Bose SoundLink - mały, przenośny, stylowy i gra porządnie. Tylko ta cena...

A gdyby tak ulubioną muzykę zabrać na wakacje? Na piknik z przyjaciółmi? Na domówkę u kumpla? Wszędzie? Da się, potrzebny tylko głośnik podłączany przez Bluetooth. Najlepiej taki, który mimo kompaktowych rozmiarów potrafi też porządnie zagrać.

Stworzony przez firmę Bose SoundLink nie należy do pomysłów ani rewolucyjnych, ani wcześniej nieznanych. To po prostu bezprzewodowy głośnik dedykowany urządzeniom wyposażonym w Bluetooth, zwłaszcza tabletom i smartfonom. Wyposażony jest co prawda także w wejście AUX - co się chwali - ciężko jednak powiedzieć, by podłączanie go przy pomocy kabla do innych urządzeń było w tym wypadku głównym zastosowanie.

W skrócie mówiąc chodzi więc o to, by ulubioną muzykę zabrać ze sobą wszędzie, gdzie tylko ma się na to ochotę. Piknik, wyjazd integracyjny, wakacje nad morzem, grill ze znajomymi - wszędzie tam, gdzie tylko chce się słuchać muzyki, a normalnie nie byłoby ku temu okazji, względnie taszczenie ze sobą kilku wielkich głośników i miliona kabli byłoby bezsensem. Oczywiście absolutnie nie namawiamy do korzystania z tego typu urządzeń w autobusach, żłobkach, szpitalach i tym podobnych miejscach.

Takie rozwiązania nie są na rynku nowością. Czym więc Bose SoundLink chce zdobyć serca konsumentów?

fot. Bose

Przede wszystkim jakością dźwięku. Na tym polu SoundLink naprawdę nie ma się czego wstydzić. Choć jest najzupełniej kompaktowy - waży niecałe 1,5 kg i ma zaledwie 5 cm grubości - to nie raz zadziwił mnie tym, co się z niego wydobywało. W uszy rzucają się przede wszystkim niskie tony. SoundLink buczy lepiej niż niejeden subwoofer dobrej klasy. Trochę gorzej rzecz ma się ze średnimi i wysokimi tonami, brakowało mi odrobinę czystości brzmienia (pomogła korekcja dźwięku w telefonie), niemniej nadal nie jest źle, zwłaszcza biorąc pod uwagę, z jak kompaktowym urządzeniem mamy do czynienia.

Zadziwia także maksymalna głośność, z jaką SoundLink jest w stanie grać. To malutkie urządzenie spokojnie wystarczy, by nagłośnić nawet niewielką domówkę. Nie gwarantuję, że dźwięk będzie wtedy idealnie czysty, bo przy pewnym poziomie głośności (relatywnie wysokim) pojawia się wyraźnie słyszalny przester, ale nawet jeśli ograniczyć się do maksymalnego poziomu bez trzasków, to i tak urządzenie gra naprawdę głośno.

Nie będzie też problemów z baterią - na jednym naładowaniu, nawet przy dużej głośności, SoundLink spokojnie wytrzymuje 4-5 godzin pracy (przy mniejszej powinien wytrzymać nawet osiem).

fot. Bose

SoundLink w porównaniu do innych urządzeń tego typu przyciąga także wyglądem - jest bardzo zgrabny i ładnie wykonany. Prywatnie kojarzy mi się z malutkim wzmacniaczem gitarowym Fendera, co należy traktować jako komplement.

Teoretycznie więc mamy do czynienia z idealnym rozwiązaniem dla chcących słuchać muzyki bezprzedowodowo. Cóż, teoretycznie tak.

W praktyce od zainwestowania w Bose SoundLink odstrasza cena. W wersji podstawowej kosztuje - bagatela - 1200 złotych, a ze skórzaną, stylową osłoną - 1400 zł. O ile więc faktycznie jest to dobrze grający i warty uwagi sprzęt, to jednak polecić go można tylko tym, którzy  są w stanie zapłacić naprawdę dużą sumę za głośnik tylko dlatego, że można go podłączyć do źródła dźwięku przy pomocy Bluetootha. Nie twierdzę, że posiadanie SoundLinka nie jest przyjemnością, ale jest to niestety przyjemność dosyć droga. Zbyt droga, powiedziałbym.

Zapraszamy do galerii głośnika Bose SoundLink.

fot. Bose

Bose SoundLink

wysokość: 13 cm

szerokość: 24,4 cm

głębokość: 4,8 cm

waga: 1,3 kg

zasięg: do ok. 9 metrów