Recenzja - laptop do gier ASUS G51J 3D z okularami 3D Vision

Obecny rok to rok wysypu urządzeń i technologii 3D. Przyjrzeliśmy się, jak takie rozwiązanie sprawdzi się w laptopie.

 


ASUS G51J miał swoją premierę w listopadzie. Nic dziwnego, że do testowania pierwszego laptopa zdolnego do pracy z okularami Nvidia 3D Vision ustawiła się długa kolejka i dopiero teraz trafił on do naszej redakcji.

Jak to działa


Ponieważ jest to wciąż mało znana technologia, najpierw opiszemy jak to działa. Jeśli znasz zasadę działania, możesz ominąć ten paragraf, i przejść od razu do recenzji.

W skrócie: monitor wyświetla naprzemiennie obraz dla lewego i prawego oka. Robi to bardzo szybko - w ciągu sekundy 60 razy wyświetla obraz dla lewego oka i 60 razy dla prawego. Dlatego gdy patrzymy na monitor bez okularów, obraz jest rozmazany.

Specjalne okulary z taką samą częstotliwością zasłaniają raz lewe, raz prawe oko. Do synchronizacji obrazu na monitorze z okularami służy 'piramidka' - mały nadajnik, podłączony do komputera, nadający sygnał podczerwony, dzięki któremu okulary wiedzą w którym momencie zasłonić które oko. Dlatego w każdym momencie do mózgu dociera tylko obraz z lewego oka, albo z prawego. Mózg składa to w trójwymiarowy obraz.




Obraz bez okularów. Widać rozwojenie obrazu, gdy monitor wyświetla naprzemiennie obraz dla lewgo i prawego oka.

 

Efekt? Kojarzycie uliczne teatrzyki kukiełkowe, w których akcja rozgrywa się w pudełku? To tak wygląda - rama monitora jest sceną, pośrodku której możecie zobaczyć i poczuć trójwymiarową głębię rozgrywanych wewnątrz scen. Można to też przyrównać do szyby akwarium, przez które można obserwować rybki pływające w środku. I to działa.

Wygląd i funkcje


Laptop jest ładny. Ostre kąty dodają mu drapieżności, choć granatowy kolor pokrywy bardziej uspokaja niż pobudza. Świecące na obudowie elementy są trochę kiczowate, ale widać designer uważał, że coś musi się świecić, żeby było bardziej cool. Laptop swoje waży (3.5 kg) i spokojnie może służyć do kształtowania tricepsu jedną ręką. Nic dziwnego, gdyż w środku znajdziemy procesor Intel Core i7 720QM @ 1,6 MHz, kartę graficzną Nvidia GeForce GTX 260M 1024MB, 4GB RAM DDR3 @ 1066 MHz i dwa dyski twarde po 320 GB. Całość zajmuje 37.5 x 26.5 x 3.43-4.06 cm (szerokość x głębokość x wysokość). Efekty pracy tych podzespołów można podziwiać na monitorze 15,6" o rozdzielczości 1366x768 pikseli.

W skład komputera wchodzą również: obowiązkowe Wi-Fi, Bluetooth, nagrywarka DVD z czytnikiem Blu Ray, 4 porty USB (czyli dwa wolne po podłączeniu piramidki i myszki), wyjście HDMI i D-Sub, oraz wyjście FireWire (nie wiemy po co graczowi takie wyjście, ale być może gracz po montażu filmików z gry, będzie chciał się nauczyć montażu filmów z kamery). Oraz Express Card 54, eSATA, czytnik kart pamięci. Wystarczająco dużo funkcji nawet dla zaawansowanego użytkownika.

Do tego producent dodaje plecak (bo bez plecaka ani rusz, ale o tym później) i mysz do gier Razer Copperhead - świetnie się sprawdza w dynamicznych grach.

Próbujemy uruchomić 3D Vision


Wydawało mi się, że pójdzie prosto. Podłączyłem piramidkę, wyjąłem okulary, uruchomiłem aplikację testową i... nic. Odpaliłem kreatora obrazu 3D, który powiedział mi, że mój monitor nie jest zdolny współpracować z okularami. Zgłupiałem trochę, ale nie poddając się przeinstalowałem sterowniki. Dalej to samo - na piramidce świeciło się czerwone światełko, zamiast zielonego. Zacząłem wątpić w sprawność laptopa i w moje zdolności komputerowe na raz.  W końcu Google mi wyjaśnił, że powinienem zmienić port USB. Zrobiłem to i ta dam! Zapaliło się zielone światełko. Nie wiadomo czy winić ASUS-a czy producenta okularków, ale raczej tak być nie powinno.

Szybko zainstalowałem Quake Live, założyłem okulary, odpaliłem grę i... też nic. Okularki pracują jedynie z grami Direct X, a Quake jest stworzony z użyciem OpenGL. No dobrze, wziąłem pierwszą lepszą grę z brzegu - Ghost Recon Advanced Warfighter 2  - sprzed 3 lat. Instalacja, uruchamiam i działa. Jest wprawdzie 3D, ale obrzydliwie. Obraz migocze, kołuje się w głowie. Myślę - stara gra. Wziąłem Mirrors Edge (już druga godzina mija od uruchomienia komputera). To samo. Tym razem Google mówi mi, żeby zwiększyć jasność monitora na 100%. Zrobiłem to i nagle... woooooo, nie ma mnie, odpadłem w inny świat. Zero migotania, obraz ostry, głęboki, złudzenie trójwymiarowości na wysokim poziomie. Wystarczyło jeszcze pokręcić gałką głębi na piramidce i zwiększyć jasność w grze, żeby móc się w pełni cieszyć skakaniem po budynkach i trójwymiarem miasta w Mirrors Edge.

Wrażenia z gier


Po kilku godzinach gry w takie tytuły jak Mirros Edge, Prototype, Modern Warfare 2 i Bioshock nie odnotowałem żadnych problemów, poza jednym krytycznym zwisem w Prototype. Obraz 3D raz był raz ciut lepszy a raz ciut gorszy, w zależności od tytułu. Przy każdej grze należało pokręcić trochę gałką głębi, aby wyregulować idealnie złudzenie trójwymiarowości do gry. Grafika była płynna, choć przy MW2 należało pogrzebać w ustawieniach gier, by powyłączać wodotryski i zmniejszyć rozdzielczość.

Wadą laptopa są słabiutkie głośniczki - choć potrafią sprytnie wygenerować wrażenie przestrzenności, to są za ciche. Bez słuchawek nie opłaca się grać.  I tu dochodzimy do zasadniczej kwestii tego laptopa - mobilności.

Mobilność


Do laptopa jest dodawany plecak. I dzięki za to ASUS-owi - jest on konieczny. Przed wyjściem na miasto, za każdym razem czułem jakbym szykował się na wojnę: laptop do głównej kieszeni. Okulary i piramidka (najpierw do ochronnego pudełka) do drugiej, dwa kable USB (jeden do piramidki, drugi do ładowania okularów), myszka, zasilacz (obowiązkowo) i słuchawki. Teraz wyobraźcie sobie proces rozkładania się z tym w knajpie. Na stoliku brakowało miejsca na filiżankę z kawą pośród plątaniny kabli. No i trzeba było znaleźć kontakt. Bateria to tak naprawdę UPS który pozwoli na godzinę pracy (maksymalnie 80 minut przy trybie oszczędzania baterii, w którym jednak nie pogramy i nie będziemy się mogli cieszyć pełną wydajnością).

 

Pełny zestaw do grania zajmuje trochę miejsca


Gdziekolwiek go zabierzecie, musicie mieć kontakt. Odpada samochód, plaża, jezioro jako miejsca zabawy. Pozostają hotel, kawiarnia, pociąg z kontaktami. Pod warunkiem, że możecie kontrolować oświetlenie. System 3D Vision najlepiej działa w mroku. Słońce, tanie świetlówki, kąt siedzenia w stosunku do źródła światła mogą pogorszyć wrażenia z gry 3D. Nie pomaga w tym błyszczący ekran, w którym można poprawiać sobie fryzurę, gdy jest jasno a wy gracie w Dead Space pełen ciemnych korytarzy.

Codzienna praca


Ponieważ laptop jest maszyną do gier i sprawdza się w nich, codzienna praca na tak szybkiej maszynie jest oczywiście przyjemnością. Pomaga w tym bardzo pełna klawiatura numeryczna, wydzielone osobno przyciski Page Up, Page Down, Home, End. No i podświetlenie klawiatury, sprawdzające się podczas pracy / zabawy w czasie nocnych posiedzeń, które powinno być ustawowo montowane we wszystkich laptopach. Na klawiaturze dobrze się pisze i dobrze gra. Touchpad precyzyjnie prowadzi kursor. Nad klawiaturą znajdują się specjalne przyciski - jeden umożliwia włączenie i wyłączenie touchpada (przydatne), drugi służy do przełączania się pomiędzy obrazem 2D i 3D (bez sensu, gdyż tą funkcję lepiej i szybciej realizuje przycisk na piramidce)  a trzeci do zmiany trybu pracy laptopa od najoszczędniejszego do najszybszego. Nie wiemy po co, gdyż tego laptopa praktycznie nie da się używać bez zasilania.

Gorzej jednak, gdy postanowimy w nocy zamknąć laptopa i iść spać - w trybie uśpienia diody na pokrywie zaczynają migać (nie śpij, pograj jeszcze). Kto ma MacBooka wie jak pulsująca dioda potrafi rozświetlić w nocy pokój. Pomnóżcie to razy 10 i okaże się, że trudno zasnąć bez przykrycia laptopa kocem. Dlatego za każdym razem przed snem, musiałem go wyłączyć.




Podświetlenie klapy nie robi wrażenia i irytuje w nocy.

 

Za to w zimowy poranek warto go szybko włączyć - ilość ciepła wydzielanego przez otwór wentylacyjny spokojnie nagrzeje mniejszy pokój. Powietrze to prawie parzy - jest na tyle ciepłe, że bałem się położyć coś plastikowego obok otworu. Nie jest to wada, ale należy pamiętać, żeby nie ryzykować stopienia co wrażliwszych rzeczy stojących obok komputera. Poza tym, mimo trzymania go w sposób ograniczający dopływ tlenu przez dolne otwory wentylacyjne, nie udało mi się doprowadzić do jego przegrzania.

Całość jest porządnie wykonana i nie ma się do czego przyczepić. Jedynie klapa trochę wali, gdy chcemy swobodnie zamknąć obudowę i musimy ją lekko przytrzymywać, żeby nie zamknęła się z głośnym klapnięciem.

Porty, porty


Jest ich tak dużo, że nie starczyło czasu, na ich dopracowanie.

Z tej samej strony co otwór wentylacyjny, mamy do dyspozycji dwa porty USB i jeden HDMI - ich bliskość zmyliła mnie dwa razy, gdy próbowałem szybko wcisnąć napęd USB do portu HDMI. Dlatego ASUS mógłby w przyszłości rozważyć zmianę kolejności portów, by te podobne nie sąsiadowały ze sobą.

Tak jak piramidka nie chciała nam działać na jednym z portów USB, tak myszka czasami się samoczynnie wyłączała na innym i musiałem ją ponownie podłączyć. Coś musi być na rzeczy. Do tego kabel zasilający zbyt łatwo wychodzi z gniazdka zasilania.


Podsumowanie


Trudno nazwać laptopem komputer, który na baterii wytrzymuje godzinę. Nazywajmy więc go komputerem przenośnym. Jako przenośny komputer nadaje się do gier i nadaje się do komfortowej pracy. Należy jednak pamiętać, że płacąc za niego, płacicie za możliwość gry 3D poza domem. Jest to trochę uciążliwe, jeśli się weźmie pod uwagę ilość sprzętu jaki należy ze sobą nosić, warunki jakie muszą zostać spełnione, by móc pograć swobodnie kilka godzin (prąd, oświetlenie, miejsce). Ekran umożliwia granie, ale jego rozmiar nie powala na kolana.

Niestety, w temacie laptopów do grania z ekranem 3D rewolucji w najbliższym czasie nie będzie. Taki system będzie zajmował miejsce i pożerał prąd. Trzeba będzie nosić ze sobą dużo akcesoriów w plecaku i pamiętać o zasilaczu. Dlatego jeśli zachorowaliście na taki gadżet, kupujcie go. Wstrzymać się możecie jedynie, jeśli chcecie poczekać na większy rozmiar ekranu.

Plusy:
- obraz 3D
- płynna gra
- moc
- pojemność dysków

Minusy:
- trzeba pracować na kablu
- mała mobilność całego zestawu
- nie ufamy portom

Cena: 7000 PLN


Kuba Gładykowski