TV śmieci - czyli co mnie irytuje w telewizorach?

Dzisiaj telewizory rozwijają się szybciej niż kiedykolwiek. Do telewizorów upycha się coraz więcej różnych technologii. Momentami zaczyna to już przypominać mały śmietnik. Jednak nie wszystkie nowinki technologiczne sprawdzają się w świecie TV. A do tego wciąż funkcjonują irytujące rzeczy w telewizorach, które powinny wreszcie zniknąć.

Oto 7 irytujących rzeczy w nowoczesnych TV

 

1. Złącza - ale po co ich tyle w moim TV?

 

W naszych telewizorach roi się od złącz, które ktoś kiedyś wymyślił. Złącza mamy różne od analogowych przez SCART (Euro), SPDIF, kompozytowe, komponentowe, antenowe, optyczne (to akurat czasami się przydaje) itd. Po co komu to wszystko? Przecież cyfrowym standardem jest HDMI i tylko te porty powinny znajdować się w TV. Im więcej tym lepiej. Tymczasem zamiast dać więcej portów HDMI producenci wciąż wbudowują niepotrzebne większości użytkowników złącza. Jeżeli ktoś chce korzystać z gniazda Euro, to po co mu cyfrowy telewizor? Przypomina mi to żywo sytuację ze stacjami dyskietek , które nikt nie używał, ale i tak były montowane standardowo w pecetach. 90 proc. widzów i tak nie używa wszystkich tych portów w TV, a przecież ich wbudowanie też kosztuje. Jeżeli kupujemy nowoczesny telewizor cyfrowy, to przecież nie po to, by zaraz podłączać do niego coś jakimś starym analogowym złączem.

2. Internet w telewizorze czyli quasi-komputer

 

Producenci w ostatnim czasie usilnie starają się przekształcić telewizory w komputery - można je już podłączyć zarówno kablowo, jak i bezprzewodowo. Ale ludzie nie kupują przecież telewizorów, by serfować po internecie. Nie chcą na nich sprawdzać pogody. Chcą oglądać telewizję. Owszem można obejrzeć filmy z YouTube (ale większość materiałów z YouTube to klipy o niskiej rozdzielczości; przy 42 calach obraz przypomina zwykłą pikselozę). Z kolei przez Skype możemy porozmawiać ze znajomymi - fajna sprawa, ale do TV trzeba dokupić kamerę za kilkaset zł. Lepiej jest ze zdjęciami oglądanymi na TV - o ile wcześniej za pomocą komputera wrzucimy je nas serwis Picasa. Telewizor i tak nie zastąpi komputera, a skoro tak, to po co nam ten internet w TV? Wystarczyłoby, żeby dostęp do internetu miały tylko multimedialne odtwarzacze Blu-ray czy DVD (np. do obsługi funkcji BD-Live). Niby możemy sprawdzić pogodę, obejrzeć zdjęcia, lub filmy na YouTube, ale... Brzmi ciekawie, ale w rzeczywistości wypada to gorzej. Ponadto telewizory z funkcjami internetowymi są znacznie droższe niż modele, ich nie posiadające. Jeszcze tylko brakuje tego, że w naszych telewizorach będą nas atakować reklamy, tak jak wcześniej stało się to w internecie.

3. Rozdzielczość HD Ready czyli niby-HD

 

Rozdzielczość 720p - po co było produkować telewizory, które są niepełnowartościowe? Niby HD, a nie do końca. O ile na początku była to tania alternatywa dla drogich telewizorów Full HD, o tyle dzisiaj wydają się one wybrakowanym produktem. Tymczasem na rynku wciąż są sprzedawane modele HD Ready, które nie potrafią wyświetlać Full HD.

4. Aplikacje z sieci - zaproszenie dla wirusów na przyszłość

 

Producenci nie tylko wbudowują narzędzia internetowe w telewizory, ale także pozwalają na instalację różnych aplikacji ściąganych z sieci. Na razie są to znane aplikacje, ale za jakiś czas może okazać się, że tak samo jak wirusy trafiły kiedyś na komórki, tak samo trafią na nasze telewizory. Wtedy nie będzie wesoło.

5. Kontrast dynamiczny czyli coś, czego nie ma...

 

To pozycja, która przez producentów zawsze dumnie liczona jest w milionach i łatwo zwraca naszą uwagę w sklepie. Tymczasem kontrast dynamiczny można mierzyć na wiele sposobów i podawać, jak się chce. Kontrast dynamiczny to funkcja polegająca na ciągłej regulacji jasności lampy w zależności od jasności obrazu. Kontrast dynamiczny osiąga większy współczynnik niż kontrast statyczny, gdyż w kontraście dynamicznym  jasność koloru czarnego jest mierzona przy lampie świecącej najciemniej, a jasność koloru białego jest mierzona przy lampie świecącej najjaśniej. Różnica w jasności lampy powoduje sztuczne podbicie kontrastu. Milionowe kontrasty nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i jeżeli nie chcemy żałować zakupu, to nie należy w ogóle zwracać uwagi na rubrykę "kontrast". Lepiej samemu spojrzeć przez chwilę na obraz wyświetlany na ekranie telewizora.

6 . Telewizory 3D czyli auta bez benzyny

 

Wiemy, wiemy... Avatar 3D, zaawansowana technologia, odjazdowe okulary itd. Ok, ale po co? Skoro filmów 3D wciąż brak? To nie pierwszy raz wprowadza się coś do sklepów, reklamuje się, a potem zasadniczo okazuje się, że nie ma jak wykorzystywać tej zaawansowanej technologii. Telewizorów 3D mamy w polskich sklepach bardzo dużo. Tymczasem na polskim rynku  dostępny jest 1 (słownie jeden) film 3D na Blu-ray - Klopsiki i inne zjawiska pogodowe (i to wątpliwej jakości artystycznej).

7. Piloty na podczerwień - czyli zadanie dla snajpera

 

W wielu urządzeniach (np. PS3) montuje się łączność Bluetooth, a tymczasem telewizory wciąż najczęściej mają pilota na podczerwień. Efekt? Nadal musimy celować we właściwe miejsce na telewizorze i uważać na to, by coś nie stanęło na drodze wiązce w podczerwieni.

Telewizor wciąż służy głównie do oglądania filmów. Dużo się zmienia w telewizorach w ostatnich latach, ale ta funkcja pozostaje wciąż najważniejsza. A dzisiejsze telewizory - mimo swoich uchybień wspomnianych powyżej - potrafią jednak wyświetlać obłędną jakość obrazu. I chwała im za to.

Mariusz Koryszewski

Czy zgadzasz się z argumentami przedstawionymi w artykule?