Spiders Web: Jak internet daje głos jednostce

Jednym z ulubionych haseł polityków było kilkanaście lat temu to dotyczące walki o prawo do głosu dla mniejszości. Na poświęceniu uwagi i fotce z odrzuconą przez system jednostką dało się zbić parę punktów u wyborców. Ten model przestał działać, bo teraz każda jednostka albo mniejszość, która jest stanie podłączyć się do internetu w państwie bez drakońskiej cenzury może odnaleźć inne osoby lub grupy, które maja podobne problemy lub cele. Politycy oraz tzw. stare media (gazety, radio i telewizja) nie są im do niczego potrzebne.

 



Demokratyzacja dostępu do środków przekazu pozwala każdemu publikować treści, którym poświęca własną uwagę i na które chce zwrócić uwagę innych. Jest to zarówno zagrożenie jak i szansa dla tych jednostek, grup i społeczności, które czuły się do tej pory zaniedbane przez media, które skupiają swoją uwagę na centrach władzy, biznesu i kultury.



Proces zmniejszania wagi tradycyjnych mediów i przenoszenia uwagi odbiorcy na źródła informacji, które go interesują bardziej niż kolejny etap rozgrywki wyborczej rozpoczął się z chwilą gdy zaczęto korzystać z poczty elektronicznej i wymyślono grupy mailingowe, potem przyszły grupy dyskusyjne (Usenet). Kolejne etapy rozwoju sieci doprowadziły do powstania pierwszych katalogów wiedzy wykorzystujących hiperlinki (gopher) a potem było już blisko do stron internetowych, wyszukiwarek, forów dyskusyjnych, blogów i mikroblogów.



O ile jeszcze kilka lat temu trzeba było za takie usługi płacić to dziś są one w większości bezpłatne a na dodatek oferują zaawansowane narzędzia dystrybucji informacji na niezliczone platformy i formaty, w których możemy przekazywane nam treści konsumować.



Dzieje się tak dzięki prostemu mechanizmowi tzw. kanałów RSS, które są sposobem na "lekką" dystrybucję treści w internecie. Ponieważ wpisy w kanałach RSS zawierają głównie tekst wraz z informacją opisującą jego podstawowe cechy (tytuł, data publikacji, itp.) można je łatwo przetwarzać i publikować w innych miejscach w internecie, w postaci "wlepek" (patrz sekcja "W sieci" w prawej kolumnie na tej stronie) lub nawet w postaci dźwiękowej, gdyż większość systemów operacyjnych dostarczana jest z narzędziami zamieniającymi tekst na mowę.



Kanały RSS można subskrybować, np. w programie Google Reader, co pozwala nam tworzyć własne "gazety", które zawierają wpisy na interesujące nas tematy. W ten sposób dystrybuowane są nie tylko informacje w postaci plików tekstowych ale też np. podcasty. Większość przeglądarek WWW pozwala nam subskrybować kanały RSS a program iTunes pozwala nam nie tylko subskrybować podcasty, ale też automatycznie wgrywa nam je na niektóre urządzenia Apple (iPod, iPhone, iPad, AppleTV).



W tym prostym mechanizmie tkwi ogromna siła, która daje odbiorcy możliwość wyboru treści, które chce otrzymywać bez pośrednictwa instytucji zbierających i filtrujących informacje. Kanał RSS dużej gazety ma dziś takie same prawa jak kanał RSS blogera czy wagi podłączonej do internetu.



Ale to nie koniec rewolucji. Kolejnym etapem rozwoju RSS jest GeoRSS, format pozwalający na oznaczenie publikowanych informacji współrzędnymi geograficznymi. Oznacza to, że będziemy mogli wyszukiwać i subskrybować źródła informacji nie tylko po adresie strony, kanału RSS, treści, ale też po współrzędnych geograficznych. Pozwoli to nam odkryć np. ciekawych autorów, społeczności czy media lokalne, o których nie mielibyśmy pojęcia bo umknęły nam w internetowym oceanie informacyjnym.



Znów internet daje wielką szansę tym, których pomijają wielcy. A wszystko to dzieje się dziś nie dzięki politykom i dużym mediom, ale milionom ludzi, którzy codziennie dodają do internetu nowe funkcje, narzędzia i treści.



Jacek Artymiak

 

Spiders Web