PTC utrudniało pracę UOKiK: będzie kara

123 mln złotych; taką karę będzie musiała zapłacić Polska Telefonia Cyfrowa za utrudnianie kontroli Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Na amerykańskich filmach to wygląda tak: dwóch smutnych panów puka do drzwi firmy, pokazuje nakaz sądowy dotyczący przeszukania i wsypuje się dwadzieścia albo więcej osób na open spejsy, głośno nakazując natychmiastowe odejście od stanowisk pracy, informując, czym grozi utrudnianie śledztwa urzędnikowi państwowemu. A u nas?

 

Wkroczenie UOKiK do siedziby PTC miało związek z podejrzeniem stosowania nielegalnych praktyk mających na celu ograniczenie konkurencji na rynku telewizji mobilnej. Kontrola rozpoczęła się 2 grudnia 2009 roku i miała miejsce w pięciu firmach równocześnie: w Polkomtelu, PTC, P4, Info TV FM i NF1 Magna Polonia. W przypadku dwóch pierwszych UOKiK powziął podejrzenie o utrudnianiu czynności kontrolnych przez urzędników, co zaowocowało wszczęciem postępowania w tej sprawie i w rezultacie nałożeniem kary pieniężnej.

Jak PTC utrudniało? Kiedy kontrolerzy przyszli z niezapowiedzianą kontrolą do siedzimy firmy, spędzili godzinę na recepcji czekając aż ktoś ich wpuści. Zamiast szaleć jak burza po korytarzach, żądając wszystkich nośników elektronicznych, szukając nieoficjalnych notatek, oczekiwać wydania dokumentów, słuchać udzielanych wyjaśnień; państwo siedzieli grzecznie na kanapach denerwując się, że efekt zaskoczenia, jakiemu służy taka kontrola mija z każdą minutą. Punktualność i skoordynowane działanie ma w tym przypadku znaczenie kluczowe dla efektów kontroli.

 

 

Drugi pozwany, czyli Polkomtel wciąż czeka na zakończenie postępowania. Kara może wynieść maksymalnie, wg przepisów, równowartość 50 mln euro. PTC, jak łatwo się domyślić, odwołało się od wyroku sądu uznając, że roszczenia urzędników są bezzasadne, gdyż pracownicy spółki współpracowali przy kontroli.

Cała sytuacja wydaje się absurdalna; urzędnicy z prawomocnym nakazem sądowym "dali się posadzić" na kanapie, w recepcji, gdzie czekali godzinę, zamiast w asyście policjantów wkroczyć na teren biura, po okazaniu dokumentu. A może to ja czegoś nie zrozumiałem?

Jarosław Senator