W druku 3D ogranicza nas tylko wyobraźnia. I umiejętności. Teraz drukujemy Pałac Kultury. Jutro - królika z czekolady

Drukarka 3D ma rozmiary monitora kineskopowego i hałasuje przy drukowaniu. Największym problemem drukowania nie jest obecnie obsługa urządzenia, a... projekty. Sprowadziliśmy do redakcji jeden z bardziej zaawansowanych modeli, by przekonać się na własne oczy, jak to jest z tym drukiem 3D.

Poznałam kiedyś ludzi, którzy chcieli w drukarki 3D wyposażyć Indian żyjących nad Amazonką. Po co? Żeby mogli recyklingować plastikowe butelki i drukować z nich najpotrzebniejsze przedmioty codziennego użytku.

Przyznaję, to dość szalony pomysł - choćby dlatego, że do drukarki nie można ?wrzucić jakiegokolwiek plastiku?. Ale sama idea drukowania przedmiotów jest jedną z bardziej interesujących technologii ostatnich lat. Tym bardziej, że drukować można już nie tylko z plastiku, a z materiałów takich jak:

- czekolada

- ciasto

- nylon

- ceramika

- żywica

- aluminium

- itd.

Ale nie ma co polegać na zapewnieniach producentów drukarek. Sprowadziliśmy do redakcji jeden z bardziej zaawansowanych modeli by przekonać się na własne oczy, jak to jest z tym drukiem 3D.

To nie takie proste

Drukarka 3D ZMorphFot. LJ

Testujemy model ZMorph 2.0 S - urządzenie, które pozwala na drukowanie plastikiem, ale też czekoladą czy ciastem. I ze względu na to, że drukarka została wyposażona w wiele funkcji, jej obsługa nie należy do najbardziej intuicyjnych. To nie jest sprzęt typu ?plug&play?, trzeba poświęcić dobrą chwilę na nauczenie się obsługi zarówno drukarki, jak i programu do przetwarzania projektów na język zrozumiały dla urządzenia.

Przyswojenie wszystkich informacji zajęło nam chwilę, podobnie jak oswojenie się z nowym rodzajem urządzenia. Ale to nie było największe wyzwanie, jakie przed nami stało.

Największe wyzwanie

Drukarka 3D - jak działa i co trzeba wiedzieć o jej obsłudze

Najtrudniejsze okazało się bowiem znalezienie odpowiedniego wzoru do wydrukowania. Serwisów w internecie, z których pobrać - lub kupić - można wzory jest mnóstwo. W większości są one darmowe, wystarczy je pobrać i odpowiednio dostosować w specjalnym programie. Problem w tym, że projekty jakie możemy tam znaleźć są... specyficzne. Breloczki do kluczy, wazony, części do dronów, figurki do gier, obudowy na telefony. Nie ma tam przedmiotów pierwszej potrzeby - takich, dla których moglibyśmy zacząć rozważać kupno drukarki 3D. Większość projektów wpada w kategorię ?pierdółki?, albo wykracza poza nasze zdolności obróbki grafiki w 3D.

Postawiliśmy zatem na Pałac Kultury i Nauki.

Wydruk

Przedmioty wydrukowane w 3DFot. Piotr Stanisławski

Do drukowania użyliśmy materiału PLA - jest to polimer należący do grupy poliestrów - czyli po prostu plastiku. Takie materiały dostarczane są w szpulach - koniec należy podać już rozgrzanej do odpowiedniej temperatury dyszy drukarki. Pod wpływem temperatury plastik staje się płynny i można zaczynać drukowanie. Głowica przemieszcza się po polu ustalonym w projekcie i warstwa po warstwie buduje wybrany projekt.

Głowica drukarki 3DFot. Piotr Stanisławski

Wydruk 15-centymentowego budynku (bez iglicy) zajął nam 5 godzin. A efekty?

Ogólnie bardzo dobre. Warstwy plastiku położone są równo, widać wyraźnie wszystkie okna, musielibyśmy się sporo namęczyć, żeby ten wydruk zniszczyć. No, tylko kolumnada nie wyszła. Drukarka musiała się w pewnym momencie pogubić na tych niewielkich elementach; jak widać na zdjęciu poniżej - dolna warstwa wydrukowana jest poprawnie, potem nastąpiła przerwa, a wyżej już całkowita improwizacja maszyny.

Druk 3D nie jest jeszcze do końca precyzyjnyFot. Piotr Stanisławski

No właśnie - i to sprowadza nas do najważniejszego. Drukowanie trwało 5 godzin. Wynik nie jest idealny. Gdybyśmy kupili taką figurkę w dowolnym sklepie zapłacilibyśmy pewnie ok. 20 zł. i od razu mielibyśmy gotowy produkt. Czy zatem druk 3D jest przereklamowany?

Nasze firmy podbijają rynek drukowania w 3D: protezy, ludzkie fantomy, rzeźby dla Obamy

Nie tak prędko

Teoretycznie jeśli chodzi o projekty ogranicza nas tylko własna wyobraźnia. W praktyce ogranicza nas wyobraźnia i zdolności. Jeśli obróbkę grafiki w 3D macie w jednym palcu, bez problemu możecie wydrukować np. pojemnik na sztućce idealnie dostosowany wymiarami do szuflady i liczby ?sreber?. Jeśli nie - możecie polegać wyłącznie na gotowych projektach. A te - jak już pisałam - są raczej ?nerdowskie?.

Ale to jeszcze nie powód, żeby spisywać druk 3D na straty. Pamiętacie jak wyglądały tradycyjne drukarki w połowie lat '90? Były atramentowe, czasem plamiły, czasem zdarzało im się pożreć całą ryzę papieru, drukarki kolorowe kosztowały fortunę - jednym słowem, wciąż były mocno niedoskonałe. Obecny druk 3D jest mniej więcej na tym poziomie - już są dostępne różne materiały z których można drukować, ale same urządzenia są jeszcze niezbyt precyzyjne, nie można drukować więcej niż jednym materiałem jednocześnie, a sam proces trwa dość długo.

Obecne drukarki 2D to wielozadaniowe kombajny, drukują laserowo, wielokolorowo i już nie niszczą papieru. Najprawdopodobniej taki sam proces przejdą drukarki 3D. Z urządzeń spełniających potrzeby wąskiej grupy odbiorców i służących w większości do tworzenia prototypów trafią pewnie też do masowego odbiorcy. Wciąż jest za wcześnie żeby stwierdzać, czy drukarka 3D będzie kiedyś normalnym wyposażeniem domu, czy też może będzie na wyposażeniu dzisiejszych punktów ksero.

Drukarka 3D ZMorphFot. LJ

Jedno jest pewne - druk 3D niesie ze sobą wielkie możliwości. W końcu NASA wysłała drukarkę 3D na Międzynarodową Stację Kosmiczną, dzięki czemu niezbędne narzędzia można wysłać astronautom.... mailem, a oni mogą je wydrukować. Na drukarkach 3D powstają ubrania, ale też elementy ratujące ludzkie życie czy zdrowie.

Osobnym tematem pozostaje drukowanie jedzenia. Zostańcie z nami - jeszcze przed świętami będziemy drukowali królika z czekolady. Zobaczymy, czy się uda.

Więcej zdjęć naszej drukarki 3D znajdziecie w galerii TUTAJ >>>