Czechy nie zgadzają się na Google Street View

Google w ramach usługi Street View fotografuje ulice różnych miast świata, a następnie udostępnia zdjęcia w Sieci. Kolejne kraje protestują jednak przeciwko takiej działalności - teraz dołączają do nich Czechy.

Google Street View polega na prostych zasadach. Samochody Google'a przemierzają ulice miast całego świata robiąc panoramiczne fotografie okolicy. Zdjęcia można następnie zobaczyć w postaci specjalnej warstwy na Mapach Google. Dla podróżujących palcem po mapie nie ma lepszego sposobu na to, aby przejść się ulicami miasta do którego zawsze chciało się pojechać. Czasem można także trafić na takie perełki, jak np. człowiek-koń.

Inaczej to wygląda z punktu widzenia osób utrwalonych na fotografiach - coraz więcej państw nie zgadza się na krążące po ulicach samochody Google Street View twierdząc, że publiczne udostępnianie wizerunku mieszkańców miast łamie ustawy o ochronie danych osobowych. Koncernowi nie pomaga fakt, że w maju wyszło na jaw iż "przy okazji" robienia zdjęć, samochody zbierały także dane z niezabezpieczonych sieci WiFi.

Dlatego też kolejne, przede wszystkim europejskie, kraje protestują przeciwko obecności samochodów Google'a na ulicach. Do tej pory nie zgodziła się już Szwajcaria, Austria, Grecja i jeszcze kilka innych państw. We wtorek do ich grona dołączyły Czechy. Gigant wyszukiwarek złożył wniosek o pozwolenie na kontynuację fotografowania ulic (program Street View rozpoczął się tam w ubiegłym roku), lecz, jak podaje Associated Press,  czeski urząd ds. ochrony danych osobowych (UOOU) nie udzielił na to zgody. UOOU tłumaczy, że powodem są właśnie "luki w oprogramowaniu", które doprowadziły do zbierania przez Google danych z sieci bezprzewodowych w Pradze. Jeśli koncern usunie te dane, rozmowy będą mogły być wznowione.

Warto wspomnieć, że użytkownicy którzy zidentyfikują się na zdjęciach mogą sami zgłaszać się do Google'a i złożyć wniosek o zamazanie twarzy.

Joanna Sosnowska