Trzecia odsłona sporu o satelitę

Ankieta Ministestwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozpaliła serca i wzburzyła umysły. Idzie o nazwisko patrona polskiego sztucznego satelity.

Zaczęło się od ogłoszenia przez MNISW konkursu na nazwę pierwszego polskiego sztucznego satelity mającego być naszym udziałem w projekcie badawczym BRITE.

Celem projektu jest obserwacja gwiazd jaśniejszych i gorętszych od naszego Słońca. Polska część projektu finansowana jest ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W początkowej ankiecie można było głosować na kilka niezbyt szczęśliwie dobranych propozycji: Polonia Aquila, Gwiazdeczka, czy Pan Twardowski. W reakcji, bloger Michał R. Wiśniewski zainicjował akcję zgłaszania kandydatury Stanisława Lema (opisaną już na łamach Technologii). Akcja pierwotnie zakończyła się sukcesem, ministerstwo ogłosiło nowy zestaw propozycji, obejmujący także nazwisko pisarza.

Jednocześnie zmobilizowali się mieszkańcy Sieradza, miasta w którym urodził się pionier radzieckiej astronautyki Ary Sternfeld, którego nazwisko było inną z propozycji nazw dla satelity. Sternfeld to ciekawa postać, urodził się w Sieradzu, rozpoczął studia astronomiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale po roku przeniósł się do Francji gdzie uzyskał tytuł inżyniera mechanika. W wieku lat 27 przedstawił Polskiemu Towarzystwu Miłośników Astronomii pracę "Wstęp do kosmonautyki?, ale nie spotkała się ona z entuzjastycznym przyjęciem. Dalsze prace nad teorią kosmonautyki prowadził w Paryżu, a następnie w Moskwie, gdzie mieszkał do końca życia. W roku 1963 uzyskał tytuł Honorowego Obywatela Sieradza.

Niespodziewanym zwrotem akcji było unieważnienie przez MNiSW dotychczasowych wyników ankiety (z miażdżącą przewagą Lema) i obwołanie nowego głosowania, teraz do wybomu mamy pisarza (Lem), astronoma (Heweliusz), pioniera astronautyki (Ary Sternfeld) i Pana Twardowskiego. Trudny wybór.

W tej chwili walka trwa już między fanami Lema i Sternfelda: o godzinie 14:25 51,8 % głosów wskazywało na Lema, 25,9 na Sternfelda, 15,8 na Heweliusza i tylko 6,6 na pana Twardowskiego.

Akcje koordynują dwie konkurencyjne grupy na facebooku: "Ary Sternfeld na orbicie" i "Wyślijmy Lema w Kosmos".

Strona sieradzka przygotowała portal Arysatelita.pl, fanowie Lema gromadzą się dookoła bloga Michała R. Wiśniewskiego.

Podobne pospolite ruszenia nie są rzadkie, do historii internetu przeszedł najazd portalu 4chan na głosowanie na stu najważniejszych ludzi roku wg czasopisma TIME. Nie tylko na pierwsze miejsce wywindowano moota, założyciela 4chan, ale też ułożono nazwiska pozostałych finalistów, aby ich pierwsze litery tworzyły 4chanowe hasło "marblecake, also the game?.

Poproszony o komentarz w sprawie nowej tury głosowania Michał R. Wiśniewski stwierdził:

Cieszę się sukcesem, jaki odniosła akcja "Wyślijmy Lema w kosmos" - oddolny, w zasadzie nie koordynowany zryw miłośników fantastyki naukowej, który wziął się z umiłowania Lema za to kim jest, a nie skąd pochodzi. Bardzo się zdziwiłem, że Ministerstwo najpierw przedłużyło termin głosowania, a potem - mimo drastycznej przewagi Lema - ogłosiło drugą rundę. Mam nadzieję, że nie wynikało to z niechęci do naszej propozycji.

Do chwili obecnej nie uzyskaliśmy jeszcze komentarza od przedstawicieli zespołu BRITE -PL ani od twórców strony arysatelita.pl.

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: