Samochód na 2030 rok?

Zbliża się nowy rok, więc postanowiliśmy zaprezentować futurystyczną wersję czegoś co już wielokrotnie miało się zmieniać nie do poznania, latać, pływać i jeździć na powietrze, albo wręcz na zasadzie perpetuum mobile.

Samochód. Bo o tym mówimy, wbrew pozorom zmienił się przez ostatnie 20 lat dość konkretnie - przechodząc z działu mechaniki do elektroniki (w przypadku tych najnowszych modeli). Kontrolowany w całości przez zaawansowane komputery zapewnia wysoką moc przy minimalnym zużyciu paliwa, lub brak możliwości ruszenia z miejsca, gdy jednostka operacyjna uzna, że coś się zepsuło.

Konstruktorów jednak najwidoczniej męczy fakt, że już 10 lat temu, w roku 2000, samochód miał wyglądać zupełnie jak niesamochód, a do tego działać na bazie rozszczepiania atomów lub czegoś równie abstrakcyjnego. Jednym słowem, rzeczywistość nie przystaje do fantazji twórców.

Pozwoliliśmy sobie jednak na podsumowującej fali przełomu dekad zaprezentować projekt Shengjie Wanga. Dla bezpieczeństwa, wizja przedstawia auto jakim będzie się jeździć za 20 lat.

Po pierwsze, autor konceptu Xscape przewiduje, że nie uda się w dużych miastach poszerzyć jezdni. Żeby więc upchnąć na niej więcej samochodów, trzeba zlikwidować problem pojazdów, w których siedzi tylko jedna osoba (zwykle kierowca). Dlatego pojazd jest w stanie dynamicznie dostosowywać się do liczby pasażerów, rozsuwając, bądź zsuwając elementy karoserii. Według projektu, z tyłu samochodu Xscape znajduje się także pojemny bagażnik.

Wnętrze pojazdu ma być wykonane z rozciągliwych materiałów, które pomogą zrealizować pasażerski potencjał, jednocześnie tworząc przyjemną, choć ascetyczną atmosferę.

Co więcej, pierwszy prototyp samochodu już powstał. Co prawda jeszcze się nie rozciąga, ale na tę poprawkę konstruktor ma całe 20 lat.

 

[za Yanko Design]

Łukasz Cichy