Niszczyciel min, któremu miny niestraszne

W morze wyrusza niezwykły okręt Królewskiej Marynarki Wojennej. HMS Ramsey jest bowiem zrobiony z plastiku.

Ważący 600 ton niszczyciel min został zbudowany z wzmacnianego włóknem szklanym plastiku, co pozwala mu zbliżyć się do miejsc, gdzie inne statki marynarki nie mają szans wpłynąć. Nie jest narażony na spotkanie z minami magnetycznymi, rodzajem niekontaktowych min morskich. Wybuchają one na skutek oddziaływania na ich urządzenia zapalające pola magnetycznego metalowych jednostek. Dzięki temu plastikowy niszczyciel min może oczyszczać przejścia dla innych, większych jednostek.

Nie wiadomo jednak, jak jednostka poradzi sobie z minami, które reagują na pole akustyczne lub ciśnieniowo-hydrodynamicznego. Problemem pozostają też miny kontaktowe. 

HMS Ramsey to niszczyciel min typu Sandown. Nie jest duży, mierzy zaledwie 52 metry długości, za to został wyposażony w jedne z najnowocześniejszych sonarów na świecie. Umożliwiają one m.in. mapowanie dna morskiego i wykrywanie obiektów, które zmieniły swoje położenie.

Baza marynarki Clyde w Faslane, Anglia, fot. United States Federal Government, domena publiczna
Baza Królewskiej Marynarki Wojennej Clyde w Faslane

Jednostka wypłynie z Clyde, bazy Royal Navy w Faslane, i ruszy w kierunku Kanału Sueskiego, gdzie będzie stacjonować przez cztery lata. Załoga okrętu to 36 osób, które będą zmieniać się co sześć miesięcy, zaś statek dowodzony z bazy w macierzystym porcie będzie nieprzerwanie prowadził swoją misję. 

Jak mówi Kapitan - komandor podporucznik Alex Bush:

Stoimy u progu fantastycznej przygody. Na okręcie tej wielkości wszyscy musimy współpracować, by dobrze wykonywać swoje zadanie, które jest niezwykle istotna. Trzeba pamiętać, że 95% handlu Wielkiej Brytanii opiera się na transporcie morskim, dlatego czyszczenie torów dla większych statków to bardzo odpowiedzialna praca. W ten sposób Royal Navy spełnia swój obowiązek - dba o to, by morze było bezpieczne dla statków i okrętów.

HMS Ramsey wrócił 11 marca 2009 roku z trwającej dwa i pół roku misji na Bliskim Wschodzie, wykonywanej wraz z siostrzaną jednostką HMS Blyth. Szkoccy żeglarze byli witani z czułością - każda załoga spędziła na pokładzie 8 miesięcy. Okręty oczyszczały Zatokę Perską z min pozostałych po wojnie i badały dno morskie na kluczowych szlakach. Załogi brały też udział w szkoleniu irackich żołnierzy.

[BBC, DailyRecord