Edmund Janniger nie pracuje już w MON. Polityczne memy szkodzą, a nie śmieszą

Twarz polityka, śmieszny obrazek, tysiące lajków i rechot na Facebooku. Tylko czy wszyscy wiedzą, dlaczego z kogoś się śmiejemy i czy na pewno powinniśmy?

Edmund Janniger nie jest już doradcą Antoniego Macierewicza - podaje portal fakt24.pl. To nie MON zwolnił byłego doradcę, tylko ten sam zrezygnował ze stanowiska. Taka decyzja jest zrozumiała, biorąc pod uwagę ilość memów z Jannigerem i Macierewiczem.

Doradca szefa Ministerstwa Obrony Narodowej szybko stał się bohaterem "śmiesznych obrazków?. Był idealnym celem, bo jest młody, pracuje z nielubianym Macierewiczem, na dodatek ma nietypową fryzurę. Można się więc pośmiać, że doświadczenie wojskowe zdobywał w Call of Duty i grach strategicznych.

Taka specyfika memów, ale w tym przypadku nie brakowało naprawdę przesadzonych obrazków. Przytłaczająca była też ich ilość. Wyśmiano chłopaka, choć nikt nie miał pojęcia o jego wiedzy i kompetencjach. Zignorowano fakt, że w MON miał pracować w zespole prasowym i zajmować się problematyką stosunków międzynarodowych "na poziomie niższym". To nie znaczy, że miał podejmować kluczowe decyzje. Dziś już wiemy, że internetowa nagonka przyczyniła się do złożenia rezygnacji ze stanowiska.

- Jak ktoś jest młodym człowiekiem, a na co dzień funkcjonuje w USA, gdzie kultura polityczna jest trochę inna, a w Polsce spotyka się z falą zupełnie niemerytorycznej krytyki, to nie dziwne, że to może mieć wpływ na podjęcie decyzji o rezygnacji - powiedział rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz w rozmowie z Onetem.

W Polsce sporo jest historii pod tytułem "memy zniszczyły mi życie?. Bohaterowie z obrazków stali się symbolami negatywnych zachowań i cech. Na ulicy byli wytykani palcami, cierpiała też ich rodzina, której dostawało się rykoszetem.

Oczywiście w polityce trzeba mieć twardą skórę. Trzeba liczyć się z tym, że nagonka będzie potężna, negatywnych komentarzy nie zabraknie. Tylko że memy nie tylko atakują konkretne osoby, ale też wpływają na kreowanie opinii.

Za pomocą memów bardzo łatwo kogoś wyśmiać, równie łatwo kogoś wypromować. Na memach niewątpliwie korzystał Janusz Korwin-Mikke. Internetowe obrazki pomagają również Andrzejowi Dudzie. Prezydent jest na nich "czarnym charakterem?, bo celowo źle doradza innym ludziom. Prosty przykład: załóżmy, że w meczu Polski Lewandowski nie strzela karnego. Po meczu pojawi się mem, który będzie przedstawiał "Lewego? i prezydenta mówiącego do niego: "strzel w prawo, na pewno strzelisz?. Duda niby jest zły, ale memy mają zaatakować i wyśmiać tych, którzy widzą w prezydencie z PiS-u wszelkie zło tego świata.

Niepokojącym przykładem są memy z Aleksandrem Kwaśniewskim. Były prezydent jest na nich bohaterem "piąteczku? i każdej suto zakrapianej imprezy. Obrazki pojawiły się dawno temu, jednak prawdziwy boom trwa na nie od niedawna. Wszyscy szukają alkoholowej okazji, do której podpiąć można Kwaśniewskiego. Kiedy na Facebooku wszyscy wstawiają w awatar flagę Francji, to Kwaśniewski, wiadomo, postawi na Finlandię.

Problem w tym, że wielu lajkujących pewnie nie wie dlaczego to akurat Kwaśniewski jest twarzą alkoholowych memów. Bo pewnie przyłapano go jak za dużo pije na imprezie, pomyślą, i dalej będą śmiać się z przesadnie rozrywkowego prezydenta, "swojego chłopa?. Tyle że Kwaśniewski został przyłapany nie gdy wracał z imienin cioci, tylko gdy pijany był na grobach i w trakcie wykładu na Ukrainie. Były prezydent nie jest więc popularnym imprezowiczem, tylko kimś, kto przez alkohol ośmieszył siebie i Polskę. Moim zdaniem to większy problem niż to, o czym pisze twórca Aszdziennika. Z innych alkoholików się nie śmiejemy, z "Kwacha" wielki ubaw:

Nie przekonuje mnie określenie memów z Kwaśniewskim jako "imprezowych", jakby ten memowy nieszczęśnik był jakimś polskim Danem Bilzerianem. No bo nie jest. Jest Polakiem cebulakiem, który wykorzysta każdą okazję, żeby się nażłopać i skończyć z wywaloną połową koszuli gdzieś w kałuży pod sklepem

Przez memy z Kwaśniewskim zapomina się o jego poważnych wyskokach, tworzy się mit fajnego gościa, z którym z chęcią każdy by się napił. Czy za parę lat będzie pamiętało się o prawdziwej przyczynie memów z Kwaśniewskim?

Pewnie nie, tak jak dzisiaj nie obchodzi nikogo, jakie kompetencje miał Janniger i dlaczego już nie pracuje w MON. Ważne, że jest śmiesznie. A że ktoś może sobie z taką "popularnością" nie poradzić? Jego problem.