Anonymous: terroryści, rewolucjoniści, czy tłum z pochodniami?

Od soboty trwa internetowa ofensywa polskich Anonimów na rządowe serwisy internetowe. Chaotyczne ataki mają pokazać niezgodę społeczeństwa na podpisanie przez Polskę porozumienia ACTA. Jednak obraz nie jest hollywoodzko jednoznaczny, to nie sieciowi bojownicy o wolność kontra mroczne siły rządowego spisku.

W komentarzu redakcyjnym Piotr Stanisławski nazywa Anonimów terrorystami. Ale terroryści mają jasne cele i terroru używają do ich systematycznej realizacji. Działania Anonimów są chaotyczne i niezorganizowane - to flashmob sprowokowany kontrowersyjnym tematem. Pojawia się mocny temat - pojawiają się internetowi zadymiarze, a może raczej tłum z pochodniami szukający celu do linczu/pogromu. Atakowane są strony rządowe, jak i strony komentatorów i mediów - to ostatnie to błąd, którego nie popełni żaden poważny terrorysta, któremu chodzi o to, żeby media nagłośniły jego akcje. Tłum z widłami i pochodniami nie jest subtelny, za własny sukces przyjmie nawet żartobliwą stronę mówiącą o włamaniu do serwisu znanego prawnika, Piotra Waglowskiego, stworzoną przez samego autora.

W tłumie ukryci są przestępcy - pochodnią w rękach linczowników jest oprogramowanie LOIC ("orbitalne działo jonowe"), które oficjalnie służy do testowania wydajności serwisów internetowych. Anonimowie używają LOIC-a w wersji grupowej - instalacje LOIC-a z wielu komputerów łączą się w jedną sieć, której cele wyznacza jedna osoba spośród Anonimów,a właściciel komputera nie ma wpływu na to, jaki cel wybierze sobie działo. Dodatkowo, eksperci ostrzegają, że 80% kopii LOIC-a krążących po sieci jest zarażone złośliwym oprogramowaniem - zawiera instalatory robaków SpyEye, Zeus, albo moduł Meterpreter, służący do dalszego zarażania komputerów innym złośliwym kodem. To już nie służy sprawie Anonimów, jaka by ona w danej chwili nie była - te moduły oddają komputer we władanie internetowych przestępców. W tłumie z pochodniami grasują rabusie i kieszonkowcy.

Na oburzonych ACTA żerują też spamerzy: na Facebooku pojawiło się wiele stron protestujących przeciwko kontrowersyjnej ustawie, których celem jest zbieranie ?lubię to? aby sprzedać następnie takie strony szemranym reklamodawcom.

To nie powstanie, to nie rewolucja. To co najwyżej zamieszki niezadowolonych, którzy wybiją kilka szyb, spalą jakiś samochód i wrócą do domów w poczuciu, że zrobili coś ważnego. A ponieważ można wyśledzić źródła ataków prowadzonych za pomocą ?działa orbitalnego?, tam wyłapie ich policja.

Więcej o: