Amerykańskich dronów-zabójców będzie dwa razy więcej niż obecnie

Pentagon opublikował dokument, w którym przedstawiona jest przyszłość Sił Powietrznych USA. Dowiadujemy się z niego, że amerykańska armia podwoi liczbę posiadanych maszyn bezzałogowych.

Dokument nazwany Aircraft Procurement Plan 2012-2041 przedstawia plany rozwoju i utrzymywania oraz stan liczbowy Sił Powietrznych USA w nadchodzących latach. Dowiadujemy się z niego, że przez najbliższe 30 lat samolotów na usługach armii będzie mniej więcej tyle samo, co obecnie - około 5500. Ich zakup, modernizacja i utrzymanie kosztować ma amerykańskiego podatnika mniej więcej 25 miliardów dolarów rocznie.

Największą ciekawostką zawartą w dokumencie (ale nie niespodzianką) jest lista przedstawiająca stan liczbowy poszczególnych rodzajów maszyn. O ile w przypadku myśliwców, bombowców czy transportowców, zasadniczo on się nie zmieni, to już w przypadku maszyn bezzałogowych będzie on istną rewolucją. Siły Powietrzne USA zamierzają podwoić ich liczbę. I to już wkrótce.

MQ-9 Reaper

Do końca przyszłego roku fiskalnego ma ich już być 340, a do roku fiskalnego 2021 około 650. Chodzi tu o maszyny takie jak Global Hawk, Reaper i Predator. Na nich nie kończy się jednak lista zakupów. Amerykanie dostarczą nowy rodzaj maszyny bezzałogowej jednostkom swoich Marines. Już w roku 2018 ma ona stacjonować na amerykańskich lotniskowcach. Będą to drony mogące wykonywać misje bojowe, a nie tylko zwiadowcze. W tym samym czasie regularne siły lotnicze mają otrzymać bezzałogowca o napędzie odrzutowym, którego możliwości uzupełnią to, co potrafi śmigłowy Reaper.

Pentagon zdradza, że do końca tej dekady chce mieć wystarczającą liczbę maszyny bezzałogowych, by móc utrzymywać je na 65 "orbitach" (obecnie jest ich 48). Oznacza to, że w Ziemię okrążać będą drony latające na takiej liczbie "tras". W sumie, na rozkazy armii, w dowolnej chwili czekać ma prawie 100 takich pojazdów. Mają one także zostać wyposażone w czujniki, kamery nowej generacji, które nie tylko będą miały większy zasięg, ale i możliwości. Pentagon zaznacza także, że jego plany po roku 2016 nie są specjalnie szczegółowe. Dzięki temu stają się bardziej elastyczne, a armia będzie mogła dopasować je do swoich zmiennych potrzeb.

Pełną wersję Aircraft Procurement Plan 2012-2041 można przeczytać w tym miejscu.

[za: Wired]

Więcej o: