Dokumenty w Internecie - pisz, kopiuj, publikuj

W Sieci funkcjonuje wiele usług pozwalających na udostępnianie dokumentów. Niektóre pozwalają na tworzenie plików od podstaw i współpracę nad ich edycją. Inne "jedynie" na publikację w Sieci, za to dbając o zachowanie praw autorskich.

 

 

Duża część z nas korzysta z edytorów dokumentów w tak zwanej "chmurze". Najczęściej są to Dokumenty Google, rzadziej korzystamy z pakietu Zoho (który pod wieloma względami bogatszy jest w funkcje niż Dokumenty). Na Google świat się jednak nie kończy - oto krótki przegląd narzędzi do udostępniania lub/i edytowania plików. Część z nich jest już na rynku od pewnego czasu, niektóre to nowości. Poniższe zestawienie jest całkowicie subiektywne, podkreślające różnice między usługami.

 

Doc Stoc - zarabianie na publikowanych tekstach

 

Serwis Doc Stoc nie pozwala co prawda na tworzenie dokumentów, lecz za to można zaimportować już stworzone i umieścić je na dowolnej stronie internetowej. Na przykład w taki sposób:

 


Disaster Recovery Plan - SOP

 

Twórcy strony postanowili też dać użytkownikom możliwość skorzystania z wszechobecnych reklam - w dokument wpleść można linki sponsorowane, z których korzyści po połowie czerpią serwis i autor. Jedną z bardziej przydatnych funkcji jest możliwość pobrania pliku.

 

Doc Stock uruchomił także sklep, w którym anglojęzyczni użytkownicy mogą kupić szablon pisma - np. podania lub wniosku sądowego. Pliki umieszczane na serwisie mogą być oznaczone jako "prywatne" lub "publiczne", w zależności od preferencji; można także przeglądać zasoby serwisu w poszukiwaniu interesujących nas dokumentów. Serwis pojawił się w Sieci stosunkowo niedawno, ale widać, że prężnie się rozwija.

Scribd - udostępnianie z ochroną praw autorskich

 

Serwis Scribd można uznać już za wyjadacza - można z niego korzystać od ponad dwóch lat. Tutaj także można jedynie zaimportować już wcześniej stworzony dokument, za to lista opcji edytowania jest naprawdę pokaźna. Po pierwsze - plik można umieścić na stronie internetowej.

 

Auchan

 

Po drugie - udostępnianie może być publiczne lub prywatne; plik można też przyporządkować do określonej kategorii, by w zbiorze dokumentów na stronach Scribd "społeczność" mogła się z nim łatwo zapoznać. Scribd pozwala także na sprzedaż swoich tekstów (pod warunkiem, ze nie łamią niczyich praw autorskich). Zarówno opisywany serwis, jak i Doc Stock, pozwalają na ustawienie opcji udostępniania - czy tekst ma być objęty całkowitą ochroną praw autorskich, czy można go pobierać, drukować i udostępniać dalej.

 

Think Free - marnotrawstwo czasu

 

Mamy także serwis Think Free, który jednak na tle pozostałych nie błyszczy specjalną funkcjonalnością. Wspominam o nim jedynie ku przestrodze. Tworzenie nowego dokumentu zajmuje całe wieki! Gdy w końcu po kilku minutach (sic!) pojawia się strona na której mogę stworzyć własny dokument okazuje się, że nie jest to wcale takie proste. Wykasowanie jednego słowa zajmuje kolejną minutę, po czym okno odmawia posłuszeństwa.

Udostępnianie własnej twórczości innym odbywa się wyłącznie za pośrednictwem linków. Można się do niego zalogować korzystając z danych konta Google, ale jest pewien haczyk - wszystkie dokumenty, jakie przechowywaliśmy na koncie koncernu z Mountain View zostaną skasowane. Zatem albo łatwe logowanie, albo dokumenty.

 

Calameo - prezentacje multimedialne

 

Mojego osobistego faworyta zostawiłam na koniec - jest nim Calameo. W serwisie nie można co prawda tworzyć dokumentów, za to sposób prezentacji plików które postanowimy za jego pośrednictwem przesłać i sposobów zarządzania nim jest naprawdę sporo. Tak, jak ma to miejsce w przypadku poprzednich narzędzi, plik można umieścić na stronie internetowej.

 



Można do niego dodawać filmy z YouTube, animacje i dźwięki. Dokument można edytować, zmieniać skórkę tła, wysłać znajomym, czy pobrać na dysk komputera. Calameo znalazł się na mojej liście "top aplikacji sieciowych", ponieważ daje mi najwięcej możliwości personalizacji dokumentu i sprawienia, by na stronie internetowej wyglądał dokładnie tak, jak chcę.

 

Dokumenty tworzymy przeważnie na użytek własny lub wąskiego grona odbiorców, lecz jeśli okazuje się, że dany plik powinien trafić do jak największej liczby użytkowników, powyższe narzędzia powinny być wielce pomocne.

 

Joanna Sosnowska