Z ChromeOS wydrukujemy przez chmurę

Wraz z udostępnieniem pierwszych urządzeń z testową wersją ChromeOS, Google zapowiedziało nową usługę - Google Cloud Print - która ma zapewnić zintegrowaną obsługę drukowania z urządzeń z ChromeOS i Androidem, oraz z przeglądarki Chrome. Nowa usługa reklamowana jest hasłem "drukuj z każdego urządzenia na każdej drukarce na świecie".

Chmurowe drukowanie ma odbywać się poprzez serwery Google. Telefon z systemem Android, laptop Cr-48 czy komputer z przeglądarką Chrome sprawdzą jakie drukarki zarejestrował sobie użytkownik, i wyślą zadanie wydruku do serwerów Google, z zaznaczeniem, gdzie ma być wydrukowane. Serwery przetworzą je odpowiednio do parametrów docelowej drukarki i wyślą do urządzenia, do którego drukarka jest podłączona, gdzie zostanie ono wydrukowane.

W tej chwili jedynym sposobem na podłączenie drukarki do Cloud Print jest uruchomienie na komputerze testowej wersji Chrome 9 zaopatrzonej w odpowiednią wtyczkę. Google wykonuje też śmiały ruch: wszystkie dotychczasowe drukarki zostają uznane za "przestarzałe" (legacy) i firma twierdzi że przyszłość należy do drukarek łączących się bezpośrednio z chmurą obliczeniową.

Widzę spore zagrożenie stojące na drodze popularyzacji tego rozwiązania: wszystkie wydruki będą przechodzić przez serwery Google, a dla większości zastosowań biznesowych to jest nie do przyjęcia. Firmy nie chcą ujawniać swoich dokumentów stronom trzecim i to jest główny powód opóźniający przejście biznesowego IT na rozwiązania chmurowe, dawniej nazywane SaaS - Software as a Service (oprogramowanie jako usługa). Wszyscy dostarczyciele chmur obliczeniowych obiecują prywatność i bezpieczeństwo, ale wszyscy popełniają błędy. Wyciek raportów finansowych największych korporacji nie będzie tak medialnie atrakcyjny jak infowojna dookoła WikiLeaks, ale może okazać się dużo groźniejszy dla zainteresowanych.

W tej chwili wtyczka obsługująca Cloud Print działa na Windows, firma zapowiada też stworzenie jej na Maki i Linuksa. W ten sposób Google pozbędzie się konieczności tworzenia całego podsystemu drukowania dla ChromeOS-a i ponoszenia kosztów tworzenia i testowania setek sterowników do drukarek. Cała ta praca zostaje przerzucona na producentów sprzętu (drukarki rozmawiające bezpośrednio z chmurą obliczeniową) i istniejące już sterowniki dla systemów, których twórcy już to katorżnicze zadanie  wykonali. Wprawdzie firma mogłaby skorzystać z rozwiązań open source, ale najbardziej zaawansowany otwarty system drukowania - CUPS - został już wykupiony przez Apple.

Za pomocą Google Cloud Print będziemy więc, przynajmniej na razie, sami drukować na swoich własnych drukarkach, tak jak w McDonaldzie, gdzie sami sobie podajemy jedzenie i sami po sobie sprzątamy.

 

[Na podstawie materiałów firmy Google]

Janusz A. Urbanowicz