Mikrofalowe pociski rakietowe wkrótce na wyposażeniu amerykańskiej armii?

Mają one być rodzajem "humanitarnej broni", która nie może zaszkodzić cywilom czy celom innym niż te, które zostały jej wskazane.

Firma Raytheon zaprezentowała pomysł na nowy rodzaj pocisku rakietowego. I choć obecnie nie istnieją jeszcze jego prototypowe wersje, to wiadomo już, że zostaną one wyprodukowane. Mikrofalowy pocisk rakietowy nie będzie wybuchał po dotarciu do celu. Zamiast tego przeleci nad nim, wysyłając w jego kierunku skoncentrowaną wiązkę mikrofalową. Ma ona "usmażyć" wszystkie elementy wskazanego celu, w których budowie wykorzystywane są podzespoły elektroniczne. Pomimo braku eksplozji, wskazany cel byłby więc unieszkodliwiany.

Mikrofalowe głowice mają być montowane na pociskach Tomahawk. Przewiduje się też, że miniaturowe wersje pocisków mogą być przenoszone przez samoloty. I choć mówi się, że jest to "broń humanitarna", to milczeniem pomija się efekty towarzyszące użyciu jej przeciwko ludziom. Można jednak sobie wyobrazić co mogłoby się z nimi stać po trafieniu taką skoncentrowaną wiązką mikrofalową.