Symulator lotów w kosmos stymuluje nerw przedsionkowy

Do tej pory trudno było realistycznie zasymulować efekty powrotu na Ziemię po długim pobycie w stanie nieważności, jednak w przyszłości może się to zmienić.

Stworzony dr Stevena Moore'a system galwanicznej stymulacji nerwu przedsionkowego (GVS) w bezpieczny sposób wywołuje zaburzenia percepcji i zdolności ruchowych, które są odczuwane przez astronautów wracających w studnię grawitacyjną Ziemi. Zaburzenia te wpływają na funkcjonowanie neurologiczne astronauty, co utrudnia bezpieczne wylądowanie pojazdem kosmicznym. Cytując dr Moore'a:

Można szkolić się do wykonania zadań związanych z lotami kosmicznymi w normalnych warunkach na Ziemi, ale to nie pokazuje jak astronauta będzie się czuł. System GVS uczyni symulacje misji bardziej realistycznymi. Będzie to dość przydatne dla szkolenia astronautów, zwłaszcza astronautów, którzy jeszcze nie lecieli w kosmos.

System GVS wykorzystuje elektrody umieszczone za uchem do stymulacji elektrycznej nerwu przedsionkowego, który z kolei wysyła sygnały do mózgu i powoduje zaburzenia percepcji i motoryki. Koncepcja ta nie jest nowa, ale system stworzony przez Moore'a ma kilka nowych rozwiązań - stosuje duże elektrody, wygodniejsze od małych, i jest zminiaturyzowany do wielkości paczki chusteczek, dzięki czemu może być wykorzystywany przez astronautów chodzących, w celu odczucia zaburzeń, jakie odczują po powrocie na powierzchnię Ziemi.

Badania wykazały, że astronauci z podłączonym GVS osiągają na symulatorze wahadłowca wyniki podobne do osiąganych rzeczywiście, wykraczając w jednym na pięć przypadków poza optymalne parametry. Wygląda więc na to, że piloci stosujący GVS podczas symulacji lądowania odczuwają zaburzenia podobne do tych, jakie odczuwają piloci faktycznie sprowadzający wahadłowiec na ziemię.

Zadaję tylko sobie pytanie, czy to nie jest dowód na to, jak mało sensowny jest upór astronautów przy ręcznym kontrolowaniu lądowania wahadłowca. Ten pojazd jest zdolny do w pełni automatycznego lądowania (z wyjątkiem opuszczenia podwozia i wysunięcia czujników prędkości, które wymagają przełączenia pstryczka przez astronautę). Chociaż i tak dyskusja ta i tak niedługo się zakończy, wraz z odstawieniem ostatniego wahadłowca do lamusa na początku przyszłego roku.

Na szczęście nie oznacza to, że urządzenie GVS przestanie być przydatne - nadal będzie można je wykorzystywać w treningu astronautów aby pokazać im, jak się będą czuć po powrocie z mikrograwitacji. Potencjalnie system może być przydatny również do szkolenia pilotów samolotów.

[via Science Daily]

Leszek Karlik