MySpace i Facebook - razem, ale osobno

Na wspólnej konferencji MySpace i Facebooka po prostu musiało paść ważne oświadczenie - od teraz oba serwisy będą ze sobą ściśle połączone. Do MySpace można będzie zalogować się za pośrednictwem Facebook Connect i zaimportować to, co "lubimy".

Na światowym rynku serwisów społecznościowych nie ma większych wrogów, niż MySpace i Facebook. A raczej nie było - do teraz. Obecnie można ich chyba określić mianem "frenemies" - w myśl powiedzenia Ojca Chrzestnego "trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej". "Frenemy" to neologizm (niestety, nie ma dobrego polskiego zamiennika tego słowa), oznaczający wrogów łączących interesy ze względu na możliwe przyszłe korzyści. Tak przynajmniej może podchodzić do tego MySpace.

Ale po kolei.

Kiedy MySpace był na szczycie


MySpace był na szczycie popularności około czterech lat temu. Liczba zarejestrowanych tam osób wynosiła wówczas 250 milionów. W 2008 roku jednak MySpace został prześcignięty przez Facebooka pod względem wizyt użytkowników w miesiącu. Od tej pory jego popularność cały czas spadała.

Facebook vs MySpace

Ostatnio jednak serwis zaprezentował nowy, odświeżony interfejs czy nowe logo (już nie "MySpace", lecz "My_____"). Teraz wiadomo, czemu całe to sprzątanie miało służyć.

Mashup, czyli połączenie Facebooka z MySpace


Wczoraj, na wspólnej konferencji obu serwisów dokonała się ważna zmiana. Od teraz użytkownicy Facebooka będą mogli zalogować się do MySpace korzystając z Facebook Connect, czyli za pomocą tych samych danych logowania co do serwisu Zuckerberga. Oprócz tego można będzie zaimportować informacje o filmach, książkach, postaciach czy wydarzeniach, które "polubiliśmy". Na MS pojawi się także strumień informacji z Facebooka.

Według jednych obserwatorów, na przykład serwisu TechCrunch, był to ostateczny akt poddania się MySpace i uznania dominacji Facebooka. Inni, na przykład Mashable, twierdzą, że jest to szansa dla MySpace na zyskanie nowych użytkowników (lub przekonanie starych, że jest po co wracać).

Serwis BBC zapytał o zdanie specjalistę z Forrester Research, Augle Raya, który stwierdził, że jest to także okazja dla Facebooka, by zademonstrować swoją otwartość.

Pod wieloma względami można odczytywać to [połączenie MS i FB - przyp. red.] przede wszystkim jako zmianę podejścia Facebooka do posiadania danych użytkowników.

Ścisła współpraca z MySpace według Raya, miałaby być dowodem na to, że dane umieszczane przez nas w serwisach w istocie należą do nas samych, a nie są przez nie zawłaszczane.


Mashup your Facebook Likes on Myspace

Myspace | Myspace Video

Moim zdaniem Mashup to jednak ostateczne uznanie przez MySpace faktu, że to Facebook już nieodwołalnie jest wygranym na rynku społeczności - przynajmniej obecnie. Skoro zaś wroga nie można pokonać, można przynajmniej połączyć z nim siły i uzyskać jak najwięcej dla siebie - MySpace zyskiwać będzie ruch z Facebooka. Dodatkowo ma szansę przekształcić się w "rozrywkowy" dodatek do niego, przyciągając osoby zainteresowane muzyką czy celebrytami.

Swoją drogą, jest coś gorzko-zabawnego w tym, że MySpace ratuje się przed zatonięciem wykorzystując rozwiązanie, które dwa lata temu przyczyniło się do minimalizacji jego znaczenia. Chodzi oczywiście o Facebook Connect. Eksperci uważają bowiem, że to właśnie przycisk "logowania się Facebookiem" sprawił, że serwis stał się ekosystemem, rozprzestrzenionym po całej Sieci.

Kiedy to Facebook będzie podpisywał "akt poddaństwa"?


Pamiętacie może, jak zastanawiałam się nad przyczynami dla których odchodzimy z ulubionych serwisów? Cytowałam wówczas doktora Jeffrey'a Cole'a, badającego zachowania internautów w ramach projektu World Internet Project. Stwierdził on bowiem

(..) serwisy społecznościowe są jak nocne kluby. A one nigdy nie pozostają popularne zbyt długo.

Na jak długo szacuje jeszcze dr Cole popularność Facebooka? 5 lat.

Ale nie zostanie on zastąpiony przez jeden wielki serwis społecznościowy - nastąpi fragmentaryzacja.

przewiduje Cole. Dlaczego warto poważnie rozważyć jego słowa? Bo cztery lata temu bardzo precyzyjnie przepowiedział upadek MySpace.

Joanna Sosnowska