SimCity na poważnie - od IBM

W ramach promowania ekologii, współpracy, zadowolenia i oczywiście swoich produktów i usług, firma IBM wypuściła właśnie projekt CityOne, grę w konsultantów od zarządzania miastem.

Gracz wciela się w kierownika multietnicznej ekipy IBM-owskich konsultantów mających rozwiązywać miejskie problemy przez wprowadzanie tam nowych technologii (oczywiście od IBM). Ale to nie jest gra dla zwykłych, nastoletnich graczy. A dla kogo? Tak naprawdę, to nie wiem. Z jednej strony bowiem mamy bardzo ładnie odrobioną część graficzną, z pięknym trailerem:

 

Ale z drugiej, część merytoryczna wymaga znajomości takich pojęć jak Service Oriented Architecture, czy Business Process Management, a typowe zadanie w grze wygląda tak (przekład mój):

Zwiększ klientocentryczność: zrozumienie użytkowników i tego jak wykorzystują usługi bankowe jest niezbędne dla mierzenia jakości tych usług i określenia jak poprawić kontakty z klientami.

na co konsultant od bankowości proponuje takie rozwiązania do wyboru:

Badanie rynku: ankiety wśród klientów dostarczą informacji na temat tego jakie usługi są używane i w jaki sposób (koszt: 1500)
Zwiększenie wglądu w klientów: konsolidacja i optymizacja danych klientów w celu poznania ich relacji (koszt: 1500)
Wynajęcie firmy badania rynku: która użyje ankiet do określenia wykorzystania usług przez klientów (koszt 2000)

Jeśli opcje te nic nam nie mówią, mozemy sięgnąć do dalszych objaśnień, gdzie znajdziemy już prawdziwe dokumenty marketingowe IBM-a.

Celem gry jest reagowanie na takie incydenty w czterech dziedzinach (zarządzanie wodą, elektrycznością, bankowością i handlem) w taki sposób, żeby miasto rosło w siłę, a ludzie żyli dostaniej i zieloniej. Oprócz rozwoju gospodarczego punkty dostajemy też za wzrost i szczęśliwość populacji, jak w SimCity. Są też Osiągnięcia (archievements), na przykład Organizator Społeczności czy Rekin Biznesu.

Po 10 turach możemy porównać nasze wyniki z innymi, i zakończyć, ale można też grać dalej i patrzeć jak miasto robi się piękniejsze i zieleńsze.

Na pewno nie jest to gra dla nastolatków, dorośli zaś, jeśli mają wykształcenie biznesowe to podobne "gry" symulacyjne, operujące na prawdziwych liczbach, przechodzili na studiach. Po pracy zaś, jeśli grają to w coś zupełnie innego.

W dodatku żeby zagrać, trzeba się zarejestrować, żeby się zarejestrować, trzeba podać o sobie mnóstwo danych dla marketingu, i IBM przysyła później dużo spamu.

A może docelowym odbiorcą są kierownicy projektów, którzy w ten sposób będą mieli w pracy wymówkę, że zapoznają się z ofertą IBM-a. Bo, co najzabawniejsze, gra jest całkiem przyjemna, i grywalna.

Taka biurowa casualówka.

[Na podstawie IBM INNOV8, via TechCrunch]

Janusz A. Urbanowicz