Chmura muzyki od Google

Google chce zrewolucojonizować podejście do muzyki w sieci, i wyjść poza sprzedawanie plików audio i video.

Podczas konferencji Google I/O na slajdach z serwisu Android Store widać było sekcję sklepu poświęconą muzyce.  Nowy serwis ma nosić nazwę Google Music, bądź Google Music Market - jako część Android Store, sklepu z aplikacjami na platformę Android. Szczegóły ujawił serwis Billboard.biz na podsatwie krążących po branży muzycznej propozycji do negocjacji z wytwórniami muzycznymi. Nowości jest kilka:

1. Każdy użytkownik będzie mógł każdą piosenkę odsłuchać raz za darmo. W całości. W tej chwili w wiodącym iTunes Music Store przed zakupem odsłuchać można 30s a i to nie zawsze. Apple pracuje nad przedłużeniem testowego odsłuchu do minuty, ale wytwórnie nie są chętne. Po jednorazowym odsłuchaniu całości dostępne będą dalsze trzydziestosekundowe odsłuchy testowe.

2. Każdy użytkownik będzie miał w serwisie swoją skrytkę ("locker"), płatną 25 dolarów rocznie, w której będą leżały zakupione przez niego piosenki. Zawartość skrytki będzie można odsłuchać na każdym komputrze z przeglądarką, albo załadować na urządzenie z systemem Android do słuchania offline. W porównaniu, w iTunes Music Store kupujemy po prostu pliki, które trzeba samodzielnie przenosić między komputerami, i pilnować łączności z iTMS, żeby się autoryzacja robiła jak trzeba. A czasami, mimo że urządzenie obsługuje pliki AAC, muzyki odsłuchac się nie da, bo urządzenie nie zaloguje się do sklepu po autoryzację (telefony Sony-Ericsson mają ten problem).

3. Skrytkę będzie można też zasilać własnymi piosenkami, tymi które mamy na dysku z własnoręcznie zripowanych płyt, czy innych obszarów dozwolonego użytku osobistego.

4. Muzykę ze skrytki będzie można składać w playlisty, które będzie można udostępniać znajomym do odsłuchania w całości. To oznacza też brak uciążliwości znanej z serwisów Last.FM czy polskiego Niagaro, jeśli chcemy posłuchać po prostu Lady Gagi, Roba Zombie czy Bayer Fulla, to piosenki wykonawcy o którego chodzi będą raz na kilka-kilkanaście kawałków "podobnych".

5. Google chce się dzielić z właścicielami praw na zasadzie pół na pół, z marżą dla wytwórni 10,5%. Nie jest oczywiste czy "właściciel praw" oznacza tu artystę, czy tego z kim podpisał kontrakt, i jak będzie rozliczana prowizja wytwórni. W tej chwili na rynku amerykańskim z piosenki sprzedawanej za 99 centów, wytwórnie dostają 70.

Brak informacji czy zakupy będzie można po prostu zgrywać na komputer (na telefony ma być dedykowana aplikacja) i czy będą objęte jakimiś zabezpieczeniami DRM..

Punky 2 i 3 swego czasu robił serwis Lala.com wykupiony i zamknięty przez Apple, prawdopodobnie w celu integracji tych funkcji z przyszłymi wersjami iTunes.

Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest pytanie: czy to będzie dostępne w Polsce jak już wystartuje? Bo że w jakiejś formie wystartuje, można być prawie pewnym. A czy będzie dostępny dla Polaków? Na pewno dla tych z Chicago i Denver, prawie na pewno dla województw londyńskiego i dublińskiego. Dla Polski raczej nie od początku, chociaż wiadomo że Google negocjuje z wytwórniami na "różnych terytoriach". Ale wytwórnie podzieliły sobie świat na małe kawałeczki i o każdy będą wykłócać się bardzo długo.

Serwis Google Music ma wystartować pod koniec tego roku, prawdopodobnie wraz z udostępnieniem Androida 3.0. Nazwa nie jest jeszcze pewna, wg TechCrunch przez jakiś czas na serwerach Google leżało logo nowego serwisu (powyżej), jednak teraz wita tam błąd 404, czyli brak pliku.

Taka usługa zasługuje na lepszą nazwę i lepsze logo.

[Na podstawie Billboard.biz i TechCrunch 1, 2]

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: