CC: Gangi Nowego Tokio

Kogo dziwi, że rok przed olimpiadą przez miasto przetacza się fala zamieszek?

Podobnie jak wielu (większość?) fanów fantastyki mam głowę pełną obrazów i sytuacji z filmów czy książek, od których nie mogę uciec, kiedy oglądam świat za oknem. Po tym jak porwane przez terrorystów samoloty wbiły się w wieże World Trade Center, trudno było nie myśleć o pierwszym odcinku  serialu The Lone Gunmen (paranoicznego odprysku kultowej serii Z Archiwum X), którego bohaterowie udaremniają podobny zamach. Albo o pozbawionej bliźniaczych wieżowców panoramie Nowego Jorku z cyberpunkowej gry Deus Ex.

Także kiedy na na ekranie monitora nastawionego na kanał BBC widzę zamieszki w płonącym Londynie, to moje uczucia krążą między przerażeniem i chorą fascynacją. Ale nie ma tu miejsca na zdziwienie. To przecież zapowiadana cyberpunkowa przyszłość. Ledwo dwa tygodnie temu oglądając setny raz Akirę myślałem sobie o tych gangach motorowych, którymi straszy się klasę średnią od czasów młodości Marlona Brando. O tych dzieciakach z marginesu, które dzięki odrobinie techniki mogą wyrwać sobie nieco radości ze świata, który się od nich odwrócił.

Bo bohaterami Akiry, w przeciwieństwie do np. motocyklowych degeneratów z Mad Maxa, są gówniarze, uczniowie zawodówki. Owszem, zdemoralizowani, brutalni i na bakier z prawem, ale ukazani z sympatią i zrozumieniem. Gdzie im do tych potworów z australijskiego klasyka.

Palę Tokio

Akcja filmu Akira toczy się w roku 2019, po III Wojnie Światowej, wywołanej w 1988  eksplozją w Tokio. Świat i miasto - zwane teraz Neo Tokio - podnoszą się z gruzów, nowoczesne wieżowce rosną wokół zniszczeń. Za rok w odbudowanej stolicy Japonii mają mieć miejsca igrzyska olimpijskie. Tymczasem ulice są niespokojne - zamachy terrorystycznych grup niechętnych rządowi, protesty niezadowolonych obywateli, brutalna policja używająca broni... Za rok olimpiada, a ulice płoną; jak tu się dziwić obrazom z BBC, skoro to wszystko mam na blu-rayu? No może tyle, że zwodniczy okazał się optymizm lat 90., które odesłały w kąt ponure wizje z lat 80.; że proroczy okazał się Terminator 3, który naprostował mroczną historię wykolejoną happy endem drugiej części cyklu.

Oglądamy więc cyberpunkową rewolucję; w grze fabularnej Cyberpunk 2020 buntownicy budowali "punkcerniki", siejące zniszczenie opancerzone maszyny; tu też rozróby napędza nowoczesna technika - mobilny internet umożliwiający organizację ataków. A także, co pocieszające, mobilizację naprawiających szkody mieszczan.

Komiksowa wersja Akiry znacznie różni się od filmu. Na 2160 stronach obserwujemy zniszczenie i upadek Nowego Tokio, a potem - czego już nie było w wersji kinowej - powołanie w nim niezależnego,  anarchistycznego państwa. Jedyna pociecha dla władz Londynu w tym, że jak na razie jedyną widoczną ideą napędzającą zamieszki jest konsumeryzm. Na razie, jak bohaterowie filmu, palą samochody, niszczą sklepy i kradną telewizory; brakuje tu tego cybernetycznego mesjasza, który jak Akira czy Crux z opowiadania Jacka Dukaja poprowadzi lud ku prawdziwej rewolucji.

Ale kiedy się pojawi, będę oglądał to z przerażeniem i chorą fascynacją, ale nie będę zdziwiony.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: