł ma spory potencjał. Ciekawe, kiedy piszczenie smartfonu w kieszeni nie będzie oznaczać konieczności szukania gniazdka z prądem, tylko żądanie łyka lepkiego, gazowanego napoju i kawałka batonika albo - w przypadku wersji tłuszczowej - garści chipsów.

[via Newswise]

Tomasz Andruszkiewicz