Witamy w nowej erze, erze T-Mobile

Jest rewolucja w komórkowym biznesie, a z drugiej strony jej nie ma. Zastąpienie znanej marki Era logiem koncernu T-Mobile to rzecz jasna jedno z najważniejszych wydarzeń w historii telefonii mobilnej w Polsce, ale dla abonentów i aktualnej sytuacji na rynku niesie zmiany mniejsze, niż się można było spodziewać. O co więc chodzi w zastąpieniu Ery przez T-Mobile? Po co dokonano tego tzw. rebrandingu i co niesie on dla zwykłych użytkowników komórek?

W pierwszych gorących dniach, które upływały od zniknięcia Ery z rynku i zastąpienia jej przez T-Mobile, do odbiorców trafiały raz po raz informacje o kolejnych pakietach i usługach nowego operatora. I szybko stało się jasne, że taniej raczej nie będzie, ale na pewno jest bardziej różnorodnie.

Zawiedzeni mogli czuć się ci, którzy liczyli na wojnę cenową między operatorami. Albo chociaż jakieś spektakularne promocje. Okazało się, że podstawowa oferta T-Mobile to w gruncie rzeczy nieznacznie zmodyfikowane cenniki Ery, uzupełnione o zestawy pakietów, programów i promocji. Dają one nowe ciekawe możliwości, ale na pewno nie wszyscy z nich skorzystają.

"T" wkracza na rynek

Z medialnego punktu widzenia wejście nowej marki to ważne wydarzenie. Z rynku znika w końcu świetnie rozpoznawalna marka działająca na nim ponad 15 lat, a wkracza oficjalnie niemiecki koncern. Pojawiają się nowe usługi, pakiety i promocje, w świat "fruną" kolejne komunikaty prasowe i informacje od nowego operatora. Obserwują i komentują zarówno eksperci, jak i zwykli ludzie na ulicy.

Od strony marketingowej to również spore przedsięwzięcie. Ponad 1100 salonów sprzedaży zmienić musi kolorystykę, wystrój i logo nad wejściem - teraz wszędzie króluje wielkie "T". Dochodzą do tego materiały reklamowe, ulotki, szkolenia pracowników i wiele innych elementów składających się na rebranding o takiej skali.

Nie mogło obejść się też oczywiście bez nowego firmowego hasła - "Chwile, które łączą" jest polską wersją sloganu Deutsche Telecom "Life is for sharing".

Chwile, które łączą

W świecie finansów spokojnie

"Od lat Era to T-Mobile, zmieniają tylko grafikę i nazwę" - z taką opinią można spotkać się w komentarzach dotyczących tego przedsięwzięcia. Po części to prawda, bowiem koncern Deutsche Telekom, właściciel T-Mobile, związany jest z marką Era od początku jej istnienia.

Dla świata biznesu i krążącego po kontach kapitału oficjalne wkroczenie marki T-Mobile na polski rynek nie jest specjalnie spektakularne. Oczywiście rebranding kosztujący 100 mln złotych to nie otworzenie paru nowych salonów sprzedaży, ale też cała operacja nie była zaskakująca.

O co więc chodzi w tej transakcji i jak do niej doszło? Jacy są jej główni gracze?

Marka Era GSM pojawiła się w 1996 roku jako własność spółki Polska Telefonia Cyfrowa, mającej różnych udziałowców, w tym Deutsche Telekom. Obok tego koncernu jednym z udziałowców przez wiele ostatnich lat była francuska spółka Vivendi. Rozmowy i negocjacje dotyczące kontroli nad PTC ciągnęły się latami, udało się jednak ostatecznie dopracować wszelkie szczegóły w umowach i z początkiem 2011 roku Deutsche Telekom stał się oficjalnie właścicielem 100 proc. akcji spółki Polska Telefonia Cyfrowa.

Jednym z pierwszych ruchów niemieckiego koncernu było przemianowanie Ery na T-Mobile i rebranding firmy, do którego doszłoby zapewne wcześniej, gdyby szybciej dogadano się z Vivendi.

Nowy, stuprocentowy właściciel PTC - Deutsche Telekom - to jedna z większych światowych korporacji telekomunikacyjnych. Działa w 50 krajach i ma ok. 180 milionów klientów usług mobilnych, linii stacjonarnych i linii szerokopasmowych (dane z 31 marca 2011). Samych posiadaczy komórek jest 130 milionów.

Niemieckiej firmie umowa z Vivendi rozwiązała ręce i pozwoliła wejść na kolejny rynek, ale z punktu widzenia dużego biznesu to wydarzenie niezbyt spektakularne czy niespodziewane.

Konkurencja bez emocji

O tym, że całkowite połknięcie Ery przez niemiecki koncern nie jest trzęsieniem ziemi na rynku polskich komórek zadecydowała także postawa innych operatorów. Choć oferta nowego konkurenta nie była wcześniej dokładnie znana, to każdy z poważnych graczy na tym rynku zdawał sobie sprawę ze słabszych stron swojej oferty i miał czas na dokonanie korekt.

Polkomtel połączył Simplusa i markę 36,6 (tę od TurboDymoMana) w ofertę "Plus na kartę". Zaproponował też nowe hasło "Daj o siebie zadbać" i nową ofertę na dostęp do internetu.

Orange zwiększył liczbę darmowych minut i SMS-ów, a wciąż nastawiony na zdobywanie nowych klientów Play kusi nawet tysiącem dodatkowych minut dla tych, którzy zdecydują się na przejście do tej sieci. Patrząc jednak ogólnie - żadnych poważnych zmian.

Dlaczego wejście T-Mobile nie wywołało nerwowych korekt w cennikach i większego zaangażowania innych operatorów? Analitycy rynku mają na to odpowiedź - po prostu się to nie opłacało.

Stawki proponowane abonentom przez wszystkich graczy na tym rynku są już stosunkowo niskie i nikomu nie zależy, żeby były jeszcze niższe. Są inne pola, na których można rywalizować i gdzie jest zapas na zejście z marży - telefony, tablety, laptopy i gadżety. To właśnie w kategorii sprzętu może dojść do ciekawych akcji marketingowych. Koncern T-Mobile dysponuje wieloma tworzonymi na wyłączność modelami "elektroniki telekomunikacyjnej" i część z nich trafi zapewne na rynek. A konkurencyjni operatorzy też będą musieli coś zaproponować.

Co dla Kowalskiego?

Zostawmy świat mediów i wielkich finansów - dla zwykłych użytkowników to też ważne wydarzenie. Może nie tak spektakularne, jak się mogliśmy spodziewać, ale i tak mające wpływa na nasze rachunki niezależnie od sieci komórkowej, z której korzystamy.

Przyjrzyjmy się sytuacji dotychczasowych abonentów Ery oraz ofertom dla tych, którzy dopiero zaczynają współpracę z T-Mobile.

Niedopieszczony obecny klient

Na początek to, co najbardziej interesuje dotychczasowych abonentów Ery, którzy znaleźli się chcąc nie chcąc w 130-milionowej rodzinie T-Mobile. Ich najczęstsze pytanie brzmi: czy w związku ze zniknięciem z rynku marki Era jej dotychczasowi abonenci mogą rozwiązać z nią umowy? Nie, nie mogą. Wszystkie dotychczasowe usługi i umowy zawarte do 5 czerwca zostają utrzymane, bo podpisywane były one z tą samą firmą, która jest operatorem - Polską Telefonią Cyfrową. Zastrzega on wyraźnie, że "warunki umów zawartych dotąd przez Klientów będą obowiązywały do czasu ich zakończenia" i nie ma tutaj pola do dyskusji.

Nie zmieniły się też specjalnie zasady korzystania z Tak Tak i Heyah. Wygląda więc na to, że dla dotychczasowych abonentów zmiany są kosmetyczne. Lepsze oferty dostawać będą nowi klienci albo tacy, którym kończą sie umowy. Procesu rebrandingu nie dotknął jednak abonentów i nie wymagał od nich żadnej aktywności. Nie było przerw w świadczeniu usług, nie zmieniły się numery telefonów ani sposób ich wybierania. Zmieniła się oczywiście za to nazwa operatora na wyświetlaczu komórki, a druki i pisma przychodzą z nowym logo z charakterystyczną literą "T".

Pakiety i promocje dla "nowych"

Oferta T-Mobile jest bardziej atrakcyjna dla nowych abonentów, niż dotychczasowych. Chyba, że dotychczasowemu kończy się właśnie umowa, dzięki czemu staje się znowu klientem bardzo pożądanym.

Tak czy inaczej szybkie porównanie ostatnich cenników Ery i pierwszych T-Mobile pozwala stwierdzić, że dla tej grupy nowe propozycje operatora są - ogólnie mówiąc - ciekawsze. Szczególnie zadowoleni będą abonenci sporo podróżujący, mający rodzinę lub znajomych w sieci T-Mobile (także za granicą), a także korzystający z Internetu za granicą. Na ofertę T-Mobile powinni zerknąć także klienci biznesowi, bo dla nich także jest parę nowości. Zawsze należy także pamiętać, że warto negocjować, szczególnie gdy przedłużamy umowę. Sprzedawcy mają zwykle możliwość pewnej modyfikacji oferty, na przykład pod względem dodatkowych pakietów i zniżek.

Oferta T-Mobile jest bardziej atrakcyjna dla nowych abonentów, chyba że dotychczasowemu kończy się właśnie umowa

Trzy filary rebrandingu

Skoro wiemy już, o co chodzi z zamianą Ery na T-Mobile możemy przyjrzeć się ofercie nowego operatora. Jej trzonem jest to, co oferowała Era, z kosmetycznymi zmianami pod względem wysokości abonamentu i dostępnych usług. Stara oferta obudowana została jednak sporą liczbą nowych opcji, pakietów i zniżek. Warto się im przyjrzeć. Nowe cenniki T-Mobile opierają się na trzech głównych filarach - nielimitowanych rozmowach w całej sieci T-Mobile, roamingu i transmisji danych.

Darmowe rozmowy T-Mobile

Jednym z koni pociągowych kampanii rebrandingu są nielimitowane połączenia na numery T-Mobile na świecie. Firma promuje je w materiałach prasowych, reklamach i wypowiedziach szefów. I ma rację - nie tylko w naszym kraju to nowość. Na czym polega?

Dzięki usłudze "Zawsze rozmawiaj" wszyscy polscy użytkownicy dotychczasowej Ery, Tak-Tak i Mix mogą za darmo dzwonić na wszystkie numery T-Mobile na całym świecie. Przyjemność ta bezpłatna jest w najwyższych abonamentach, w średnich i niskich kosztuje 39 zł.

Jej odpowiednikiem dla klientów biznesowych jest usługa "Zawsze biznes" (32 zł netto miesięcznie), a obie dostępne są przy umowach zawieranych bez telefonu na okres 18 lub 24 miesięcy.

Podobne warunki mają usługi "Zawsze w kontakcie" (klienci indywidualni, 49 zł/mc) i "Zawsze biznes Max" (biznesowi, 39 netto/mc). Za nieco wyższą opłatą dodają  one do rozmów nielimitowane i bezpłatne SMS-y i MMS-y w sieci T-Mobile, a także pakiet 100 MB do wykorzystania na transfer danych w Polsce.

Usługi z rodziny "Zawsze..." to ciekawy ruch T-Mobile. Zwykły abonent może na tej ofercie sporo skorzystać, mając rodzinę lub znajomych w sieci T-Mobile w Polsce i innych krajach. Dla wielu obecnych i potencjalnych abonentów usługa ta może ona jednak być zupełnie nieprzydatna.

Roaming w pakietach

To drugi ważny element, na którym oparta jest oferta T-Mobile. Operator zaatakował na tym polu usługą "Wszędzie rozmawiaj", umożliwiającą dzwonienie w całej Unii Europejskiej (oraz paru dodatkowych krajach) za 30 groszy za minutę, czyli po stawce takiej, jak na terenie Polski.

Aby tego dokonać każdy z abonentów T-Mobile musi za 9 złotych zamówić pakiet 30 jednostek - wymienialnych w stosunku 1:1 minut rozmowy, SMS-ów i MMS-ów. Przez 14 dni pakiet możemy wykorzystać za granicą na połączenia głosowe, SMS-y i MMS-y, a w Polsce na połączenia i wiadomości międzynarodowe. Aby jednak nie przesadzić z tym zagranicznym wydzwanianiem usługę możemy aktywować jedynie trzy razy w ciągu miesiąca.

I znowu - ciekawa oferta, o ile ktoś podróżuje, albo chce niedrogo dzwonić za granicę. Klienci nie mający takich potrzeb mogą jej jednak nawet nie zauważyć.

Z internetem w Unii

Trzecia nowość, na której T-Mobile oparł swoją ofertę wchodząc na polski rynek, to pakietowy dostęp do Internetu w roamingu, poprzez usługę "Wszędzie w sieci". Przeznaczona dla klientów indywidualnych obejmuje korzystanie z sieci w komórce i laptopie na terenie Unii Europejskiej.

Sieć w telefonie wykupić można poprzez trzy pakiety:

  • jednodniowy 4 MB, 9 zł
  • jednodniowy 50 MB, 59 zł
  • tygodniowy 500 MB plus, 99 zł

Po wykorzystaniu dostępnych megabajtów w opcjach jednodniowych transmisja blokowana będzie do końca ważności usługi. Nowością jest to, że w pakiecie tygodniowym zmniejszona zostanie tylko transmisja danych do 16 kbit/s do końca ważności pakietu, a następnie powróci naliczanie zgodne z cennikiem.

Podobnie rozwiązany został w nowej ofercie T-Mobile dostęp do sieci poprzez komputer i usługę blueconnect. "Wszędzie w sieci" w tym wydaniu także sprzedawane jest w pakietach:

  • jeden dzień, 50 MB, 60,27 zł
  • tydzień 500 MB, 97,17 zł
  • tydzień 1 GB, 183,27 zł

W pakiecie tygodniowym T-Mobile również zastosował obniżenie prędkości połączenia z Internetem  po wykorzystaniu dostępnego limitu danych. Nie nalicza także opłat za dalszy transfer danych do końca terminu ważności pakietu.

Niektórzy użytkownicy krytykują ceny Internetu w roamingu zaproponowane przez T-Mobile. Innym podoba się, że mogą wybrać pakiety dzięki którym ani na moment nie tracą dostępu do Sieci. Przekonują, że nawet przy ograniczonej prędkości połączenia można w miarę sensownie korzystać z zasobów sieci. I jedni i drudzy mają trochę racji, więc dość ciekawą z założenia propozycję niemieckiego operatora zweryfikuje jak zwykle rynek.

Coś dla firmy

Dla klientów firmowych T-Mobile podrasował znany jeszcze z ery abonament "Nowa Firma", dodając do niego minuty i usługi. Pojawiła się na przykład wspomniana wcześniej usługa "Zawsze biznes", w której dzwonimy za darmo z Polski na numery z rodziny T-Mobile na całym świecie. W tańszych abonamentach (25, 60 i 100 zł) dopłacić musimy za tę usługę, w droższych (145, 185, 270 zł) jest ona bezpłatna. Klienci firmowi mogą liczyć także na drobne promocje i tańszy abonament za dostęp do internetu.

Tak-Tak obrósł w pakiety

Dla Tak-Taka na potrzeby wejścia T-Mobile przygotowano pokaźny zestaw pakietów obniżających koszty użytkowania tego pre-paida. Zarówno w "Nowym Tak-Taku" i "Taryfie Happy" znajdziemy sporo różnego rodzaju Ekstra Minut, pakietów SMS-ów i MMS-ów, Numerów za Grosze i bonusów. Ich liczba może jednak dezorientować przeciętnych użytkowników. Ci bardziej rozeznani zwracają do tego uwagę, że aby naprawdę tanio korzystać z Tak-Taka, trzeba sporą część doładowania przeznaczyć na aktywowanie rozmaitych opcji.

Dla tych, którym nie chce się bawić w kompletowanie pakietów T-Mobile przygotował płaską taryfę Hot. Płaci się w niej 30 groszy za minutę połączenia ze wszystkimi numerami w sieciach T-Mobile, Orange, Plus i stacjonarnych, 80 gr/min do Play, a wszystkie SMS-y kosztują 18 gr. Poza tym nie ma żadnych opłat dodatkowych, pakietów i usług.

Dla tych, którym nie chce się bawić w kompletowanie pakietów T-Mobile przygotował płaską taryfę Hot. Płaci się w niej 30 groszy za minutę połączenia ze wszystkimi numerami w sieciach T-Mobile, Orange, Plus i stacjonarnych, 80 gr/min do Play, a wszystkie SMS-y kosztują 18 gr. Poza tym nie ma żadnych opłat dodatkowych, pakietów i usług.

Dla użytkowników prepaidów pojawiła się także propozycja z grupy "Zawsze...". Chodzi o ofertę "Zawsze blisko" w Tak Tak T-Mobile na Kartę, w której za 9 złotych otrzymują oni pakiet 2 tys. minut na połączenia do sieci T-Mobile w kraju i na świecie. Działa on 7 dni. Ważne jest to, że aktywować można - jak czytamy na stronie internetowej T-Mobile - kilka pakietów w miesiącu. Warto jednak przeczytać dokładnie regulamin tej usługi i sprawdzić numery, pod które zamierzamy dzwonić. Może bowiem okazać się, że połączenia z nimi nie "załapią się" na promocyjne 2 tys. minut. Dlaczego?

W regulaminie napisano:

Promocyjna Usługa "Zawsze blisko" obejmuje [...] 2000 minut do Abonentów T-Mobile oraz Użytkowników Tak Tak - T-Mobile na kartę oraz rozmów na numery T-Mobile na świecie (w Austrii, Chorwacji, Czarnogórze, Czechach, Holandii, Macedonii,

Niemczech, Słowacji, USA, na Wegrzech, w Wielkiej Brytanii), które zaczynaja sie od prefiksów wymienionych w Załaczniku nr 1 do Warunków.

Załącznik, o którym mowa dostępny jest na stronie T-Mobile, do której odsyłamy.

Inną nowością, którą T-Mobile przygotował dla zwolenników komórek na kartę jest "Starter Między Nami" (29 zł). Zawiera dwie karty sim i oferuje bezpłatne połączenia pomiędzy przypisanymi do nich numerami przez rok od momentu aktywacji pierwszego z nich. Nie ma przy tym dodatkowych opłat i potrzeby doładowywania kont przez cały rok. Jedyne ograniczenie jest takie, że połączenia w takim duecie są bezpłatne przez pierwsze pół godziny rozmowy, a dopiero po tym czasie naliczana jest opłata 30 groszy za minutę. "Startera między nami" uzupełnić można dodatkowymi pakietami.

Jak widać również w przypadku pre-paidów nie można mówić o rewolucji. Nie da się jednak przeoczyć pojawienia się sporego grona pakietów, które ożywiły wcześniejszą ofertę Ery w zakresie telefonów na kartę.

Mix i Heyah

Niewiele nowości pojawiło się w umowach "Mix". Tu również dodana została usługa "Zawsze rozmawiaj" w promocyjnej cenie, do tego doszły korekty w cennikach. W Heyah też bez zmian. Za czasów Ery była ona osobną marką, rozwijaną inaczej od pozostałych ofert operatora. Tak też według zapowiedzi T-Mobile pozostanie.

Na trzy strony Internetu

I dla starych, i dla nowych użytkowników zmieniła się strona internetowa operatora. Dostępna jest obecnie pod adresem www.t-mobile.pl. Przekierowani zostaną na niego także zapominalscy wpisujący w oknie przeglądarki stary adres, www.era.pl.

Zmiany widoczne są na pierwszy rzut oka - jest nowa kolorystyka, są loga T-Mobile. Poza tym strona jest "lżejsza" i dość przejrzysta.

W pierwszym okresie nie działała jeszcze niestety do końca tak, jak powinna. Tydzień-dwa po rebrandingu jest jeszcze nieco zamieszania w sprzęcie - telefonach, tabletach i netbookach. Nie ma pełnej oferty T-Mobile na polski rynek, a na liście urządzeń znajdują się modele od dawna trudno dostępne albo nie do zdobycia w salonach sprzedaży.

Strona zyskała przejrzystości i intuicyjności dzięki odchudzeniu jej. W T-Mobile uznano, że jest ona zbyt rozbudowana i wydzielono z niej dwa osobne serwisy, dzięki czemu główna strona firmowa prosto realizuje cele sprzedażowe i związane z obsługą abonentów.

Pierwszy wydzielony serwis to Trendy (www.t-mobile-trendy.pl). Znajdujemy w nim newsy, testy, nowinki technologiczne, informacje kulturalne i funkcjonalności społecznościowe. Drugi serwis, Muzyka (www.t-mobile-music.pl) swoją nazwą zdradza obszar zainteresowań. W szeroko zakrojony sposób przekazuje informacje dotyczące artystów, koncertów, festiwali i nowości wydawniczych.

Ze strony internetowej T-Mobilewydzielono dwa osobne serwisy, dzięki czemu główna strona firmowa prosto realizuje cele sprzedażowe i związane z obsługą abonentów.

Telefony, tablety i gadżety

Tutaj może dziać się sporo. Wejście T-Mobile na polski rynek ma szansę przynieść ożywienie na polu telekomunikacyjnej elektroniki. Dlaczego? Niemiecki operator posiada szeroką ofertę sprzętu tzw. brandowanego, czyli produkowanego przez różne znane firmy specjalnie dla T-Mobile. Nie wszyscy wiedzą, że od lat był on sprzedawany także przez Erę. Jej użytkownicy sprzed lat mogą pamiętać model Era G1, najstarszy telefon z Androidem na polskim rynku, czy prostszy SE D750.

Teraz mamy szansę doczekać się pojawienia w Polsce wielu nowych i nowoczesnych urządzeń. Do najciekawszych należy T-Mobile G-Slate, pierwszy tablet 3D, jeszcze niestety niedostępny. Jest za to T-Mobile Move, mały telefon z Androidem 2.2, procesorem 600 MHz, 2,8-calowym wyświetlaczem i szybkim internetem HSDPA. Inne nowe modele pojawiać będą się z czasem. Wyraźnego poszerzenia oferty, szczególnie o tablety,  możemy spodziewać się w drugim kwartale tego roku.

Podsumowanie

Jak widać zniknięcie Ery z rynku i zastąpienie jej marką T-Mobile ma rozmaite aspekty i można patrzeć na nie z wielu stron. Z jednej jest niezwykle ważnym wydarzeniem, z drugiej nie niesie tylu zmian, ilu oczekiwali klienci. Jedni będą zachwyceni, inni nie zauważą różnicy. Jedno jest jednak pewne - wojna cenowa nie wybuchła i na razie się na nią nie zanosi.

Nie wiadomo jednakże, jak na sytuację na rynku wpłynie kupienie Polkomtela, operatora sieci Plus, przez Zygmunta Solorza-Żaka. Może okazać się, że to wydarzenie sporo większego kalibru, niż rebranding Ery.

Więcej o: