Macina do pisania

Co można zrobić z Macintoshem z 1991 roku i 114-letnią maszyną Remingtona? Wydawać by się mogło, że nic, ale to myślenie ograniczone.

Steampunkowe modernizacje sprzętu zachwycają nie od dzisiaj, ale to, co zrobił Steve La Ricca zasługuje na gromkie brawa. Ów pasjonat technologii poświęcił 3 miesiące życia na zbudowanie maszyny, która na pierwszy rzut oka kojarzyć się może z komputerem zasilanym parą.

Połączenie Macintosha z maszyną do pisania

W rzeczywistości dzieło Ricca zasilane jest oczywiście prądem, ale to jedyna "wada" tej konstrukcji. Steampunkowa wizja komputera Steve'a to Macintosh z roku 1991, w którym poszczególne akcesoria zostały zastąpione starymi częściami. I tak, role klawiatury przejęła maszyna do pisania Remingtona z 1897 roku. W tym miejscu należy dodać, że tak zwany "powrotnik ręczny" działa zgodnie ze swoim przeznaczeniem, czyli cofa kursor i przenosi go o jedną linijkę niżej. Myszka natomiast została zastąpiona przez stary telegraf. Komputer posiada również napęd dyskietek oraz model 56K z elegancką korbką. System, na jakim pracuje ten jedyny w swoim rodzaju Macintosh to Mac OS 7.5. Autor projektu zarzeka się, że komputer jest w pełni funkcjonalny i można na nim bez problemu korzystać z edytora tekstu czy kalkulatora.

System Mac OS uruchomiony na steampunkowym Macintoshu

Podobno trwają już pracę nad kolejną generacją steampunkowej hybrydy. Nowa wersja ma być wyposażona w port USB 1.1 i współpracować z systemem OS X Garfield. Jeśli macie ochotę zobaczyć dzieło Steve'a na własne oczy, wybierzcie się do The Mac Store w Eugene w stanie Oregon.



[za: Bit Rebels]