Chińczycy chcą kupić Opera Software. Co się stanie z popularną przeglądarką?

Opera Software niemal na 100% przejdzie w chińskie ręce. Na stole leżą ogromne pieniądze, którym Norwegowie raczej się nie oprą. Jak to się skończy dla przeglądarki Opera?

1,2 miliarda dolarów. Tyle za Operę oferuje chińskie konsorcjum, w skład którego wchodzą Kunlun Tech i Qihoo 360 Software. Chińscy inwestorzy zaoferowali Norwegom kwotę, która znacznie przekracza wycenę firmy, i której trudno się oprzeć. Dlatego też rada nadzorcza Opery pozytywnie zaopiniowała inwestorom przejęcie 100% udziałów firmy przez chińskie konsorcjum.

Zapewne większość z was kojarzy przeglądarkę Opera. Jeszcze w 2010 roku była ona niemal tak popularna w Polsce, jak Chrome. Obecnie zajmując 3 miejsce, wyprzedzając Internet Explorer.

Source: StatCounter Global Stats - Browser Market Share

Jeżeli zaś chodzi o nasze smartfony, to z mobilnej Opery na Androida korzysta 144 milionów użytkowników na cały świecie. Opera zajmuje zwykle 3 lub 4 zaszczytne miejsce w tym wyścigu, choć nie da się ukryć, że z roku na rok jej udział w rynku może nie spada jakoś dramatycznie, ale też nie rośnie.

Czego chcą Chińczycy?

Jednak to nie na przeglądarkę połakomili się inwestorzy z Chin i trudno im się dziwić. Opera jest teraz w ogonie wyścigu o nasze monitory i ekrany telefonów. Obecnie przeglądarkowy interes Norwegów, zgodnie z raportem za 4 kwartał 2015, przyniósł firmie 36 milionów dolarów przychodu. To niewiele. Na czym więc Opera Software tak naprawdę zarabia?

Na mobilnych reklamach, na których zainkasowała 154 miliony dolarów (z czego 61% z wideo), z 193 milionów przychodu w 4 kwartale 2015. To właśnie ta gałąź obecnego biznesu Opery najbardziej interesuje inwestorów. I jest czym się interesować. Opera Software w 2013 roku zdecydowała się uruchomić zupełnie nową usługę: Opera Mediaworks (platformę reklamową) i uczynić ją głównym produktem firmy. Niemal wszyscy kojarzą Operę z przeglądarką, ale tak naprawdę to właśnie reklamowy biznes stanowi w tym momencie finansowy rdzeń tej firmy.

Dla inwestorów z Chin przejęcie tego biznesu, który rok do roku (2014-2015) urósł prawie o 100% i wciąż się prężnie rozwija, to kąsek, za który warto nawet przepłacić by go dostać w swoje ręce.

Co dalej z przeglądarką?

Co stanie się z przeglądarką Opera, która choć wciąż rozwijana, nie jest w stanie przebić się na tle konkurencji? Widzę tutaj dwa scenariusze. Po pierwsze pieniądze z Chin mogą dać potrzebnego "kopa" w dalszym rozwoju tego produktu i wdrażaniu nowych rozwiązań. Zwłaszcza, że jeden z inwestorów, Qihoo 360 Software ma w swoim portfolio przeglądarkowy biznes. Sama przeglądarka ma wiele zalet, jak chociażby świetny tryb kompresji danych, brakuje jej być może odpowiednich środków na dobrą reklamę.

Drugi scenariusz jest nieco mniej optymistyczny. Wprawdzie nowi właściciele firmy raczej nie zabiją tego produktu, gdyż jest on wizytówką firmy oraz wciąż zarabia (odnotowuje nawet skromny, ale wzrost), to raczej nie będą szczególnie inwestować w tę gałąź biznesu Opery. Z Chrome i tak raczej nikt nie zwycięży, więc lepiej się skupić na tym, co tak naprawdę robi pieniądze: reklamie. W efekcie zapewne my, końcowi użytkownicy, nie zauważymy większej zmiany po przejęciu Opery Software.