Samsung Solid B2710 - solidny telefon

Jeśli już po kilku miesiącach użytkowania Wasz telefon wygląda, jakby przejechał po nim czołg, znaczy to, że potrzebujecie komórki o wysokim stopniu odporności na czynniki zewnętrzne. Takim właśnie telefonem jest Samsung Solid B210 - ale jak sprawdza się w codziennym użytkowaniu?

To pierwszy z telefonów serii Solid, który spełnia normę IP67, natomiast odporny na zarysowania wyświetlacz jest zgodny ze standardem twardości 4H. Przeciętnemu użytkownikowi oznaczenia te niewiele powiedzą, dlatego najlepiej przetestować telefon w warunkach bojowych. Sprzęt charakteryzuje się całkowitą odpornością na zanieczyszczenia błotem, kurzem, a także na upadek i działanie wody - w zanurzeniu do 1 metra może pracować aż 30 minut. Jak się okazuje nie są to puste reklamowe frazesy i aparat faktycznie działał bez zarzutu zarówno w pojemniku z wodą, jak i po kąpieli w soczystym błocie. Upadek ze schodów nie spowodował żadnego uszczerbku, a obudowa nie uległa rozczłonkowaniu. Posiadając Samsunga Solid B2710 nie musicie obawiać się więc niespodziewanych wypadków, bo uszkodzić ten telefon nawet podczas wykonywania codziennych czynności, to nie lada sztuka.

Solidny klasyk

Samsung Solid B2710

W porównaniu ze smarfonami, testowany telefon to dość siermiężna konstrukcja, przywołująca na myśl słuchawki sprzed kilku lat. Sprzęt jest solidnych rozmiarów i już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie dopracowanego. Choć brak w nim finezji i szaleństwa, to powinien zadowolić swym wyglądem wszystkich fanów klasycznych telefonów. Gumowe wstawki sprawiają, że urządzenie trzyma się w dłoni pewnie - jedyny problem mogą stanowić pierwsze próby dostania się pod tylną obudowę. Jest ona zabezpieczona specjalnym pokrętłem, które jednocześnie chroni obudowę przed rozczłonkowaniem. Wygląda na to, że dzięki takiemu rozwiązaniu, woda nie dostaje się do płyty głównej telefonu, czy też slotów do kart. Telefon nie wygląda tandetnie i plastikowo. Matowe wykończenie i ciemnoszare wstawki prezentują się elegancko.

Multimedia w mobilnym czołgu

Samsung Solid B2710

Choć głównym zadaniem Samsunga Solid B2710 jest przetrwanie w ekstremalnych warunkach, nie oznacza to, że urządzenie odstaje wyposażeniem od rynkowych standardów. Wręcz przeciwnie, znajdziecie tu wszystko, co powinien mieć w sobie nowoczesny telefon. Sprzęt wyposażono w odbiornik GPS i aparat fotograficzny 2MPix. Może on robić zdjęcia w rozdzielczości do 1600 x 1200 pikseli oraz filmy o rozdzielczości 160 x 128 pikseli. Ku mojemu zaskoczeniu cyfrowe fotografie prezentowały się dobrze, czego niestety nie można powiedzieć o nagraniach wideo. Wbudowane radio FM i odtwarzacz MP3 umilą podróż, a dostęp do popularnych serwisów społecznościowych, poczty e-mail i przeglądarki www zapewnią kontakt ze światem. Ciekawostką może być diodowa latarka, która świeci solidnym światłem i na pewno przyda się amatorom nocnych wycieczek. Należy jednak pamiętać, że uruchamiana jest nie przez jednorazowe przyciśnięcie umieszczonego z boku obudowy włącznika, ale przez jego odpowiednio długie przytrzymanie. Ciekawymi dodatkami okażą się ponadto cyfrowy kompas, wysokościomierz czy licznik kroków.

Ładowarkę schowajcie do szuflady

Samsung Solid B2710

Telefon zasilany jest baterią litowo-jonową o pojemności 1300 mAh, co przy braku dużego, dotykowego wyświetlacza, pozwala w kwestii czasu działania osiągnąć imponujące rezultaty. Podczas standardowego użytkowania, sprzęt wytrzymał prawie tydzień, co przy dzisiejszych standardach oferowanych przez popularne smartfony, pozwala przypomnieć sobie dawne czasy, gdy telefony ładowało się co kilka dni. W kwestii rozmów słuchawka sprawdza się świetnie - dźwięk z głośnika jest klarowny, a mikrofon pozwala rozmówcy słyszeć nas głośno i wyraźnie. Podobnie sprawa wygląda z dołączonym zestawem słuchawkowym - podczas testów nie napotkałem na żadne trudności z jego użytkowaniem, choć o najwyższej półce wykonania nie może być mowy.

Internet? Niekoniecznie

Samsung Solid B2710

Jestem przyzwyczajony do smarfonów i ciężko mi było przestawić się na ograniczenia, jakie niesie za sobą Samsung Solid B2710. Mały ekran nie pozwala komfortowo poruszać się po stronach internetowych i nawet szybkie sprawdzenie prostych informacji może być problematyczne. Małe ikonki i literki ciężko dojrzeć bez okularów. Zainstalowana przeglądarka nie należy do najszybszych, co tylko utrudnia surfowanie w sieci. Podobnie ma się sprawa z obsługą chociażby Facebooka - to opcja, która zniechęci użytkowników do mobilnego korzystania z serwisu. Menu jest natomiast proste i przejrzyste, co szczególnie w konfrontacji z niezbyt przemyślanym interfejsem takiej na przykład Avilli, należy zdecydowanie pochwalić. Liczyłem na wzmocnioną antenę, jednak telefon nie wykazał lepszych właściwości znajdowania sygnału niż konkurenci. Innymi słowy - tam, gdzie większość telefonów zasięgu nie łapie, Samsung nie popisze się czymś wyjątkowym

Podsumowując

 

 

To telefon, który ma służyć przede wszystkim do trzech rzeczy: dzwonienia, pisania smsów i dzielnego znoszenia trudnych warunków otoczenia (lub ewentualnie niezbyt rozważnych zachowań właściciela). Absolutnie nie sprawdza się natomiast jako mobilne centrum dowodzenia, komfortowy odtwarzacz muzyki, czy urządzenie służące do zabawy Internetem i serwisami społecznościowymi. Dla kogo więc przeznaczony jest Samsung Solid B2710? Bez wątpienia dla osób prowadzących aktywny tryb życia, lub pracujących w warunkach niebezpiecznych dla klasycznych komórek. Może też być specjalnym, trzymanym na ogół w szufladzie, aparatem na spływy kajakowe, czy innego rodzaju aktywny wypoczynek. Jest jeszcze jedna grupa osób, która z powodzeniem może używać tego sprzętu. Chodzi o niespecjalnie orientujących się w elektronicznych zawiłościach ludzi wiekowo dojrzałych. Dzięki swojej wytrzymałości, prostocie, wygodzie użytkowania i długiej żywotności na jednym cyklu naładowania baterii, świetnie sprawdzi się w dłoniach osób, które nie dbają przesadnie o elektroniczne urządzenia, a potrzebują kontaktu ze światem. Bo przecież oni też chcąc zobaczyć przesłane MMS-em zdjęcie, lub pochwalić się GPS-em na grzybobraniu.

Paweł Winiarski