Dawno temu, w odległej galaktyce...

Zaczynamy cykl 10 lat temu, w którym cofniemy się w czasie i przyjrzymy komputerom czy elektronice użytkowej sprzed dekady. Zapraszam zarówno tych, którzy pamiętają końcówkę XX wieku jak i młodzież, dla której Facebook jest "od zawsze".

 

Dyski większe niż 5 GB są właściwie bezsensowną inwestycją

 

Pierwsze spojrzenie skierujmy na komputery PC. Twarde dyski wciąż zwiększają pojemność, są coraz szybsze i wydajniejsze. Mistrzem prędkości jest Seagate Cheetah XP, z obłędnymi 15 tysiącami obrotów na minutę i transferem 48 MB/s. Potem okaże się, że nie tędy droga - dzisiejsze HDD mieszczą się w takich samych 3,5-calowych korpusach i kręcą z prędkością 7200 RPM jak normalne, konsumenckie modele sprzed 10 lat. Wystarczyło po prostu gęściej zapisywać dane i poprawić transfer. Wszyscy śmiejemy się do dziś z Gatesowego "wystarczy 640 kB RAM"; jak niebezpieczne jest ocenianie numerków można przekonać się czytając słowa Darka Rzeźnickiego w majowym PC World Komputer, dotyczące rosnących pojemności HDD:

Czy potrzebujemy takich pojemności? To zależy od zastosowań. W pracy biurowej dyski większe niż 5 GB są właściwie bezsensowną inwestycją.

 

 

Monitory mamy wciąż CRT (wyświetlacze LCD to pieśń przyszłości, choć wszyscy się nimi interesują, a w prasie czytamy obszerne opisy technologii), które są coraz lepsze i większe. Szczyt szyku: płaskie 19 cali, z rozdzielczością 1280x1024. Popularność dobrze obrazuje poziom cen - tańsze modele można już kupić za około 2000 złotych, czyli tyle ile rok wcześniej płaciło się za 17 cali, droższe i dokładniejsze w odwzorowaniu kolorów nadal kosztują powyżej 3000 zł.

 

Odtwarzacze DVD potrafią już czytać płyty z prędkością 10x, choć nagrywarki to nadal abstrakcja - urządzenie standardu DVD-RAM (5,2 GB) kosztuje 2000-2500 zł, zaś DVD-R (7,9 GB) nawet 20 tysięcy. Prawdziwym szałem są karty telewizyjne - każdy (cena od 300 zł) może obejrzeć na komputerze czy nawet nagrać swój ulubiony program, co z tego, że obraz jest niewyraźny z powodu przeliczania go w czasie rzeczywistym z analogowego sygnału.

 

Komputer z dość wysokiej półki: Pentium III 550 MHz na płycie VIA z magistralą 133 MHz, 13 GB HDD, grafika 32 MB AGP, CD ROM 48x, FDD 1,44 MB, karta muzyczna SoundBlaster 128 PCI. Jedyne 3500 zł. Bez monitora.

 

Might and Magic VII - najlepszy RPG w historii gier

 

Tak w maju 2000 roku reklamowano M&M7. Niestety (dla twórców, oczywiście) pół miesiąca wcześniej wyszła polska wersja Planescape: Torment, stworzona przez Black Isle Studios, a spolszczona przez CD Projekt. Powiem tyle - to najważniejsza gra tamtego czasu i odmawiam pisania o innych. 800 tysięcy słów oryginalnych dialogów, unikalni, rozpoznawalni bohaterowie, nowatorstwo podejścia (choćby nieśmiertelność głównej postaci, dzieki której nikt nie przejmował się zbieraniem plusów do statystyk), scenariusz osnuty na filozofocznych problemach - to wszystko sprawiło, że do dzisiaj wciąż się o Tormencie mówi i traktuje niczym wzorzec metra z Sevres dla komputerowych gier fabularnych. Kto nie grał w maju w Planescape, nie znał się na cRPGach.

 

Z tematyki growej warto wspomnieć o echach prezentacji Xboksa na GDC 2000. W majowym numerze Gier Komputerowych autor ukrywający się pod pseudonimem Black Mail przybliżył zapowiadaną na gwiazdkę 2001 konsolę, pozachwycał się przypuszczalnymi parametrami (PIII 600 MHz, Nvidia, 64 MB RAM, 300 mln polygonów na sekundę), ale jakoś nie mógł zrozumieć, że Microsoft zrobi sprzęt, który nie będzie PCtem. Pisał tam:

Teraz najważniejsze. X-Box nie będzie kompatybilny z PC. Gra z Peceta - NIE! Konwersja - kto wie? Zadziwiające, czyż nie? Bebechy niby te same, ale reszta... Obecnie możliwości techniczne X-Boxa są naprawdę oszałamiające, ale w ciągu 18 miesięcy powinny się znaleźć na rynku karty nVidii z nowym chipsetem, a wówczas dojdzie jeszcze jedno pytanie. Czy warto?

 

Jednak było warto. Autor zapewne był zatwardziałym PCtowcem, na PSX patrzył z politowaniem, zaś marcową premierę PS2 w Japonii przegapił - w sumie miał pełne prawo, Europa musiała czekać na PS2 do października 2000 roku, zaś w Polsce w ogóle konsole były traktowane z politowaniem. Zabawnie jednak przeczytać dzisiaj, jak ktoś nie wróży przyszłości Xboksowi, bo deweloperzy będą musieli pisać osobne wersje od PC.

 

 

Plus GSM zwiększył transfer WAP do 43 kb/s

 

Na koniec mydło i powidło. Na płycie majowego numeru miesięcznika Enter znalazła się pełna wersja BeOS 5 PE, systemu "zaprojektowanego do domowego wykorzystania na multimedialnych komputerach PC". To były ostatnie chwile jego życia - nie pomogła darmowość (wcześniej do wersji 4.5 był w pełni komercyjny) i w roku 2001 Be Inc. sprzedało prawa do niego za 11 mln dolarów firmie Palm.

 

W wojnie procesorów wytoczono kolejne działa - polscy fani zażarcie dyskutowali nad wynikami testów 1 GHz Pentium III Coppermine i 1 GHz Athlona (a były różne, w zależności od rodzaju obliczeń), choć nie mieli szans nawet dotknąć takiego technologicznego cudu - komputer ze sporo tańszym PIII 733 MHz i 128 MB RAM kosztował na naszym rynku prawie 8800 zł.

 

W świecie grafiki pojawiły się karty z układami GeForce 256 i Nvidia wyskoczyła ponad konkurencję. Specjaliści z Entera zastanawiali się, co zrobi Matrox, wskazywali odpadanie od stawki 3Dfx z kartami Voodoo3 i chwalili ATI za doganianie czołówki. Karty z GeForce 256 do tanich jednak nie należały - trzeba się było liczyć z wydatkiem co najmniej 1000 zł.

 

WAP obiecywał mobilny dostęp do internetu (ach, Nokia 6210), choć polscy operatorzy podchodzili do sprawy ostrożnie. Wizjonerzy przebąkiwali o GPRS, Plus zwiększył transfer do zawrotnych 43 kb/s, zaś użytkownicy czekali na załadowanie się każdej, najmniejszej nawet witryny. Ale nie da się ukryć, że korzystanie z WAP miało wtedy swój urok nowości.

 

W teście kompaktowych aparatów cyfrowych Canon PowerShot S10 (2,11 MP) zmierzył się z Kodakiem DC280 Zoom (2,3 MP). Mniejsza o wynik, ważniejsze ceny. Aparaty te kosztowały odpowiednio 3900 zł oraz 4500 zł.

 

I last but not least 4 maja 2000 roku ruszył w świat wirus ILOVEYOU. Strasznie zamieszał, w ciągu jednego dnia zaraził 10 procent komputerów podłączonych do internetu, choć przecież był tylko skryptem VBS, w który trzeba było specjalnie kliknąć, aby go uruchomić. Wiele pocztowych serwerów zapchało się i stanęło (w tym Pentagon i CIA). Tamtego dnia e-maile straciły wianek, a nieotwieranie nieznanych załączników stało się normą.

 

 

PS. Posługuję się cenami z maja 2000 roku. Aby uzyskać realną wartość w dzisiejszych pieniądzach wystarczy pomnożyć podane kwoty przez 1,32 - to w przybliżeniu wskaźnik inflacji (obliczony od maja 2000 do marca 2010, na podstawie danych GUS).

 

Tomasz Andruszkiewicz