Google Glass - wszystko nie tak. Najbardziej zmarnowany projekt XXI wieku?

Przyszłość Google Glass stoi pod znakiem zapytania. Firma zdecydowała się wycofać okulary ze sprzedaży i przenieść prace nad projektem do nowego działu, pod skrzydła nowego szefa. Czy tak po cichu zabija się ambitne projekty? A może dla Glassów będzie to szansa na nowy początek? Mało kto wierzy w tę drugą możliwość...

W czwartek 15 stycznia świat dowiedział się , że Google Glass trafią do nowego działu nie będącego częścią Google X. Szefem projektu zostanie Tony Fadell, były pracownik Apple i współtwórca inteligentnego termostatu Nest.

Przeniesienie Google Glass może przyspieszyć ich komercjalizację, ale firma nie podała żadnych konkretnych informacji czy dat. A to oznacza, że inteligentne okulary nie trafią do sprzedaży jeszcze długo. Wiemy jedynie, że "prace trwają", co jest eufemizmem na "może kiedyś będzie, nie interesujcie się".

Od fascynacji do kpin Fot. Rubin Starset

Od fascynacji do kpin - Piotr Stanisławski

Myślę, że o Google Glass będziemy pamiętać jeszcze długo. Niestety - raczej z mieszanką żalu i odrobiny zażenowania. Być może przez jakiś czas historia tego urządzenia będzie też przewijała się, jako ostrzeżenie, na kursach marketingu. A potem, przez kolejne 20 lat, Google Glass będzie się pojawiać wraz z MiniDiskiem i Segway'em w zestawieniach zmarnowanych projektów, które miały duży potencjał.

Co poszło źle? Początek był świetny - udało się wywołać fascynację, która była podsycana trudnym dostępem do sprzętu. Ludzie, którzy mieli szczęście testować Google Glassy w 2013 roku budzili ciekawość i zazdrość. Gdy w lipcu 2013 roku udało się nam je dostać zainteresowanie czytelników było ogromne.

I to właściwie koniec sukcesów. Potem wszystko robiono już źle. Przede wszystkim Google nie poradził sobie z - kompletnie wydumaną - kwestią prywatności. W świadomości ludzi Google Glass stały się urządzeniem, którym można dyskretnie filmować prywatne życie innych. Tymczasem te okulary kompletnie się do tego nie nadają. Są wielkie i wygląda się w nich dość dziwacznie. Nagrywają tylko krótkie filmy i to w raczej średniej jakości. Gdybym zamierzał dyskretnie kogoś filmować, użyłbym do tego zwykłego smartfona lub tych dziwnych słuchawek .

Kłopot w tym, że Google nie potrafił pokazać, jak naprawdę wygląda kwestia prywatności. W efekcie użytkownik tego sprzętu (choć de facto takich użytkowników prawie nie ma) stał się synonimem podglądacza i lansera - Glassholem.

Kolejny błąd to fatalna komunikacja dotycząca przyszłości Google Glass. Pokazane w kwietniu 2012 roku miały wejść do sprzedaży pod koniec tego samego roku. Potem - rok później. Dalej już właściwie przestano mówić o konkretnych datach i powoli projekt stał się niemal synonimem czegoś, co nigdy nie doczeka się premiery. Pojawiły się żarty i kpiny. W dodatku urządzenie powoli stawało się przestarzałe, konkurencja pokazywała podobne projekty.

I wreszcie - brak wyraźnego zastosowania. Do czego miały służyć Google Glassy? Dziś widać, że spora część ich funkcji pokrywa się z zegarkami działającymi pod kontrolą Android Wear - obsługa powiadomień, nawigacja. Developerzy, którzy próbowali tworzyć aplikacje na Glassy zostali wystawieni przez Google do wiatru przez opóźniającą się premierę i kolejne ograniczenia narzucane przez sam sprzęt i prawo.

Zaczęło się od czegoś, co niemal wszyscy chcieli wypróbować. Kończy się na czymś, z czego niemal wszyscy się śmieją. Brawo Google...

Statek tonie, bo wszyscy już dawno z niego uciekli Fot. Ted Eytan

Statek tonie, bo wszyscy już dawno z niego uciekli - Łukasz Józefowicz

Zaczęło się od fanfar i wielkich obietnic, ale z czasem entuzjazm przygasał, aż w końcu niewiele zostało z początkowej ekscytacji. Po niemal trzech latach od premiery, dostępnych jest jedynie 114 aplikacji na Google Glass. Dla porównania po 3 miesiącach na Android Wear, systemu operacyjnego na zegarki, pojawiło się już 70 gotowych programów. W styczniu 2015, czyli 10 miesięcy po premierze, jest ich już ponad 180. W porównaniu z tym rozwój Glassów wypada wyjątkowo blado, co dodatkowo potwierdza ostateczne porzucenie platformy przez Twittera.

Trzy lata temu, po oficjalnej premierze okularów, zaczęły się pojawiać glassowe startupy. Dzisiaj większość albo się przekwalifikowała i tworzy aplikacje na inne urządzenia (m.in. Oculus Rift), albo zamknęła podwoje. Pod koniec 2014 roku Reuters skontaktował się z niezależnymi deweloperami tworzącymi na Google Glass - z 16 aż 9 przestało robić cokolwiek na tę platformę. Za powód swojej decyzji wskazali ograniczenia sprzętowe ii małą liczbę użytkowników. Z kolei 3 innych deweloperów przerzuciło się na tworzenie wyspecjalizowanych aplikacji dla biznesu. Początkowa ekscytacja nowym urządzeniem sprawiła, że wielu wspierało je swoją pracą i kreatywnością, ale póki co nikomu się to nie opłaciło i po 3 latach tłum się rozszedł.

Gdzie Google popełnił błąd? Najprawdopodobniej na samym początku, ustanawiając wysoką cenę urządzenia (aż 1500 dolarów!) i ograniczając do niego dostęp. Mała ilość aktywnych użytkowników zniechęcała twórców aplikacji, a brak aplikacji odrzucał klientów. Na Ebay'u można dzisiaj znaleźć 150 aukcji z Glassami - tam wersję 2.0 dostaniemy "już" za $750. Wszelkie nadzieje ostatecznie zostały ostatecznie stłamszone przez 3 lata trwania fazy eksperymentalnej - Google Glass jest teraz w tzw. development hell, przedłużającym się w nieskończoność stadium testów i zmian. Tony Fadell ma przełamać tę passę i zrobić z Glassów gotowy produkt. W obecnej sytuacji nie będzie to jednak łatwe zadanie.

16.07.2013 Warszawa . Agora SA . Dziennikarze Logo , gazeta.pl , Technologii i Gazety Wyborczej testuja po raz pierwszy okulary Google Glass .  Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Szkoda, żeby tak się to skończyło - Joanna Sosnowska

Wiem, że jestem w mniejszości, ale żałuję, że projekt Google Glass trafia do niebytu. Nawet jeśli Google nie powiedział tego jeszcze wprost, to nie ma się co łudzić - decyzja o wycofaniu produktu z rynku i wstrzymaniu prac oznacza właśnie to.

Żałuję, bo okulary Google to jedno z najciekawszych i najbardziej innowacyjnych rozwiązań technologicznych ostatnich lat. Nie łudźmy się - jeszcze lepsza rozdzielczość w smartfonach albo "inteligentne zegarki" to nie innowacje. Podobnie jak cała kategoria "wearable devices", czyli inteligentnych akcesoriów albo dodatków. Na tegorocznym CES-ie prezentowanych było kilkaset rozwiązań tego typu, ale żadne z nich nie przykuwało uwagi. Kolejna opaska do ćwiczeń, kolejny czujnik w słuchawkach, kolejny miernik w kubku do kawy. Ciekawe? Tak. Potrzebne? Nie bardzo.

Glassy też okazały się niepotrzebne, ale przynajmniej były innowacyjne. Obiecywały zupełnie nowy sposób interakcji człowiek - urządzenie, sprawiały że świat o których do tej pory tylko czytaliśmy w cyberpunkowych powieściach stawał się trochę bardziej realny. Nie kojarzę aplikacji, która w pełni wykorzystywałaby potencjał Glassów i sprawiała, że korzystanie z nich miałoby sens. Niestety, po raz kolejny okazało się, że rozwiązania technologiczne wyprzedzają naszą wyobraźnię.