Obozy zagłady na Facebooku, czyli trudna bitwa z mową nienawiści

Zgłaszasz na Facebooku wpis lub stronę, która według ciebie jawnie narusza regulamin serwisu. Kilka sekund później otrzymujesz odpowiedź, że wskazywane treści zostały rozpatrzone, ale według Facebooka są całkiem niewinne. Co robić w takich sytuacjach? Jak wygląda rozpatrywanie naszych zgłoszeń "od wewnątrz"? Sprawdziliśmy.
Chciałam pozdrowić wysokiego, niebieskookiego strażnika blondyna Ładnie się prezentujesz, przyuważyłam cię wczoraj jak przy piecu dwunastym paliłeś Ozajasza z rodziną, urzekło mnie to, odezwij się. Ja brunetka z którą siedzisz na zajęciach z kontrolowania gazu*.

Powyższy cytat pochodzi z fanpage'a Spotted: Obozy Zagłady. Jego twórcy postanowili podpiąć się pod popularny kiedyś trend tworzenia stron ?spotted?; ich idea jest prosta - ktoś Ci się spodobał, ale jesteś zbyt nieśmiały? Wysyłasz wiadomość do administratorów fanpage'a traktującego o danym miejscu na Facebooku, a oni publikują ją anonimowo. Pomysł przywędrował do nas z Zachodu, a pierwszą popularną stroną tego typu w Polsce był Spottet: BUW. Skoro mamy Spotted w bibliotekach, centrach handlowych, a nawet w komunikacji miejskiej, to czemu nie w obozach śmierci?

Wpisów na fanpage'u Spotted: Obozy Zagłady pojawiło się zaledwie kilka. Ale większość z nich zdobywała po kilkanaście lajków. Albo komentarzy w stylu:

Żydzi: Hans, Hans, zbuduj nam dom!
Hans: Dobrze moi żydzi, tylko obiecajcie, że nie będziecie stali w oknie. Jeśli zobaczę was w oknie to na rozstrzelanie!
Żydzi: Dobrze, dobrze Hans, jesteś taki dobry
I HANS POSTAWIŁ IM SZKLARNIĘ #YOLO

To, co dla założycieli strony było pewnie ?niezłą beką? uważane jest powszechnie za mowę nienawiści. A tą na Facebooku można i należy piętnować.

 

Spotted: Obozy ZagładyFot. Facebook

 

Wpisów pochwalających "poczucie humoru" twórców tej strony na szczęście nie ma zbyt wiele. Komentarze użytkowników są raczej jednoznaczne - potępiali fanpage.

Gdy tylko moi znajomi dowiedzieli się o istnieniu Spotted: Obozy Zagłady, zgłosili fanpage jako naruszający regulamin serwisu, wykorzystując przy tym mechanizmy Facebooka. Normalnie rozpatrywanie takich zgłoszeń trwa ok. kilku godzin. Tymczasem w tym wypadku już po kilku sekundach przyszła odpowiedź. Odmowna. ?Rozpatrzyliśmy twoje zgłoszenie, ale zgłaszana strona nie narusza regulaminu Facebooka?.

Czy w Facebooku pracują ludzie czy roboty?

 

Spotted: Obozy zagłady nie narusza zasad FacebookaFot. Facebook

 

Od dzieci, którym Hans zbudował basen i wypełnił kwasem: "Ale Ty nas rozpuszczasz!"

Jak to możliwe, że strona bezspornie propagująca mowę nienawiści w ułamku sekundy została uznana przez Facebooka za całkiem poprawną?

Wiadomo nie od dziś, że Facebook ma dość purytańskie podejście, jeśli chodzi o treści, jakie mogą się na nim pojawiać. Nie dopuszcza golizny, stara się walczyć z prześladowaniami pojawiającymi się na serwisie, czy zapobiegać samobójstwom. Jak jednak wygląda od kulis proces zgłaszania treści uznanych przez użytkowników za nieodpowiednie?

Przedstawiciele Facebooka poinformowali nas, że rozpatrywaniem takich zgłoszeń zajmuje się kilkaset osób, pracujących w biurach w Dublinie, Austin, Menlo Park i indyjskim Hajdarabadzie. Tzw. ?eksperci ds. bezpieczeństwa? przez cały tydzień rozpatrują zgłoszenia użytkowników. I zapewne jest to trudne zadanie - w końcu Facebook dostępny jest w kilkudziesięciu językach świata, stąd pracownicy muszą nimi poprawnie władać. Polski jest jednym z języków, którymi posługują się niektórzy pracownicy. Powinni więc być w stanie wyłapać niuanse, zaplecze kulturowe i móc ocenić, które wpisy są jeszcze sarkastyczne lub ironiczne, a które naruszają regulamin Facebooka.

Osoby rozpatrujące zgłoszenia użytkowników podzielone są na cztery grupy, zajmujące się:

- bezpieczeństwem

- nienawiścią i prześladowaniem

- problemami z dostępem

- treściami obraźliwymi.

Prostsze zgłoszenia obsługiwane są jednak przez boty, które zajmują się wyłapywaniem i walką ze spamem albo złymi linkami. W takich wypadkach odpowiedź udzielana jest w ciągu kilku sekund. Przedstawiciele Facebooka podkreślali, że starają się aby każde zgłoszenie było rozpatrywane maksymalnie w granicach 48-72 godzin.

Zgłoszenia w praktyce

Od spotterki z SS-Sonderkommando Sobibor: "Szukam wysokiego brunecika w modnym czarno-białym pasiaku, który wczoraj robił pompki obok rusztu paleniskowego. Pamiętam, że zaimponowała mi Twoja chuda klatka i pompki z klaśnięciem. Pozdrawiam Irenka Krawcowa".

Jak dokładnie przebiega proces różnych zgłoszeń - w zależności od typu - możecie sprawdzić na poniższej grafice. Kliknijcie, żeby powiększyć.

 

Co dzieje się z naszymi zgłoszeniami na FacebookuFot. Facebook

 

W teorii zatem ścieżka zgłoszenia strony takiej jak Spotted: Obozy Zagłady powinna wyglądać tak:

1. Zgłoszenie użytkownika

2. Użytkownik precyzuje, że fanpage propaguje mowę nienawiści

3. Zgłoszenie trafia do Facebooka, do grupy zajmującej zwalczaniem nienawiści i prześladowania

4. Pracownik porównuje zgłoszoną treść z regulaminem i wytycznymi serwisu

5. Pracownik podejmuje decyzję, czy wpis lub strona narusza zasady Facebooka

6. Jeśli nie, zgłaszający otrzymuje powiadomienie, że jego wniosek został odrzucony

7. Jeśli tak, twórca wpisu lub strony otrzymuje upomnienie, jego wpis może być skasowany, a konto zablokowane.

W praktyce, jak widać, różnie to bywa. Kilkanaście osób, które zgłaszały Spotted: Obozy Zagłady już kilka sekund później otrzymywały odpowiedź, że strona nie narusza standardów Facebooka.

Jednak wystarczyło kilkanaście godzin, by serwis zmienił zdanie. Wszyscy zgłaszający zostali powiadomieni, że fanpage jednak został uznany za propagujący mowę nienawiści i usunięty. Skąd taka rozbieżność decyzji?

Facebook nie komentuje poszczególnych przypadków, ale...

 

Ale wystarczyło kilka godzin, żeby strona Spotted: Obozy Zagłady już łamała regulaminFot. Facebook

 

Do spotterów z Trebilinki: "Witajcie spotterzy, czy Was również denerwuje ten wszędobylski pył, unoszący się w powietrzu? Nie da się normalnie pracować na żwirowni. Trzeba z tym pójść do kierownictwa!"

Nie wiadomo do końca, dlaczego Facebook zmienił zdanie w sprawie Spotted: Obozy Zagłądy. Można by potraktować to jako osobny i specyficzny przypadek, w którym najpierw ktoś okazał wielkoduszność, a następnie inna osoba zadecydowała, że strona nie powinna znajdować się na Facebooku. Jednak to nie była jednostkowa sytuacja. Podobna zdarzyła się też mnie - zgłaszałam zdjęcie opublikowane przez jeden z fanpage'y jako promujące agresję wobec kobiet. Odpowiedź, że fotografia nie narusza regulaminu Facebooka otrzymałam po kilku sekundach. Za to 3 tygodnie później (sic!) dostałam informację, że moje zgłoszenie zostało rozpatrzone, a wskazana przeze mnie treść faktycznie naruszała zasady Facebooka. I bądź tu człowieku mądry.

Najbardziej prawdopodobne rozwiązanie jest niezbyt intuicyjne. Wskazane zostało nam jednak przez osobę, która od wewnątrz zna mechanizmy rządzące facebookowymi zasadami. W obu opisywanych przeze mnie przypadkach sytuacja mogła wyglądać tak: kiedyś różne treści z fanpage'y były zgłaszane przez użytkowników jako naruszające regulamin serwisu. Zostały jednak uznane przez rozpatrujących zgłoszenia za dopuszczalne. A gdy później z tych samych fanpage'y zgłaszano treści ewidentnie naruszające regulamin, mechanizmy dokonujące wstępnej selekcji uznały, że może dojść do powtórki z rozrywki i automatycznie odpowiadały, że zgłoszenie nie ma podstaw. Dopiero, gdy trafiały w ręce ludzkich pracowników okazywało się, że zdjęcie i strona Spotted: Obozy Zagłady nie tylko naruszają regulamin serwisu, ale także wywołują oburzenie i niesmak normalnych ludzi.

*Wszystkie cytaty pochodzą z fanpage'a Spotted: Obozy Zagłady

Zgłaszacie czasem na Facebooku treści, które waszym zdaniem nie powinny się tam znaleźć? Macie podobne doświadczenia? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Więcej o:
Komentarze (10)
Obozy zagłady na Facebooku, czyli trudna bitwa z mową nienawiści
Zaloguj się
  • wolny-analityk

    Oceniono 17 razy 15

    „Rozpatrzyliśmy twoje zgłoszenie, ale zgłaszana strona nie narusza regulaminu Facebooka”
    No skoro spółka skądinąd Zuckerberga tak twierdzi w tej kwestii, to co tu dyskutować?

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 6 razy 6

    Rozumiem, że to bardzo zły, uhm, żart. Ale gdzie tu "mowa nienawiści"? Chyba, że względem SS, no to może, może.

  • torbicki65

    Oceniono 2 razy 0

    Pani Sosnowska, gramatyka:
    "A tą na Facebooku można i należy piętnować.". Tę - tę mowę.

  • wiktoria2601

    Oceniono 81 razy -11

    Walka ze sztucznym tworem, jakim jest "mowa nienawiści" to walka z wolnością słowa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX