Toshiba 20GL1 - czy 3D bez okularów ma sens?

Telewizory 3D szturmują sklepy i nasze domy. W większości są to panele z aktywnymi okularami migawkowymi. Na horyzoncie widać już jednak kolejną nowinkę techniczną. Panele 3D nie wymagające okularów. Toshiba przysłała mi taki telewizor do testów. Czy na zabawę z nim było warto poświęcić sobotę?

Jak to działa?

 

Technologii tworzenia obrazu 3D jest kilka. Obecnie najbardziej promowaną jest ta wykorzystująca okulary migawkowe. Zsynchronizowane z telewizorem okulary zasłaniają nam z dużą prędkością raz lewe, raz prawe oko, dostarczając na zmianę dwa różniące się delikatnie od siebie obrazy. Mózg składa to wszystko w całość i nagle na płaskim telewizorze widzimy głębię.

Rozwiązanie to ma kilka wad. Po pierwsze mimo, że szkła okularów migają z zawrotną prędkością, teoretycznie niezauważalną dla nas gołym okiem, to odczuwalną. Oczy szybciej się męczą, a mniej odporni widzowie mogą doznawać nawet zawrotów głowy i nudności. Na domiar złego okulary migawkowe są potwornie drogie. Potrafią kosztować nawet 500 za parę. Kupno zestawu dla całej rodziny, może być przytłaczające.

Kolejnym krokiem w rozwoju technologii 3D dla kin domowych może być więc ekran nie wymagający używania okularów. W tym przypadku oddzielne obrazy dla lewego i prawego oka są wysyłane w naszą stronę pod różnymi kątami przez specjalne filtry na matrycy. Ustawiając się w odpowiednim punkcie zbieżności widzimy 3D bez sztucznej ingerencji z poziomu okularów.

Zalety? Wygoda, mniejsze zmęczenie oczu i teoretycznie niższy koszt utrzymania (brak okularów). Wady? Konieczność siedzenia w jednym, z góry określonym punkcie i póki co ogromne koszty produkcji.

Tyle teorii, przejdźmy do praktyki.

Toshiba 20GL1

Toshiba 20GL1

 

Póki co panele 3D nie wymagające okularów są pokazywane głównie w postaci prototypów. Przynajmniej w dużych przekątnych. Małe ekraniki tego typu można już obejrzeć w akcji w konsoli Nintendo 3DS czy zbliżających się wielkimi krokami kamerach 3D od takich producentów jak Sony czy JVC.

Toshiba jako pierwsza odważyła się jednak wydać seryjnie produkowane panele 3D bez okularów o nieco większych przekątnych. Mówiąc "nieco" mam na myśli 12 i 20 cali. To niewiele, szczególnie biorąc pod uwagę, że opisywana wersja 20 calowa kosztuje równowartość 8500 złotych.

Panel Toshiby ma niewielki ekran, ale ogromną konstrukcję. Waży 36,5 kilograma, mierzy ponad 170 centymetrów i jest osadzony na masywnej podstawce. To konstrukcja idealna do standów promocyjnych w sklepach, ale zupełnie niepraktyczna do domu.

Panel zastosowany w 20GL1 to LCD podświetlane 1440 diodami LED. Ma kontrast 550:1 i bardzo wysoką rozdzielczość 3840 x 2160 pikseli niezbędną do wysłania odrębnych obrazów w wysokiej jakości w dziewięciu kierunkach. Ostateczny obraz docierający do nas ma 1280 x 720 pikseli.

Panel 4K

Telewizor w tej wersji nie będzie sprzedawany w Polsce. Przedstawiciel polskiego oddziału Toshiby zapewnił mnie, że japoński producent chce wejść na nasz rynek od razu z modelami większymi. Kiedy i w jakich cenach, nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że do dnia ich premiery producent zmniejszy gabaryty swojego sprzętu. 20GL1 jest ciężki, ogromny i gruby.

Toshiba 20GL1

 

Czy to ma sens?

 

Obraz 3D widoczny bez okularów jest na tym telewizorze zaskakująco udany. Jakość zależy jednak od dostarczanego materiału.

Tanie prezentacje 3D przygotowane przez Toshibę nie rzuciły mnie na kolana. Miały bardzo słabo zrealizowany trójwymiar, sprawdzający się w zasadzie wyłącznie w prezentacjach statycznych zdjęć. Równie słabo wypadł system konwersji obrazu 2D do 3D. Telewizor posiada szybki procesor Cell (znany fanom PlayStation 3), ale nawet on nie jest w stanie przetworzyć obrazu 2D do zadowalającego trójwymiaru. W filmach efekt ten jest prawie niewidoczny, a wpływa negatywnie na jakość obrazu. W grach jest całkowicie bezużyteczny.

Toshiba 20GL1 - konwersja 2D do 3D

Efekt 3D pokazał zęby dopiero po zaserwowaniu naprawdę wysokiej jakości materiału. Film "Alicja w krainie czarów" puszczony z Blu-ray 3D prezentował znakomity poziom głębi. Wygoda z jaką obsługujemy 3D w takim panelu (bez okularów, bez migania) jest niesamowita, ale byłaby niczym, gdybym obraz odstawał od rozwiązań konkurencji. Tak jednak nie jest. Trójwymiar bez okularów na Toshibie 20GL1 jest jaśniejszy niż w wielu panelach z aktywnymi okularami, a głębia obrazu jest równie wciągająca. I widoczna natychmiast.

Toshiba 20GL1 - Alicja

Co bardzo istotne telewizor nie męczy też tak bardzo jak panele wykorzystujące okulary migawkowe. W czasie kilkugodzinnych testów nie odczułem ani razu charakterystycznych dla obrazu 3D bólów oczu czy zawrotów głowy.

Oczywiście ta technologia wymaga od nas pewnych ustępstw. Najlepszy efekt widać siedząc bezpośrednio przed ekranem, w odległości nie większej niż dwa metry. Producent zadbał jednak by efekt było widać też z innych kątów. 3D prezentuje się nieźle oglądane nawet z boku. Dopiero od około 50 stopni w lewo i prawo efekt zanika, a obraz robi się niewyraźny.

Nie samym 3D człowiek żyje

 

W przypadku obrazu dwuwymiarowego telewizor nie robił już tak oszałamiającego efektu. Jak na urządzenie kosztujące 8500 zł obraz był zbyt mało szczegółowy i zbyt ciemny. Szczególnie w silnym wiosennym słońcu. Zawiódł mnie, ale niestety nie mogę postawić ostatecznego werdyktu, ze względu na brak możliwości kalibracji matrycy. Toshiba 20GL1 jest dostępna póki co tylko w Japonii i dotarła do mnie z japoński pilotem i menu. Skutecznie uniemożliwiło to sprawdzenie innych niż fabryczne ustawień.

Toshiba 20GL1 - pilot i menu

Zachwycił mnie za to dźwięk, który dorównywał wielu telewizorom o znacznie większych przekątnych. Inna kwestia, że 20GL1 ma niewielką przekątną, ale ogromną obudowę. Producent mógł zmieścić w niej silne podzespoły.

Będzie hit?

 

Telewizor Toshiba 20GL1 sprzedaje się w Japonii słabo. Nie dziwi mnie to. Tego telewizora nie można z czystym sumieniem polecić przeciętnemu użytkownikowi. Jest za ciężki, za drogi i ma za małą przekątną. Ten model nie będzie hitem. Nie ma na to najmniejszych szans. Ale i nie o to chyba tutaj chodzi. Toshiba nie stworzyła 20GL1, by zarobić krocie na nowym produkcie. Ten telewizor trzeba traktować jako prezentację pewnej koncepcji. Gdy inni producenci chwalą się autostereoskopią w prototypach, Toshiba wydaje działający, seryjnie produkowany model i mówi: my już to możemy robić na masową skalę.

Oczywiście w takim wydaniu nie ma mowy o podbiciu rynku. Jednak wpływ na popularyzację rozwiązań 3D nie wymagających używania okularów może być niezastąpiony. Toshiba 20GL1 pokazuje, że rozwój paneli trójwymiarowych dopiero się zaczyna. Daje też nadzieję, że dobrej jakości ekrany 3D bez okularów mogą pojawić się w sklepach szybciej niż można by przypuszczać.

Po trzech dniach z tym telewizorem ja wiem jedno, prędzej czy później okulary przejdą do lamusa.