Monitory Focal Electra 1008 BE - Elektryzujący beryl

Większość producentów nie ma w swoich ofertach tak drogich monitorów, a jeśli tak, to jak w przypadku B&W i Triangle, wchodzą one w skład referencyjnych serii, stoją na samym szczycie monitorowej hierarchii.

Focal ma jednak ofertę nadzwyczaj rozwiniętą w strefie hi-endowej i seria Electra wcale jej nie kończy - ucieleśnieniem najdalej idących ambicji i możliwości jest doskonale znana seria Utopia, w skład której wchodzi też konstrukcja podstawkowa. W najnowszej edycji Utopii nazywa się ona Diablo i kosztuje "diablo" drogo - 40 000 zł za parę, przez co jest w Polsce dość rzadko widywana.

Diablo zdobyło rok temu nagrodę EISA w kategorii hi-end i faktycznie jest emanacją ultra hi-endu - nie chodzi o samą cenę, ale o to, co za nią kupujemy. Nie parę dużych kolumn, które za taką cenę nie są już egzotyką, ale układ dwudrożny, z 18-cm nisko-średniotonowym Owszem, obudowa jest wspaniała, jak przystało na Utopię, o spektakularnej architekturze i wykonaniu. Obok Diablo wszystkie trzy monitory tego testu wyglądają jak ubodzy krewni są jednak ponaddwukrotnie tańsze, a na pewno nie grają dwa razy gorzej.

Wszystko zależy od układu odniesienia - wyabstrahowany z oferty Focala model 1008 Be wydaje się być drogi, lecz już na tle Focal Electra 1008 Be okazuje się propozycją umiarkowaną, ekonomiczną. Jego przetworniki wyglądają z zewnątrz niemal identycznie jak w Diablo, a przede wszystkim wysokotonowy też jest berylowy, obudowa nieco mniejsza i prostsza niż tam i gdybyśmy jej nie porównywali z Diablo, nigdy nie przyszłoby nam do głowy narzekać na jej skromność.

Od wielu lat Focal jest liderem designu wśród największych firm głośnikowych, pokazując w tej mierze wiele odważnych i oryginalnych pomysłów, jak i wyczucie nowoczesnych trendów. Dlatego również projekt dedykowany serii Electra, wcale nie referencyjnej, jest smakowity, wysublimowany, opiera się na bardzo solidnych podstawach konstrukcyjnych i zastosowaniu wysokiej klasy materiałów. Po takim przedstawieniu sprawy nabieramy apetytu na Focal ELECTRA 1008 BE, ale producent ma dla nas jeszcze inną "okazyjną" propozycję.

O ile 805 Diamond zastąpiły 805 S, co głównie z powodu diamentowego głośnika wysokotonowego wiąże się ze wzrostem ceny o ponad 50%, o tyle Focal nie widzi przeszkód w umieszczeniu w ofercie - niezależnie od ultrareferencyjnego Diablo - zarówno monitora za 16 000 zł z najlepszym tweeterem (w tym przypadku berylowym), jak i tańszego, różniącego się właśnie przede wszystkim innym tweeterem (aluminiowo-magnezowym) - czyli modelu 1007 S (testowany w "Audio" rok temu).

Nowy - stary

Tym razem kolejność zdarzeń była odwrotna - najpierw pojawiła się seria Focal ELECTRA 1008 BE, a potem Elektra 1000 S jako modyfikacja dla szerszej klienteli. Testując 1008 Be, nie testujemy starego zbuka, bo ostatnio wprowadzono serię "Be 2", do której należą testowane monitory, ale wprowadzone tu modyfikacje są jednak kosmetyczne. Jednocześnie dorodne, trójdrożne wolnostojące 1027 S (test dwa miesiące temu) wcale nie są droższe od małych 1008 Be! Berylowy tweeter bierze więc na siebie i tutaj poważne zadanie, a 1008 Be znajdują się między młotem a kowadłem, w trudniejszej pozycji niż 805 Diamond, dla których w ofercie B&W nie ma żadnej alternatywny.

Kolumny Focal ELECTRA 1008 BE muszą z jednej strony bronić się przed tylko niewiele słabszymi, a znacznie tańszymi 1007 S, a z drugiej - ludzie, dla których cena nie ma znaczenia wybiorą o wiele bardziej ekskluzywne i efektowne Diablo. A kto ma do wydania ok. 15 000 zł, najczęściej wybierze 1027 S Focalowi to chyba w końcu obojętne. Poza głośnikiem wysokotonowym, wersje "Be" i "S" różnią się sposobem wykończenia obudowy.

Oczywiście w obydwu przypadkach mamy do czynienia z zastosowaniem naturalnego forniru na bocznych panelach, ale po pierwsze, w wersji "Be" nakładanych jest aż jedenaście warstw lakieru, przez co uzyskuje się wysoki połysk, a w wersji "S" "tylko" cztery; po drugie, dla wersji "Be" dostępne są inne wersje kolorystyczne - jasna czereśnia, ciemna czereśnia i dodatkowo gładki ciemnoszary (też wysoki połysk), podczas gdy dla wersji "S" mamy "złotą czereśnię" i "hebanowy maccasar".

Prawdę mówiąc, ten ostatni wydaje się bardzo ciekawy i nowoczesny, zarezerwowano go jednak tylko dla tańszej wersji Wszystkie mają ciemnoszare błyszczące fronty, a "Be" mają na górnej ściance szklaną płytę. Faktycznie, Focal wersja "Be" jest bardziej luksusowa, na wysoki połysk, lecz i wersji "S" nie można odmówić elegancji. Ważnym elementem konstrukcyjno-dekoracyjnym jest frontowy panel głośnika wysokotonowego - masywny, aluminiowy, rozciągający się na całą szerokość obudowy, wyraźnie "dowartościowujący" berylowy tweeter (oraz aluminiowo-magnezowy w wersji S).

Układ magnetyczny wysokotonowego jest niewielki, bo neodymowy, ale puszka wytłumiająca z tyłu - już całkiem spora. Jest ona potrzebna, aby sprowadzić podstawowy rezonans mechaniczny do niskiej częstotliwości (680 Hz) i umożliwić pracę z niską częstotliwością podziału (producent podaje 2200 Hz); służy temu także wprowadzone w Focal wersji Be powiększenie średnicy samej kopułki z 25 do 27 mm. Rozciągnięcie przetwarzania w drugą stronę, daleko poza pasmo akustyczne (producent podaje 40 kHz dla +/- 3 dB) to już głównie zasługa berylu, który jest od roku 2003, kiedy objawił się w serii Utopia Be, największym technologicznym osiągnięciem Focala.

Focal jedyny na świecie

Wobec wykorzystywania berylowych tweeterów również przez inne firmy (Usher, Paradigm , Scan-Speak) Focal oświadcza, że jest jedynym producentem na świecie, który sprawuje pieczę nad wszystkimi etapami wytwarzania czystych berylowych kopułek. Beryl dość zgodnie został uznany za najlepszy metal, jaki stosuje się w kopułkach wysokotonowych (nad wprowadzeniem go pracowali też w B&W w tym samym czasie co w Focalu, ale ponieważ Francuzi byli pierwsi, B&W z berylu w ogóle zrezygnowało i przygotowało niedługo potem kopułkę diamentową - wychodząc w ogóle ze strefy metali, ale nie z koncepcji sztywnych kopułek).

Membrana "W" jest już wyłącznym wynalazkiem Focala, pojawiła się wraz z pierwszą generacją Utopii, czyli już piętnaście lat temu, i wciąż pozostaje najlepszą focalowską technologią zarówno dla głośników nisko-średniotonowych, jak też niskotonowych i średniotonowych. Taka wszechstronność została dopracowana w drugiej generacji membran W, w której można zmieniać zarówno grubość wewnętrznej warstwy piankowej, jak też liczbę warstw szklanych po obydwu stronach pianki.

W głośnikach nisko-średniotonowych i średniotonowych, w których membrana powinna być lekka i nie musi być bardzo sztywna, warstwa pianki jest cienka, a warstwa szklana znajduje się tylko od zewnątrz. Mimo to membrana jest znacznie sztywniejsza niż w przypadku papieru, a tym bardziej plecionki, chociaż nie ma tak wysokiej odporności na powstawanie rezonansów (przy kilku kHz), więc stosowanie jej z filtrami 1. rzędu nie wchodzi w rachubę. Centralny "korektor fazy" jest nieruchomy, ma też wklęsły profil.

Cały głośnik nisko-średniotonowy jest podobny jak w wielu 17-tkach nisko-średniotonowych i średniotonowych różnych generacji serii Electra na przestrzeni ponad dziesięciu lat. Obudowa ma oryginalny przekrój poprzeczny - widać wyraźnie wypukły front, granica z panelami bocznymi jest zaznaczona tylko delikatną krawędzią, bo i panele na skrajach są zaoblone, dzięki czemu fale mogą być swobodniej rozpraszane.

Niezależnie od samej "rzeźby" bocznych paneli, są one lekko zbieżne ku tyłowi, ścianki obserwowane od wewnątrz nie są więc równoległe, co sprzyja rozproszeniu rezonansów wewnętrznych. Obudowa jest bardzo solidna i pełna "akustycznych treści", jej forma nie została wydumana przez designera patrzącego tylko przez pryzmat walorów wizualnych - widać tu doskonałą synergię obydwu wątków. Podobnie jak w przypadku 805 Diamond , producent przygotował specjalne podstawki, dopasowane estetycznie (w lakierze fortepianowym), do których można przykręcić monitory.

Odsłuch

Brzmienie zależy od wielu czynników, niełatwo z niego wyabstrahować wpływ i ocenić jakość samego głośnika wysokotonowego. Konstruowanie zespołu głośnikowego można postrzegać zarówno jako wybór najlepszego kompromisu, jak też jako bieg z przeszkodami - ważne, aby zaliczyć jak najmniej potknięć i być jak najbliżej hipotetycznego idealnego zestrojenia. Ustalenie takiej, nie innej, równowagi tonalnej całego zespołu, wybór określonego sposobu filtrowania i tłumienia, również gatunek komponentów i okablowania, wpływają przecież zarówno na brzmienie samych wysokich tonów, jak i na ogólne wrażenie.

Nawet najlepszy głośnik wysokotonowy można z zewnątrz "popsuć" tak, że trudno będzie z całą pewnością ustalić, gdzie znajduje się źródło problemów. Ostatecznie interesuje nas końcowy rezultat, ale nasuwa się też "hobbystyczne" pytanie i dociekanie, który lepszy - diamentowy czy berylowy? Mam odpowiedź pewnie mało satysfakcjonującą, wyglądającą na dyktowaną przez polityczną poprawność. Na pocieszenie powiem, że wysokie tony i całe brzmienia Elektry 1008 Be i 805 Diamond zostały skomponowane zupełnie inaczej.

Wspólnym mianownikiem jest czystość i brak najmniejszego zapiaszczenia, jednocześnie gładkość nie ma wydźwięku jednostajnego i metalicznego. B&W korzysta z tych zalet pozwalając wysokim tonom grać głośniej niż Focal, dlatego całe brzmienie 805-tek jest jaśniejsze i radośniejsze, natomiast koncepcja Focala jest już znana z 1007 S - wysokie tony są powściągnięte, zdyscyplinowane, a zarazem na tyle wewnętrznie rozdzielcze, że nawet przy umiarkowanym poziomie są obecne, aktywne, ale nie rozpasane i nie wyzwolone z ryzów "regulaminowo" zrównoważonej charakterystyki.

Tylko z bardzo dobrym głośnikiem wysokotonowym można sobie pozwolić zarówno na bezbolesne wyeksponowanie góry pasma (przypadek B&W, a tym bardziej Triangle, gdzie sprawy toczą się jednak jeszcze innym torem ), jak i jej "zneutralizowanie", które nie spowoduje przytłumienia i zaciemnienia, wyraźnego osłabienia przejrzystości i detaliczności. Focal ELECTRA 1008 BE grają szybko, wyraźne, dynamicznie, nie budząc jednocześnie najmniejszych skojarzeń z rozjaśnieniem. Ale tyle można było powiedzieć już o znacznie tańszych 1007 S.

Jaki postęp dają kolumny Focal ELECTRA 1008 BE? Nie miałem możliwości ich bezpośredniego porównania, więc muszę w tej materii poruszać się ostrożnie, i z jednej strony nie stwierdzę, że różnica jest kolosalna, a z drugiej - naprawdę jest, słyszalna i na plus: z berylowego tweetera mamy więcej koherencji, a jednocześnie wyższą rozdzielczość, dająca miłą, subtelną sypkość i eteryczność, niespotykaną w działaniu innych metalowych kopułek - pierwiastek z charakteru najlepszych jedwabnych kopułek i pierścieni.

Jest też delikatny nalot metaliczności, optymalnie ubarwiający zarówno atak, jak i wybrzmienie. Nie ma z kolei suchości, dzwonienia i szklistości. Wykwintna, neutralna, bardzo precyzyjna góra, pokazująca całą swoją klasę bez żadnego wyeksponowania. I właśnie taki sposób potraktowania wysokich tonów - powstrzymanie ich dominacji - wpływa w wielkim stopniu na charakter i balans tonalny całości, co w gruncie rzeczy jest o wiele ważniejsze niż sama szlachetność wysokich - ważniejsze dla naszej indywidualnej oceny, czy to brzmienie jest "nasze", czy dla kogoś innego.

Wyrafinowana góra pomaga a nie przeszkadza, lecz priorytetem było to samo, co w 1007 S - nadanie brzmieniu siły i powagi, z tym natychmiastowym zastrzeżeniem, iż Elektry grają też nadzwyczaj dynamicznie, szybko i świetnie wyprowadzają atak każdego dźwięku. Tym bardziej, operując tak sprawnie dużą masą i nasyceniem, Focale robią spore wrażenie. Ich szybkość i detaliczność nie ma w sobie najmniejszej drapieżności i jaskrawości, są raczej zdystansowane, soczystość środka pasma nie jest tak efektowna jak z B&W, pierwszy plan nie jest forsowany, główne instrumenty i głosy nie są pobudzone i podgrzane, za to pozorne źródła trzymają się wyraźnych konturów i pozycji na scenie w sposób "profesjonalny", odpowiedzialny i rzetelny.

Średnica jest czysta, płynna, ani nie rozjaśniona, ani nie przydymiona, mocna i stabilna, bez żadnej nerwowości oraz chimeryczności. Focal ELECTRA 1008 BE grają raczej w chłodny, obiektywny sposób niż z emfazą. Zamiast radosnej swobody i spontaniczności mamy pełną kontrolę i dynamiczną precyzję, daleką też od suchej i twardej mechaniczności. Muzyka jest doładowana energią zakresu nisko-średniotonowego, wszystkie dźwięki mają krzepę i witalność. Dźwięk jest dokładny i bardzo spójny, nie narzucają się przejawy osłabienia jakichkolwiek podzakresów i "przejść". O ile wysokie tony są kompetentne, ale i delikatne, o tyle bas działa bardzo motorycznie, jest zwinny, ale nie filigranowy. Korzenny, gęsty, zwarty, dość niski, lecz bez sejsmicznych pomruków i masowania. Definitywnie mocne i dokładne brzmienie.

Andrzej Kisiel

Więcej o: