Playboy to nie pornografia - według Steve'a Jobsa

Jednym z celów selekcji aplikacji w apple'owskich App Store'ach jest odsianie appek z treściami politycznie kontrowersyjnymi bądź erotycznymi. Cenzura jest na tyle ostra, że niektórzy europejscy wydawcy po cichu nazywają iPadowe wersje swoich publikacji - "wydaniami irańskimi".

Zakaz obejmuje nawet zdjęcia modelek ubranych w kostiumy kąpielowe czy sportowe, jeśli wykonują one gesty sugerujące, że strój zostanie zaraz zdjęty. Sam Steve Jobs odpisał kiedyś na maila użytkownika, ostrym tonem wyjaśniając użytkownikowi, że dzięki cenzurze aplikacji, iPhone oferuje:

Wolność. Wolność od porno[grafii].

Przy innej okazji szef Apple napisał:

Ludzie którzy chcą porno[grafii], mogą sobie kupić telefon z Androidem.

W swoich wypowiedziach Jobs pominął oczywisty fakt, że i iPhone'y i iPady mają przeglądarkę www, za pomocą której można oglądać dowolne treści dla dorosłych. Jednak mimo tak zdecydowanych deklaracji w AppStore pozostały aplikacje Sports Illustrated (kalendarz z modelkami w strojach kąpielowych) oraz Playboya. Wyjaśnienie istnienia "równiejszych" aplikacji brzmiało, iż są to produkty "uznanych marek".

Teraz zakaz zostanie nagięty jeszcze bardziej, bo Hugh Hefner, legendarny wydawca "Playboya" ogłosił właśnie na Twitterze, że w marcu ukaże się aplikacja Playboya na iPada i będzie można za jej pomocą przeglądać całe archiwum Playboya, bez cenzury.

Wraz z popularyzacją Internetu, biznesowe imperium Hugha Hefnera mocno podupadło, kiedyś jedna czwarta amerykańskich studentów (nie studentek) kupowała Playboya, teraz w akademikach jest szybki Internet, a co za tym idzie, można oglądać w sieci, co się komu zamarzy.

[na podstawie twitter.com/hughhefner: 1 2 3 4, za SlashGear]

Janusz A. Urbanowicz