Ten mały robot podróżował autostopem po świecie. Szczęście opuściło go w USA

Robot-autostopowicz przejechał Kanadę, przejechał Niemcy i Holandię. Jego podróż zakończyła się tragicznie po dwóch tygodniach w USA.

HitchBOT to jeden wielki eksperyment socjologiczny. Kanadyjscy naukowcy stworzyli sympatycznego robota, którego jedynym zadaniem było autostopowanie. HitchBOT był niewielki, buzia i oczy pojawiały się na wyświetlaczu, potrafił mówić i słuchać, miał wbudowane moduły GPS i 3G. Nie potrafił się jednak poruszać o własnych siłach. Eksperyment polegał na sprawdzeniu co się stanie, gdy nieszkodliwa maszyna znajdzie się "na wolności" i przede wszystkim - jak będą na niego reagować ludzie.

Robot, który zwiedzał świat

W ciągu 26 letnich dni ubiegłego roku hitchBOT autostopem poruszał się po Kanadzie. Przejechał w sumie ponad 10 tysięcy kilometrów od wybrzeża wschodniego do zachodniego. W tym czasie maszyna jechała w 19 różnych samochodach i - jak czytamy na stronie projektu:

W trasie nawiązałem wiele wspaniałych znajomości, z których teraz zostają nam przemiłe wspomnienia. Byłem między innymi na weselu, na tańcach w Saskatchewan, poznałem też rdzennych mieszkańców Kanady.

All my ducks have lined up in a row and I am having a great time in Boston. #hitchBOTinUSA

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @hitchbot

Kanadyjska część eksperymentu poszła bezproblemowo, w lutym bieżącego roku robot trafił więc do Niemiec. W ciągu 10 dni zobaczył Kolonię, Berlin, Hamburg. Ponownie był na weselu, dostał buziaka od panny młodej i brał udział w karnawale Rosenmontag, po czym wrócił bezpiecznie do domu. W czerwcu spędził jeszcze 3 tygodnie w Holandii, a od połowy lipca autostopem zwiedzać miał USA. Tak, jak w przypadku Kanady robot miał jechać z wschodniego wybrzeża na zachodnie - z Bostonu do San Francisco. Podróż ta podróż nie skończyła się jednak szczęśliwie.

Dwa tygodnie w Kraju Wolności

HitchBOT miał ze sobą listę rzeczy, które koniecznie chce zobaczyć w Stanach Zjednoczonych. Znajdowały się na niej między innymi:

- światła Times Square w Nowym Jorku

- być bezsennym w Seattle

- poopalać się w Karolinie Południowej

- iść do Disney World na Florydzie

- odwiedzić Las Vegas

- zrobić meksykańską falę podczas meczu

HitchBOT z Bostonu pojechał do Nowego Jorku i dalej do Filadelfii. To ostatni film z udziałem robota (pojawia się mniej więcej w 7:30)

To właśnie w Filadelfii hitchBOT został zdekapitowany.

- Najwyraźniej czasem złe rzeczy przytrafiają się dobrym robotom! Moja podróż się kończy, ale moja miłość do ludzi nigdy nie zblednie-

- czytamy w podsumowaniu wyprawy. Vloger, który jako ostatni widział robota "żywego" (film powyżej) dotarł do nagrania na którym widać, jak ktoś pastwi się nad hitchBOTEM

Nie zdaliśmy?

Eksperyment kanadyjskich naukowców badał życzliwość ludzi wobec bezbronnego robota. Życzliwość wobec ludzi, nawet nieznajomych, ma swoje uzasadnienie ewolucyjne. Ludzie to wyjątkowo stadne zwierzęta i życzliwość jest starannie wypracowaną strategią uzyskiwania korzyści w stadzie. Życzliwe zachowanie sprawia, że inni odpłacają tym samym - mamy szereg powstałych na drodze ewolucji mechanizmów, które niemal wymuszają na nas odpłacanie życzliwym osobnikom. Mieliśmy tysiące lat na to żeby nauczyć się, że warto być dla siebie miłym i pomocnym. Ale nagle zaczynają pojawiać się wśród nas roboty i będziemy musieli zadać sobie pytanie, jak należy je traktować. Jeśli maszyna rozumie, co do niej mówimy, odpowiada i sprawia sympatyczne wrażenie, czy można ją kopnąć tylko dlatego, że nie sprawimy jej tym przykrości?

A skoro eksperyment badał naszą, ludzką życzliwość, to jak w nim wypadliśmy? Ostatecznie chyba mogło być gorzej - tak, robot został zdewastowany przez niezidentyfikowanych sprawców, ale po drodze spotkał dziesiątki pomocnych osób, dzięki którym bez szwanku zwiedził 3 kraje. Nie można przekreślać zaangażowania wszystkich tych, którzy z oddaniem pomagali robotowi dotrzeć do celu.