Sony Vaio S - wygodny, uniwersalny i... drogi

Widząc Vaio z serii S po raz pierwszy, pomyślałem, że musi to być najnudniejszy notebook Sony. Komputer nie epatuje żadnymi wodotryskami, feerią kryształów górskich wokół ekranu, lśniącymi powierzchniami, kulami dyskotekowymi, ani obietnicami prześcignięcia niedoścignionego. Po dwóch tygodniach testów uważam, że to jeden z lepszych komputerów, które kiedykolwiek wpadły mi w ręce.

Jak zwykle, w czasie testów staraliśmy się zbadać przydatność komputera do pracy biurowej, grania, oglądania filmów oraz jego odporność na ból codziennego użytkowania przez osoby, które definicję słowa "delikatność" znają wyłącznie ze słownika. Poniższa recenzja nie jest jednak wynikiem testu laboratoryjnego. Nie znajdziecie tu rzeczywistych prędkości rdzeni procesorów, ani informacji jak długo Vaio S wytrzymuje pod wodą, nie obniżając swojej wydajności.
Sony Vaio S

Podoba nam się głównie za wygodę, intuicyjność obsługi i stylistykę


Pierwsze, co rzuca się w oczy, to jak już wspomnieliśmy, brak jakichkolwiek "ozdóbek". Magnezowa obudowa jest na pierwszy rzut oka ciemno-grafitowa i oprócz logo Vaio na pokrywie nie posiada żadnych wyróżniających się elementów. To samo po otwarciu komputera. Ciemno-szary kolor, w zależności od intensywności i koloru padającego na niego światła może także przybrać nieco śliwkowy odcień. Ten brak ozdób, w połączeniu z odczuwalnym, solidnym wykonaniem obudowy daje wrażenie ascetycznej elegancji. Pożądanej i oczekiwanej przez osoby, które nie chcą epatować bogactwem lub po prostu lubią praktyczne podejście do rzeczy użytkowych.

Nawiązując do tego wątku, olbrzymi plus dla Vaio S należy się za brak błyszczących powierzchni. Całość obudowy jest matowa, natomiast element na którym z reguły spoczywają nadgarstki został dodatkowo wytłoczony, zyskując chropowatą fakturę. Jedyny błyszczący element to 13,3 calowa matryca LCD z podświetleniem LED, o maksymalnej rozdzielczości - 1366 x 768 pikseli. Tradycyjnie, matryca wyświetla obraz w proporcjach 16:9. Obraz jest wyraźny i jasny bez konieczności dodatkowej regulacji kontrastem. Jest także funkcja automatycznego dostosowywania jasności do warunków pracy, ale o tym później.
Sony Vaio S

Vaio S posiada, prawie wszystko, czego trzeba uniwersalnemu laptopowi. Komputer wyposażony został w dwurdzeniowy procesor Intel Core i3-350M (2,27 GHz), 4 GB pamięci RAM DDR3 1066 MHz (z możliwością rozbudowy do 8 GB), oraz układ graficzny Intel HD. W pełni mobilnym sprzętem czyni Vaio S dopiero jednak modem 3G, zamontowany pod pokrywą baterii, oraz stosunkowo niewielka masa komputera, sięgająca 2,07 kg. Przydatne będą też trzy porty USB 2.0, czterostykowy FireWire S400, SD, MemoryStick, wyjście HDMI, oraz VGA.

Takie zestawienie pozwala na bezawaryjną pracę z aplikacjami biurowymi, oraz oglądanie wszelkiej maści filmów. Trzeba jednak przyznać, że ze względu na 13,3 cali ekranu nie można się ani z jednym ani z drugim zbytnio rozpędzać. Bardziej komfortowo byłoby wykonywać obie czynności na ekranie nieco większym. Nie można jednak w tym przypadku narzekać konkretnie na Vaio. Na żadnym innym urządzeniu o tej przekątnej ekranu nie da się bowiem wygodnie przeglądać złożonych tabel ani oglądać filmów z całą rodziną. Da się natomiast grać. Co prawda brak wydzielonej karty Nvidii lub ATI nie pozwoli na chwalenie się w towarzystwie płynnym działaniem najnowszych tytułów, ale te sprzed roku lub dwóch uda się uruchomić na najwyższych detalach i z całkiem przyzwoitą ilością klatek na sekundę.
Sony Vaio S

Jednak największą zaletą Vaio S jest wygoda, z jaką używa się tego laptopa. Bardzo często, kupując nowy komputer (laptop) trzeba się do niego przez pewien czas przyzwyczaić. A to do układu klawiatury, a to do rozmieszczenia portów itd. Tak samo dzieje się w przypadku testowania komputerów różnych marek. Tym razem jednak zjawisko nie wystąpiło. Aż chciałoby się powiedzieć, że klawisze są odpowiedniej wielkości, wystarczająco miękkie i dobrze ułożone, a takie elementy jak porty i pomocnicze aplikacje wyjątkowo przemyślane. Niestety ciężko określić co konkretnie sprawia, że komputer jest tak wygodny i intuicyjny w obsłudze. Po prostu jest. Pisanie, nawet dłuższych treści nie sprawia żadnego problemu. Tak samo obsługa mediów oraz pola numerycznego, aktywowanego za pomocą Num Locka. Odpowiednio czuły gładzik posiada w prawym brzegu pole do szybkiego przewijania ekranu. Dzięki czytnikowi linii papilarnych zaś wpisywanie większości haseł możemy zastąpić błyskawicznym przeciągnięciem palca.

Jest to też jeden z tych przypadków, w których nie usuwa się fabrycznego oprogramowania. W każdym razie, nie już podczas pierwszego uruchomienia notebooka. Z reguły bowiem, preinstalowane aplikacje, o które zatroszczył się producent komputera obniżają jego rzeczywistą moc, niepotrzebnie zapychając podręczną pamięć. Mimo więc iż producenci chwalą się unikalną wartością dodaną, aplikacje bardzo szybko i nader często lądują w koszu w niecały tydzień od zakupu. Vaio oferuje przycisk Assist, wywołujący menu czyszczące rejestry, odtykające pamięć, defragmentujące dyski i serwujące inne przydatne usługi. Wszystko, można by rzec - pod palcem - i nie wymagające dodatkowego szukania. Dodatkowo, nie szperając specjalnie w opcjach możemy także ustawić wyświetlanie tytułów wiadomości z kanałów RSS. Dzięki temu, pracując w domu, z dala od telewizora nadal wiemy co się dzieje na świecie.
Sony Vaio S

 

Nie podoba nam się słaba bateria i... cena


Największa wadą Vaio S jest słaba bateria. Wszystko co dobre w laptopie Sony traci swój blask, kiedy po trzech godzinach od włączenia komputer przestaje działać sam z siebie. Producent deklaruje, że akumulator wytrzyma nawet cztery i pół godziny, ale nawet w trybie energooszczędnym wyszło nam dużo mniej. Trzy godziny oczywiście pozwolą załatwić kilka ważnych spraw, z dala od gniazdka, ale skądinąd wiemy, że na rynku są komputery, które realnie osiągają dwukrotnie lepszy wynik przy podobnym obciążeniu. Tragedii nie ma, ale mogłoby być znacznie lepiej.

Druga cecha, która zwróciła naszą uwagę, to wysoka temperatura, którą osiąga laptop. Wzrasta ona w postępie gometrycznym wraz ze zwiększającycm się obciążeniem (np. uruchomienie gry). Nagrzewa się wówczas cała podstawa komputera. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku testowanego wcześniej Asusa NX90 - nie parzy, ale robi się naprawdę gorąca.
Sony Vaio S

Niezbyt dobrze działa też automat dostosowujący jasność ekranu do warunków pracy. To chyba jedyna funkcja Vaio, którą należałoby wyłączyć możliwie najszybciej. W innym przypadku czeka nas zupełnie przypadkowe ściemnianie i doświetlanie ekranu. Oczywiście systemem steruje algorytm, ale mogłoby się wydawać, że ostatnie czym się kieruje to logika...

Brak mi też, jak na komputer sygnowany logo Vaio nieco lepszej kamery internetowej. W modelu z serii S znajdziemy aparat Motion Eye, nagrywający obraz w jakości VGA (640 x 480). To absolutne minimum już w komputerach za niecałe 2000 złotych. Po Vaio można by się więc spodziewać znacznie więcej.

Lada chwila, obowiązującym standardem może się stać USB 3.0. W Vaio z serii S niestety nie znajdziemy żadnego portu oznaczonego literkami "SS" (Super Speed). Tracimy więc szansę na gniazda o kilkukrotnie większej przepustowości. Za to jest port S400, czyli FireWire w wykonaniu Sony. Zdecydowanie mniej przydatny.
Sony Vaio S

 

Kupujemy?


Nie. Choć bardzo byśmy chcieli. Szczęśliwie, nad emocjami zapanował rozsądek. Sony Vaio S to bardzo dobry zestaw i niezwykle wygodny zarówno podczas pracy jak i zabawy. Możliwość połączenia z Internetem za pośrednictwem 3G, oraz zintegrowany czytnik DVD czyni go bardzo uniwersalnym urządzeniem. Dodajmy do tego solidną matową, magnezową obudowę, wyraźny ekran i niewiele ponad 2 kg wagi. Otrzymujemy elastyczny i praktyczny komputer, który z powodzeniem można zabrać na wyjazd służbowy, wakacje nad morzem albo samotną wyprawę na fiordy.
Sony Vaio S

Powody, które sprawiają, że nie zdecydowalibyśmy się jednak na zakup notebooka Sony są dwa. Po pierwsze - słaba bateria, która mimo wszystko nie pozwoli zapomnieć o zasilaczu. Zwłaszcza na fiordach, gdzie o gniazdko elektryczne równie łatwo co o las namorzynowy. Drugi to relatywnie wysoka cena. Dlaczego relatywnie? Sugerowana cena detaliczna Vaio z serii S wynosi 4700 złotych. Za te same pieniądze możemy kupić 13 calowy komputer z mocniejszym procesorem Intel Core i5, może i7 i wydzieloną karta graficzną GeForce 310, ATI Mobility Radeon HD 5730 lub inną zbliżoną. Często też z modemem 3G. W nielicznych sklepach internetowych, które zamierzają wprowadzić do swojej oferty nowy komputer Sony, Vaio S dostępny bywa jednak już za 4050 złotych. Te kilkaset złotych mniej obniża różnicę między S a konkurencyjnymi, tańszymi modelami innych marek. Być może nawet zupełnie ją niweluje, biorąc pod uwagę zalety notebooka, o których już wspominaliśmy.
Sony Vaio S

Specyfikacja techniczna Sony Vaio S (testowany model)
System operacyjny Windows 7 Home Premium 64-bit
Procesor Intel Core i3 350M
Ekran 13,3", podświetlenie LED
Karta graficzna Intel HD (do 1,755 GB współdzielonej pamięci)
Pamięć RAM 4 GB DDR3
Dysk twardy 500 GB HDD (5400 RPM)
Napęd optyczny DVD+-RW/+-R DL/RAM
Bateria czas życia ok. 3,5 godziny
Wymiary 329 mm x 228,5 mm x 31,5 mm
Waga 2,07 kg
Cena 4700 złotych


Sony Vaio SW każdym razie kalkulacja nie jest oczywista. Prawdopodobnie jednak, dla wszystkich, którzy szukają możliwie najlepszej konfiguracji za jak najrozsądniejsze pieniądze nowe Vaio z serii S funkcjonuje poza obszarem zainteresowania. Jeśli jednak macie te kilkaset złotych więcej i szukacie wygodnego, uniwersalnego urządzenia, Vaio S powinno znaleźć się w czołówce propozycji.

 

Łukasz Cichy